Zdrowa
Nóż myśliwski, beretta m9 + 2 magazynki (30 naboi), zdjęcie rodzinne, stary, zmodyfikowany iPod, słuchawki douszne, krótkofalówka, plecak trekkingowy, ładowarka Dynamo, prowiant (batonik miodowo-żurawinowy, kawałek suchego mięsa, czekolada - 1 RŻ), latarka, karabinek Ruger 10/22-FS kal .22LR + 3 magazynki (23 naboje)
— Okej, zrozumiane! — odpowiedziała z lekkim rozbawieniem, choć doskonale wiedziała, o czym to Echo w tej chwili mówiła. Tak więc nie trzeba było długo czekać, zanim mina Claire nieco spoważniała
— Upewniłam się, żeby się nie wydostał. Zablokowałam tamtą dziurę pod chatkę. Swoją drogą będziemy musiały się zastanowić potem, czy czegoś z tym nie zrobić, nie? — zaproponowała dziewczyna, jednak i ona nie mogła się powstrzymać przed uśmiechem, widząc radość Echo i takie jej natychmiastowe zauroczenie kocurem. Jednak w porównaniu do blondynki, ona wcale nie miała w głowie ratowania każdego napotkanego zwierzaka. Już sama myśl napawałaby ją zgrozą, bo niby jak miałyby tutaj ogarnąć całą masę dzikiej zwierzyny? Już pomijając fakt, że przecież miała to być chatka myśliwych, no i oprócz zwiadów, zbierania zapasów i tym podobnych, to miały się tutaj zajmować polowanie. Z tym różnie akurat wychodziło, lepiej w to nie wchodzić.
— Przecież ja nic nie mówię! — odparła, unosząc obie ręce w geście poddania się i braku agresji, oczywiście w sposób humorystyczny
— Może być Garfield. Mi się podoba. Najważniejsze, aby przede wszystkim tobie się podobało — wyjaśniła, lecz coś w wypowiedzi Puffin zwróciło większą uwagę Williams. Na moment spojrzała się na Garfielda, ale jej myśli powędrowały do Connora, który tu z nimi zostaje pod opieką Axela
— Dzieci jak Connor nigdy nie będą wiedziały wielu rzeczy. Trzeba będzie mu wytłumaczyć, co to było spaghetti. Co to była studniówka. Wytłumaczyć, że trylogia Władcy Pierścieni to najlepsza rzecz, jaką nasza cywilizacja wytworzyła — uśmiechnęła się zadziornie na to ostatnie stwierdzenie. Jak widać ostatnie miesiące nie dały rady, mimo wszystko, wytępić kompletnie nerda w Williams.
Claire była już trochę zagłębiona w swojej samokrytyce, bo jednak nie widziała innego punktu z jakiego mogła spojrzeć na swój niezbyt trafiony żart i słuszną reakcję Echo, która uspokoiła się tylko na widok kota. Dziewczyna nie miała złudzeń, że jej koleżanka pewnie by na nią nakrzyczała, gdyby nie Garfield. Spoglądała w dół na swoje ręce, kiedy Echo zaczęła jej tłumaczyć, żeby się aż tak nie przejmowała. Lekki uśmiech pojawił się na jej twarzy, gdy Puffin dla otuchy dotknęła jej ramienia. To jednak ten pocałunek w policzek sprawił, że Claire zamurowało na moment. Oczy jej się rozszerzyły i zerknęła brązowymi ślepiami na nią. Jak bardzo by nie próbowała, to nie była w stanie w porę powstrzymać rumieńców, jakie zagościły na jej policzkach. Z nerwów użyła jednej ręki, by poprawić sobie kosmyk włosów za ucho.
— Nie ma problemu, Echo... — odparła, wreszcie spoglądając z powrotem na nią
—... i... dzięki, że nie jesteś na mnie taka zła — dodała po chwili z otuchą w głosie. Spojrzała się następnie na Garfielda, który to eksplorował ich pokój, sprawdzając każdy zakątek, obwąchując wszystko, w tym jej plecak. Coś go tam zaciekawiło
— To chyba ten kawałek suszonego mięsa, który wczoraj wzięłam ze sobą — zauważyła. Następnie na moment wstała z łóżka, podchodząc do plecaka. Zajrzała do środka, znajdując ten zasuszony kawałek mięcha. Zerknęła na Garfielda i po chwili zastanowienia odrąbała mały kawałek i zaoferowała kotu. W międzyczasie Echo zapytała się ją o dzisiejsze plany, lecz chwilowo jej uwaga była skupiona Garfieldem, by zobaczyć, jak zareaguje na oferowane jedzenie. Dopiero po chwili była w stanie spojrzeć na swoją rozmówczynię.
— Szczerze, po wczorajszym całodniowym wypadzie, to dzisiaj preferowałabym nieco odpocząć. Nie, żeby kompletnie się obijać. Po prostu nie mam w planach wychodzić na żaden zwiad, czy zapasy. Jedno było wczoraj i na parę dni powinniśmy mieć spokój. Tak myślę. Z zapasami jest jeszcze okej, a w razie czego mamy zoo w pobliżu, możemy się wybrać — westchnęła, wyprostowując się przy tym i pomasowała się po czole
— Ale nie będę kłamać, mogłoby być lepiej, Echo. Jedzenia nam zacznie powoli brakować. Ten strumyk w pobliżu załatwia kłopoty z wodą. Prądem niespecjalnie się przejmuję, akurat tutaj do niczego nie jest potrzebny. Ale jedzenie... coś trzeba będzie wkrótce znaleźć. Albo upolować. Mam nadzieję, że Axel i Mia będą w stanie coś w tej kwestii zaradzić z tymi łukami, co ostatnio znaleźliśmy — na dźwięk o wspólnych planach, Claire ponownie się uśmiechnęła.
— Potrzebujesz z czymś dzisiaj pomocy? Może mogłabym wesprzeć. To mogłyby być nasze wspólne plany — zaproponowała i teraz, jak to mówią, piłka była po stronie Echo. Czy jakoś tak.
@Echo Puffin