Zdrowa
Krótkofalówka, notes, ołówki, długopis, kilka plastrów, nóż, pasek na narzędzia a w nim: młotek, miarka, śrubokręt płaski i kombinerki
Plecak: metalowa rurka, scyzoryk
Plecak: metalowa rurka, scyzoryk
— No to jak wszyscy mają mnie za to wielbić, to na pewno spróbuję nam ten prysznic ogarnąć — powiedziała z uśmiechem. Jej zdanie nie było do końca udawaniem. Lubiła być doceniana za swoją pracę. W końcu, kto nie lubił? Nie robiła jednak tego wszystkiego tylko dla pochwał. Naprawdę chciała poprawić warunki życia swoich najbliższych. I swoje. — Patrząc na to, że mielibyśmy wtedy całą łazienkę na dworze... Czułabym się trochę jak na biwaku.
Była na obozach kilka razy, jak była młodsza. Zawsze lubiła wyjazd z dala od rodziców, kiedy mogła sama decydować o tym, ile słodyczy mogła jeść. Wtedy zawsze mieszkali w takich drewnianych chatkach, które nie miały własnych toalet ani pryszniców. Musieli biegać do osobnego budynku, w którym znajdowały się łazienki. Wtedy zupełnie jej to nie przeszkadzało. Potem trochę podrosła i stało się to dla niej problemem. Teraz oddałaby wszystko nawet, gdyby były to prysznice basenowe. Cokolwiek, żeby mogła się wykąpać.
— Tak tak, wczoraj układałam zapasy po półkach. Mamy tam kilka ładnie wyglądających puszek. — Faktycznie poprzedniego dnia w końcu zorganizowała wszystkie ich zapasy. Na szczęście większa część grupy nie szczędziła im racji. — A jak już jesteśmy przy wspominaniu dawnych czasów, to najchętniej zjadłabym jajecznicę z bekonem — powiedziała rozmarzonym głosem. Szkoda, że w zoo nie było żadnych ptaków. Była pewna, że nawet egzotyczne jajka były lepsze niż brak jajek. W sumie, powinni poszukać jakichś kur. W końcu one nie powinny być takie ciężkie do utrzymania, prawda? Echo była pewna, że na pewno w okolicy biegały jakieś zdziczałe kurczaki, które mogłyby zapewnić im trochę stałego pożywienia.
— Będziemy chyba musiały zabrać Connora ze sobą — powiedziała Echo, wychodząc z ich pokoju. — Nie powinnyśmy go tutaj samego zostawiać, a pewnie może się nawet do czegoś przydać. — Wolałaby spędzać czas tylko z Claire, ale co innego miały zrobić. Musiały zadbać o bezpieczeństwo młodego. Jeszcze kilka tygodni jako opiekunka i może Echo nawet przyzna, że polubiła towarzystwo dwulatka. Jeżeli jeszcze raz przytrzyma jej młotek, kiedy będzie coś naprawiała. Gdyby Oliver wiedział, że daje mu narzędzia do zabawy... Na szczęście go tutaj nie było.
— Powinnyśmy zapukać przed wejściem? — zapytała Claire. — Czy on nie rozumie konceptu prywatności? — Może i coraz lepiej czuła się w obecności dziecka, ale nadal nie do końca wiedziała, jak się przy nim zachowywać. Nie wiedziała, ile rozumie. Traktowała go, jako po prostu głupszego dorosłego, przy którym nie można mówić brzydkich rzeczy. — Może ja pójdę znaleźć nam coś dobrego do jedzenia, a ty go ogarniesz? — zapytała, patrząc błagalnie na przyjaciółkę. Podniosła również Garfielda do góry, żeby jego pyszczek znalazł się obok jej twarzy. Liczyła, że kot pomoże jej w przekonaniu Claire. W tym samym czasie delikatnie przesuwała się w kierunku schodów.
@Claire Williams



