Awatar użytkownika

Wyt

0

Sil

0

Zmy

0

Cha

0

Zre

0

Int

0

Szc

0

Przy sobie

11
- Taa, na siostrę bliźniaczkę? Której pewnie nie masz.- Tak jak obiecała, pomogła dziewczynie przejść przez siatkę.
- Jak zapytam, czy nie masz żadnych ugryzień, to pewnie powiesz, że nie masz?- Westchnęła i zapaliła w końcu upragnionego papierosa. Był brudny od ziemi, więc czuła w ustach ziarenka piasku. To nie poprawiło jej nastroju.
- Weź się obróć, żebym mogła zobaczyć czy jesteś cała. Unieś koszulkę, podciągnij nogawki spodni i tak dalej…- Mruknęła, opierając rękę na biodrze i przyglądając się Lilith uważnie. Może i uratowała jej życie, ale i naraziła obóz na niebezpieczeństwo. Jeśli laska się przemieni, to Rosabelle będzie się modlić, żeby ugryzła w dupę tego chuja Casey’a. Nawet jeśli miałaby to być ostatnia rzecz, której będzie świadkiem. Ten widok byłby tego wart.
- Czyli Lucy odeszła z obozu w którym mieszkałyście, a ty wyruszyłaś za nią? Może to ona chciała z tobą zerwać, a ty nie zrozumiałaś przekazu? Masz przy sobie fajki?- Oczywiście, że powinna najpierw zapytać o leki. Chciała być jednak pierwsza, która ograbi nowoprzybyłą z papierosów.
- Jak daleko jest twój obóz?- Zapytała i ruszyła w stronę altany. Upewniła się, że Lilith idzie razem z nią.
Awatar użytkownika

Wyt

1

Sil

1

Zmy

0

Cha

1

Zre

1

Int

0

Szc

1

Przy sobie

Ekwipunek widoczny:
- Kij baseballowy z aluminium
- Łuk bloczkowy
- 14 strzał kompozytowych w kołczanie
- Krotkofalówka

Plecak sportowy:
- Multinarzędzie
- 1 puszka konserwy
- 1 butelka wody
- Leki przeciwbólowe
- Mapa Breckenridge i okolic
Pełnia zdrowia
12
- Poniekąd mam, ale to skomplikowany związek. - zachichotała krótko wyjaśniając.

- Trzeba było powiedzieć, że chcesz mnie zobaczyć, zamiast pytać czy jestem ugryziona. Nie sprzeciwiałabym się. - rzuciła w odpowiedzi zdejmując koszulkę z siebie, pozostając jedynie w biustonoszu.

- Na tyle mogę ci pozwolić, reszta wiesz, zarezerwowana jest dla tej specjalnej osoby...chyba że pozwoli się mną podzielić. - rzuciła oczkiem do niej i uśmieszkiem zachęcającym. Obróciła się pokazując że nie ma żadnych ugryzień, a następnie założyła koszulkę i uniosła nogawki jedynie do połowy kolan, gdyż wyżej po prostu nie szło, były za ciasne, może nie przesadnie ale jednak. Jeansy nie lubiły się rozciągać.

- Pojechała szukać rodziny i obiecała że do mnie wróci. Wiem jak to jest nie mieć rodziny, a jeśli była szansa, że mogła ich znaleźć, pozwoliłam jej na to. Nie wierzę, żeby mnie oszukała...nie mogłaby. - powiedziała pierwszą część bardzo pewna siebie, ale jednak ostatnie zdanie jakby lekko się zawahała i spojrzała gdzieś w bok.

- Palenie szkodzi zdrowiu, pamiętaj koleżanko. - pogroziła palcem w taki bardziej żartobliwy sposób, ale minę miała poważną.
- Więc nie, nie mam.


- Dwa dni pieszo, biorąc pod uwagę, że musisz spać. Jeśli nie musisz to wyrobisz się w 24 godziny, jak dobre tempo utrzymasz. - wyjaśniła, ruszając za nią do altany.
Wiadomość od gracza
Temat przeniesiony do Altana
@Mistrz Gry Maggie @Rosabelle Stone
Obrazek
Awatar użytkownika

Wyt

1

Sil

1

Zmy

1

Cha

1

Zre

1

Int

1

Szc

0

Przy sobie

wszystko i nic
Boli głowa
13
Przejście z:
viewtopic.php?p=3117#p3117

Gdy Kate opuściła przyczepę, fala świeżego powietrza dotarła do jej nozdrzy. Typowy zapach — trupy, wiosna i słońce. Być może pojawiały się też pierwsze zalążki alergii na pyłki, i lekkie łaskotanie w nosie — typowe dla tej pory roku. Jednak przede wszystkim dziewczyna mogła poczuć gigantyczną różnicę pomiędzy powietrzem w przyczepie a tym na zewnątrz.

Zmierzając w okolice siatki, dwójka mogła zauważyć, że ogrodzenie ledwo trzymało, a jego część przekrzywiona była na ziemie, pod naporem grupki około sześciu trupów. Cóż, zdarzało się to już wcześniej i ekipa zwykle podnosiła to wszystko, wzmacniała, a potem działała dalej.

Tym razem w tamtych okolicach znajdowała się trójka osób — dwóch mężczyzn o bardzo podobnym wyglądzie i podobnej posturze, plus jeden mężczyzna wyglądający na o wiele mniejszego i słabszego — przynajmniej w porównaniu do reszty. Tamci byli nieźle zbudowani, wysportowani i umięśnieni — ich długie włosy zaś zawiązane w kucyki na czubkach ich głów. Wyglądali trochę jak bliźniacy. Jeden z nich był bez koszulki, a jego spocone ciało eksponowało nie tylko pięknie zbudowany sześciopak, ale i pokaźne tatuaże. Przez ramie przewieszony miał karabin szturmowy AK-47, a w dłoni trzymał siekierę. Przy jego pasku znajdował się pas z różnymi narzędziami. Reszta mężczyzn była uzbrojona w nieco bardziej prowizoryczne bronie — kijaszki z gwoździami i inne metalowe rurki.

Facet podszedł bliżej ogrodzenia i przywalił jednemu z trupów z siekiery, ten jednak nie padł — więc mężczyzna dorzucił kilka jeszcze ciosów w różne części ciała, finalnie rozwalając mu łepetynę. Trup padł na ogrodzenie, obok innych przeciwników już na nim leżących, którzy jeszcze się ruszali. Wtedy też dołączył do niego inny, równie dobrze zbudowany mężczyzna, okładając trupy niczym piniatę w urodziny kolegi. Te leżały na ogrodzeniu, dociskając je jeszcze bardziej do ziemi. Niewiele było tutaj rzeczywistej walki, a bardziej walenie w kupę mięsa aż kolejne trupy przestaną się ruszać. Było to zdecydowanie mniej zorganizowane niż to, co Kate oglądała w Breckenridge w wykonaniu wojskowych i reszty.

Trzeci facet, gorzej zbudowany, stał z boku i obserwował zamieszanie, chcąc niby pomóc, jednak niezbyt się do tego paląc. Raz na jakiś czas dowalił coś od siebie, uderzając unieruchomionego przeciwnika w rękę, nogę lub tułów.

@Kate Lawson @Rickard White
Obrazek
Awatar użytkownika

Wyt

1

Sil

1

Zmy

0

Cha

1

Zre

1

Int

0

Szc

1

Przy sobie

Ekwipunek widoczny:
- Kij baseballowy z aluminium
- Łuk bloczkowy
- 14 strzał kompozytowych w kołczanie
- Krotkofalówka

Plecak sportowy:
- Multinarzędzie
- 1 puszka konserwy
- 1 butelka wody
- Leki przeciwbólowe
- Mapa Breckenridge i okolic
Pełnia zdrowia
14
- Niech tylko któryś ją tknie to przerobię na salceson dla sąsiadów. - skomentowała ostro ewentualne zagrożenie jakim obdarował ją Rickard względem Lucy.

- Tak...tak jakby...nie do końca...nie. - dukała po kolei sama najwyraźniej się zastanawiając nad tym czy są po ślubie. Przecież to proste pytanie i prosta odpowiedź, prawda? No nie dla Kate.

Gdy dotarli pod płot, odgrywała się tam już nie lada pokaz. Oczywiście chodziło o facia bez koszulki i sześciopakiem zamiast cysterną. Uniosła lekko brwi i przygryzła wargę dolną, zanim opuściła kijaszka i ruszyła w ich stronę aby wspomóc ich wysiłki, nawet resztką swoich sił.

@Rickard White
Obrazek
Awatar użytkownika

Rickard White

@kapibarydolary | 24 postów

Wyt

0

Sil

0

Zmy

0

Cha

0

Zre

0

Int

0

Szc

0

Przy sobie

Swój dopieszczony karabin myśliwski z dodatkami
Nóż, siekierka, krzesiwo
Mapa i kompas
Zawinięte w chustę pieczone mięso z królika
Metalowa manierka i plastikowa butelka wody
Plecak, pałatka, piersiówka (pusta), zegarek
(Latarka + Lornetka zabrane przez Sarę)
Wabik na jelenie
Portfel ze zdjęciami rodziny
(Rzeźbiony wisiorek z poroża i obrączka na rzemieniu - w kieszeni Lucy)
Pełnia zdrowia
15
Jak w ciąży - albo się jest albo się nie jest. — Jak to mawiała mama White. No i jak to tak ślub bez wiedzy i błogosławieństwa rodzica? To jak prosić się o nieszczęście i zły los.

Chwila obserwacji sytuacji przy płocie spowodowała kolejne kwestionowanie siebie. Chłop, którego chciał wziąć razem na jakiś patrol wykazywał teraz zdolności destrukcyjne niczym nauczycielka starej daty waląca linijką po łapach. W parę dni takiego stanu rzeczy raczej nie naprawi, więc czy był sens starać się w ogóle o sojusznika w jego osobie na wypadek nieprzyjemnych zdarzeń? Niech Bór ma ten obóz w opiece.

Docierając pod siatkę, Rickard najchętniej znalazł sobie wedle możliwości taki kawałek, gdzie nie musiał się tłoczyć ramię w ramię. Tylko brakowało dostać od "kolegów" ("przypadkiem") robiących mnóstwo szerokich zamachów albo zostać popchniętym. Nie wspominając o patrzeniu pod nogi swoje i Lawson, która pewnie bliżej miała do chodzenia na autopilocie od A do B.

Niesfornych szerpów traktował dźgnięciami improwizowaną "włócznią", która nawet w razie wyłamania kuchennego ostrza na końcu niewiele traciła na zmianie w kij przy takim przeciwniku. Najchętniej celował w oko, bo miał wrażenie, że taki cios potrzebował mniej siły, a White nie był atletą, no i wystarczająco miał wysiłku z ciągłego chodzenia, żeby tu się jakoś wyżywać. Jak coś na niego wylazło, to próbował nie pozwolić na zbliżenie się z pomocą broni, bo pazury szarpały ubrania niespodziewanie skutecznie i od razu oddalić się o kilka kroków, a potem podciąć kijem nad kostką albo kopnąć w kolano. Niewielka filozofia.

Niektórzy powiedzieliby, że się obija patrząc na to ile trupów eliminuje, a on po prostu co jakiś czas zerkał czy pozostali sobie radzą albo coś ich nie oskrzydla, w efekcie kładąc jednego martwego na dwóch albo trzech położonych przez Casey-natora_9000. Nie ma co ukrywać, post factum mocno zależało mu na grabieży - zapasy mieli właściwie zerowe, a jeśli pomyśleć o jakiejś podróży, to obecnie byłaby ona zwyczajnie niemożliwa. Dlatego każdy plecak albo baton z kieszeni liczył się niesamowicie. Stawianie siatki to problem na później.

@Mistrz Gry Maggie
@Kate Lawson
Awatar użytkownika

Wyt

1

Sil

1

Zmy

1

Cha

1

Zre

1

Int

1

Szc

0

Przy sobie

wszystko i nic
Boli głowa
16
Dwójka silniejszych mężczyzn nadal waliła po trupach, a z całej tej papki ciężko było w sumie stwierdzić, który z nich jest jeszcze żywy, a który zaś martwy. Faceci nie próżnowali i rozbijali im głowy, tułowia i inne części ciała, jakby rozbijali kotlety na obiad. Dopiero po krótkim oczekiwaniu dało się stwierdzić, który trup potrzebuje dobicia. Casey i Miguel ewidentnie niezbyt zwracali uwagę na to, jaki jest szeroko pojęty najlepszy sposób na dobicie trupa i unieszkodliwienie go, a po krótkim rozejrzeniu się, Kate mogła banalnie stwierdzić, że z trupami mieli tutaj dość często do czynienia. Ich ubrania (a przynajmniej te, które nadal mieli na sobie) w wielu miejscach były pokryte rozbryzgami krwi, prawdopodobnie pochodzących od załatwiania martwych.

Zanim Kate zdążyła właściwie zasadzić jakikolwiek cios na tej całej kupie, większość z nich praktycznie się nie ruszała. Cóż, ich była trójka, plus ewentualny Rickard, który wiedział, gdzie trafiać, a Kate jedna — w dodatku zmęczona i wypompowana, a krótki marsz w stronę ogrodzenia jeszcze bardziej przekonał ją o tym, że nie powinna była wychodzić i wspierać kogokolwiek, w czymkolwiek. Zaczęło jej się nieco kręcić w głowie, a pogoda w Kolorado była bardzo, ale to bardzo dobra tamtego dnia. Słońce przygrzewało im w twarze i było duszno. W dodatku śmierdziało, z uwagi na to, że tamta część ogrodzenia była przy złomowisku. Casey odwrócił się do Kate i rzucił na nią okiem, lekko zdziwiony. To nie tak, że mają tutaj często nowych gości, chociaż ostatnie przybycie Lucy było czymś nowym. Widząc, że Rickard wydaje się całkiem spokojny w kwestii obecności tej nowej, on też taki pozostał. Wolał nie zgrywać szefa tej bandy i dać kobiecie szanse — szczególnie, że ta pognała na ratunek. Nie oceniaj dnia przed zachodem słońca. Pokiwał głową z uznaniem, następnie dodał:
Cóż, kto by pomyślał, że ktoś z tak delikatną urodą potrafi tak skutecznie wybijać szwędaczy.
Z mielonki na ogrodzeniu niewiele pozostało, a Rickard, który jako pierwszy rzucił okiem na tych towarzyszy, będzie musiał wkładać łapska w rozwalone czaszki i przesuwać ciała, nim uda mu się w jakikolwiek sposób zobaczyć, co ze sobą przynieśli.
Miguel i Casey byli silni — rozwalali takie ciała dość szybko, ćwiartując je na części i rozbijając, jednak niezbyt skutecznie.
Może nawet nauczysz mnie kilku sztuczek, co? Skoro już zadomowiłaś się w naszych skromnych progach. To Pan White cię tutaj sprowadził? Nie wiedziałem, że taki z niego amant i że ma tyle urodziwych córek. Jestem Casey Winston.
Powiedział, a następnie wytarł dłoń o spodnie, by podać damie rękę. Kate, jeśli kojarzyła różnego rodzaju hollywoodzkie produkcje, mogła go rozpoznać. Często pojawiał się na ekranach kin. Mężczyzna obok niego zaś wyglądał niezmiernie podobnie.

W jego tonie brakowało sarkazmu czy czegokolwiek takiego. Dopiero Bogdan, główny pisarz, zbliżył się nieco do White'a i zadał nieco bardziej praktyczne pytania, ciszej:
Kim jest ta kobieta?


@Kate Lawson @Rickard White
Obrazek
Awatar użytkownika

Wyt

1

Sil

1

Zmy

0

Cha

1

Zre

1

Int

0

Szc

1

Przy sobie

Ekwipunek widoczny:
- Kij baseballowy z aluminium
- Łuk bloczkowy
- 14 strzał kompozytowych w kołczanie
- Krotkofalówka

Plecak sportowy:
- Multinarzędzie
- 1 puszka konserwy
- 1 butelka wody
- Leki przeciwbólowe
- Mapa Breckenridge i okolic
Pełnia zdrowia
17
- Pożyjemy zobaczymy. A co? Nie możesz doczekać się aż przywitasz mnie w rodzinie? - wyskoczyła przed niego i idąc tyłem rzuciła zadowolona do niego.

Możliwe że błędnie oceniła Rickarda, był "normalny" więc to normalne, że też był zmęczony tym wszystkim, a do tego musiał obserwować jak jego własnego dziecko leży niemalże bez życia. Czy Kate ruszyło to równie mocno? Zewnętrznie nie za bardzo bo była zbyt wykończona, ale połamałaby ręce każdemu kto odważyłby się ją tknąć. Poza tym musiała chronić to miejsce aby chronić Lucy i jej ojca - zapewne nie wybaczyłaby jej gdyby coś zeżarło Rickarda przed tym jak mogła z nim porozmawiać.

- Jeszcze przyjdzie na to czas. - puściła oczko i odwróciła się ponownie w kierunku drogi, aby nie zaliczyć wywrotki w tym stanie.

***

Na miejscu nie posłużyła za pomoc tak bardzo jakby chciała, ale co mogła więcej zrobić z taką rezerwą sił? Położyć się ewentualnie na leżaczku i podziwiać chłopców w pracy. Tylko drinka by brakowało.

- Ohh. Pffff... - prychnęła jakby zawstydzona i machnęła dłonią na słowa "sześciopakera".
- Ostatnio wygrałam złoty puchar w ilości roztrzaskanych głów i medal za strzałę między oczy. - wolała nie dokładać informacji, że był to człowiek a nie trup.

Uśmiechała się lekko do Winstona przekręcając lekko ciało w lewo i prawo, nie zrywając kontaktu wzrokowego z nim. Raczej nie trzeba było fachowca aby stwierdzić, że wpadł jej w oko.

- Nie nie, mój ojciec pewnie gdzieś już gryzie piach albo podróżuje w stadzie. To mój przyszły teść. - obróciła się do Rickarda i zmarszczyła brwi. - ...chyba. W każdym razie chętnie was nauczę to i owo, tylko wpierw muszę coś koniecznie zjeść, bo padam z nóg. - ujęła to ładnie, ale w rzeczywistości była na granicy wytrzymałości.

@Rickard White @Mistrz Gry Maggie
Obrazek
Awatar użytkownika

Rickard White

@kapibarydolary | 24 postów

Wyt

0

Sil

0

Zmy

0

Cha

0

Zre

0

Int

0

Szc

0

Przy sobie

Swój dopieszczony karabin myśliwski z dodatkami
Nóż, siekierka, krzesiwo
Mapa i kompas
Zawinięte w chustę pieczone mięso z królika
Metalowa manierka i plastikowa butelka wody
Plecak, pałatka, piersiówka (pusta), zegarek
(Latarka + Lornetka zabrane przez Sarę)
Wabik na jelenie
Portfel ze zdjęciami rodziny
(Rzeźbiony wisiorek z poroża i obrączka na rzemieniu - w kieszeni Lucy)
Pełnia zdrowia
18
Dziwnie było myśleć o tym wszystkim. Kropla wylana przez Lawson zaczęła drążyć skałę - może faktycznie przenieść Lucy? Tylko gdzie? Impas. Ze zrezygnowaniem zaczął z pomocą tego samego co wcześniej kija z dodatkiem rozgrzebywać na boki krwawą masę w poszukiwaniach plecaków. Absolutnie nie miał zamiaru wkładać w tą parującą papkę rąk. Zresztą myśl, żeby wyjmować z nich potem jakąś puszkę albo plastikową paczkę i coś z jej zawartości spożywać... eh.

Przy wymianie zdań zatrzymał się i oparł na kiju, by posłuchać tego przedstawienia. Nie miał już siły na uwagi. Bohdanowi zdradził sekret tożsamości: — Wygląda na to, że zna blisko moją córkę. Stone znalazła ją kawałek stąd na obchodzie. Chyba muszę zacząć oszczędzać na wesele.

@Mistrz Gry Maggie
@Kate Lawson
Awatar użytkownika

Wyt

1

Sil

1

Zmy

1

Cha

1

Zre

1

Int

1

Szc

0

Przy sobie

wszystko i nic
Boli głowa
19
Casey zaśmiał się pod nosem. Bogdan w tym czasie podszedł bliżej Rickarda.
Aha. Nieźle. No dobra.
Powiedział, a następnie podszedł do trupów, chcąc zacząć pracę nad ogrodzeniem. Wiedział, że nikt inny nie zajmie się babraniem w zwłokach, a ogrodzenie było dla nich niezwykle istotne.

W tym samym czasie Casey był w sumie pod wrażeniem, że Kate tak mu odpowiedziała. Pewna siebie, chętna do pomocy i załatwiania tego, co istotne. Miała coś z Sary, która też fascynowała mężczyznę, tylko w tym wydaniu te cechy wydawały się o wiele bardziej atrakcyjne. Sara była nieco przygnieciona przez trudności życia w ich nowej rzeczywistości, a ta panienka wydawała się mieć zupełnie przeciwne podejście. Interesujące.
Nie wiedziałem, że teraz gdzieś rozdają takie medale. Sam bym się zgłosił do konkursu.
Odpowiedział, lekko z nią flirtując. W tym samym momencie reszta mężczyzn zajęła się przenoszeniem truposzy z ogrodzenia tak, by chociaż spróbować je podnieść i naprawić. Chwilę to zajmie i sporo tutaj pracy fizycznej, w dodatku w dość okropnym wydaniu. Trupy śmierdziały i były ciężkie.
Interesujące! Fabuła nabiera tempa. Co o tym sądzisz, Bogdan?
Spytał jednego z facetów, gdy ten starał się pomóc Miguelowi w przeniesieniu truposza. Informacja o tym, że Kate potencjalnie ma partnera lub partnerkę, niewiele zmieniły w jego podejściu.

Bogdan uniósł głowę, chcąc zrozumieć, kto co do niego powiedział, jednak jedyne czym to poskutkowało, to upuszczeniem przez niego głowy jednego z trupów, które przenosił. Facet i tak nie odniósł się do sytuacji, jedynie pokiwał głową i wzruszył ramionami, nadal kontynuując oczyszczanie ogrodzenia.
O kolacje godnej takiej damy może być tutaj ciężko, ale może Pan White ci coś załatwi.
Mrugnął do niej aktor, a następnie wskazał na dwójkę przenoszącą trupy. Wiedział, że przyda im się trochę pomocy.
My zajmiemy się tym. Dołącz do nas potem nad jeziorem.
Powiedział, zapraszając ją do wspólnej zabawy później. Cóż, będą musieli nieźle się wyszorować po takiej pracy — przenoszenie trupów to nic fajnego. To dość niebezpieczne zadanie, jednak nadchodząca obietnica kąpieli w jeziorze była kusząca — szczególnie w tak upalny i pełen pracy dzień.
Pójdę po rękawice.
Zasugerował jeden z mężczyzn. Potem zajęli się pracą, ignorując White'a i Kate.

@Kate Lawson
Obrazek
Awatar użytkownika

Wyt

1

Sil

1

Zmy

0

Cha

1

Zre

1

Int

0

Szc

1

Przy sobie

Ekwipunek widoczny:
- Kij baseballowy z aluminium
- Łuk bloczkowy
- 14 strzał kompozytowych w kołczanie
- Krotkofalówka

Plecak sportowy:
- Multinarzędzie
- 1 puszka konserwy
- 1 butelka wody
- Leki przeciwbólowe
- Mapa Breckenridge i okolic
Pełnia zdrowia
20
Skłamałaby gdyby powiedziała, że mężczyzna nie poprawił jej humoru. Lilith od dawna była głodna bliskości mężczyzny, ale zawarła z Kate pakt, który ją od tego powstrzymywał. Lucy była pierwsza w ich życiu i to do niej należała decyzja, czy może się podzielić Kate. Jednakowoż...nikt nie zabraniał rozmowy z nimi i lekkiego flirtu, prawda?

- Zjem cokolwiek, byle nie waliło trupem i nie dostała po tym skrętu kiszek. - odpowiedziała a po chwili się zaśmiała krótko, machając ręką na to.

"Dama"...to słowo raczej słabo opisywało jej osobę, na tyle słabo, że odrobinę utracił w jej oczach. Jej osoba była na tyle skomplikowanym bytem, że ostatnie co pasowało do niej to "dama". Poza tym to brzmiało tak...staro.

- Zobaczę czy siły mi pozwolą, wolałabym nie zasnąć w wodzie. - puściła oczko i ruszyła do Rickarda, machając poprzedniemu rozmówcy dłonią.

Kiedy zbliżyła się do teścia na tyle, że pozostali by jej nie usłyszeli. Rzuciła do niego.

- Nie mają pojęcia kogo chcąc poznać. Większość ludzi raczej żałuje poznania mnie bliżej. - uśmiechnęła się szeroko patrząc mu w oczy niczym drapieżnik.
Obrazek
ODPOWIEDZ

Wróć do „Evergreen”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zaloguj się