•  
    Ostatnio krążą następujące plotki:
    - Ashley, Logan i Gaby poszli poszukać benzyny
    - Shin i Lexie poszły na polowanie w okolicach Zoo
    - Malcolm wyruszył z Zoo z misją dyplomatyczną do Akademii Lotniczej
    - Ekipa w Akademii Lotniczej buduje pułapki i ogólnie szykuje się na wojnę

    Mmaggie

    Główny Mistrz Gry

    Morowsky

    Admin

    Plamczak66

    Admin

    Saycia

    Mistrz Gry

    Pogoda

    Wczesne południe, 7 lipca 2023

    Colorado Springs

    Częściowe zachmurzenie, burze
    Od 11° w nocy do 25° w dzień

    WHAT COMES AFTER

     
Awatar użytkownika

Echo Puffin

@plamczak66 | 178 postów

Wyt

1

Sil

0

Zmy

0

Cha

1

Zre

1

Int

2

Szc

1

Krótkofalówka, notes, ołówki, długopis, kilka plastrów, nóż, pasek na narzędzia a w nim: młotek, miarka, śrubokręt płaski i kombinerki
Plecak: metalowa rurka, scyzoryk
Zdrowa

Przy sobie:

Krótkofalówka, notes, ołówki, długopis, kilka plastrów, nóż, pasek na narzędzia a w nim: młotek, miarka, śrubokręt płaski i kombinerki
Plecak: metalowa rurka, scyzoryk
Zdrowa
11
Zdrowa
Krótkofalówka, notes, ołówki, długopis, kilka plastrów, nóż, pasek na narzędzia a w nim: młotek, miarka, śrubokręt płaski i kombinerki
Plecak: metalowa rurka, scyzoryk
Słuchała tego, jak Claire również analizuję ich sytuację w razie ewentualnego ataku. Lepiej czuła się wiedząc, że nie tylko ona myśli o tym, co mogłoby im się przytrafić. Ale w sumie nie miała powodów, żeby myśleć, że którykolwiek mieszkaniec chatki nie będzie martwił się o ich bezpieczeństwo. Wiedziała, że otoczona była dobrymi ludźmi, którzy wiedzieli, jak radzić sobie w trakcie apokalipsy. Na pewno, kiedy już zadbają o swoje podstawowe potrzeby, zadbają też o własne bezpieczeństwo.
— No to jak wszyscy mają mnie za to wielbić, to na pewno spróbuję nam ten prysznic ogarnąć — powiedziała z uśmiechem. Jej zdanie nie było do końca udawaniem. Lubiła być doceniana za swoją pracę. W końcu, kto nie lubił? Nie robiła jednak tego wszystkiego tylko dla pochwał. Naprawdę chciała poprawić warunki życia swoich najbliższych. I swoje. — Patrząc na to, że mielibyśmy wtedy całą łazienkę na dworze... Czułabym się trochę jak na biwaku.
Była na obozach kilka razy, jak była młodsza. Zawsze lubiła wyjazd z dala od rodziców, kiedy mogła sama decydować o tym, ile słodyczy mogła jeść. Wtedy zawsze mieszkali w takich drewnianych chatkach, które nie miały własnych toalet ani pryszniców. Musieli biegać do osobnego budynku, w którym znajdowały się łazienki. Wtedy zupełnie jej to nie przeszkadzało. Potem trochę podrosła i stało się to dla niej problemem. Teraz oddałaby wszystko nawet, gdyby były to prysznice basenowe. Cokolwiek, żeby mogła się wykąpać.
— Tak tak, wczoraj układałam zapasy po półkach. Mamy tam kilka ładnie wyglądających puszek. — Faktycznie poprzedniego dnia w końcu zorganizowała wszystkie ich zapasy. Na szczęście większa część grupy nie szczędziła im racji. — A jak już jesteśmy przy wspominaniu dawnych czasów, to najchętniej zjadłabym jajecznicę z bekonem — powiedziała rozmarzonym głosem. Szkoda, że w zoo nie było żadnych ptaków. Była pewna, że nawet egzotyczne jajka były lepsze niż brak jajek. W sumie, powinni poszukać jakichś kur. W końcu one nie powinny być takie ciężkie do utrzymania, prawda? Echo była pewna, że na pewno w okolicy biegały jakieś zdziczałe kurczaki, które mogłyby zapewnić im trochę stałego pożywienia.
— Będziemy chyba musiały zabrać Connora ze sobą — powiedziała Echo, wychodząc z ich pokoju. — Nie powinnyśmy go tutaj samego zostawiać, a pewnie może się nawet do czegoś przydać. — Wolałaby spędzać czas tylko z Claire, ale co innego miały zrobić. Musiały zadbać o bezpieczeństwo młodego. Jeszcze kilka tygodni jako opiekunka i może Echo nawet przyzna, że polubiła towarzystwo dwulatka. Jeżeli jeszcze raz przytrzyma jej młotek, kiedy będzie coś naprawiała. Gdyby Oliver wiedział, że daje mu narzędzia do zabawy... Na szczęście go tutaj nie było.
— Powinnyśmy zapukać przed wejściem? — zapytała Claire. — Czy on nie rozumie konceptu prywatności? — Może i coraz lepiej czuła się w obecności dziecka, ale nadal nie do końca wiedziała, jak się przy nim zachowywać. Nie wiedziała, ile rozumie. Traktowała go, jako po prostu głupszego dorosłego, przy którym nie można mówić brzydkich rzeczy. — Może ja pójdę znaleźć nam coś dobrego do jedzenia, a ty go ogarniesz? — zapytała, patrząc błagalnie na przyjaciółkę. Podniosła również Garfielda do góry, żeby jego pyszczek znalazł się obok jej twarzy. Liczyła, że kot pomoże jej w przekonaniu Claire. W tym samym czasie delikatnie przesuwała się w kierunku schodów.

@Claire Williams
Awatar użytkownika

Wyt

2

Sil

0

Zmy

1

Cha

1

Zre

2

Int

1

Szc

1

Nóż myśliwski, beretta m9 + 2 magazynki (30 naboi), zdjęcie rodzinne, stary, zmodyfikowany iPod, słuchawki douszne, krótkofalówka, plecak trekkingowy, ładowarka Dynamo, prowiant (batonik miodowo-żurawinowy, kawałek suchego mięsa, czekolada - 1 RŻ), latarka, karabinek Ruger 10/22-FS kal .22LR + 3 magazynki (23 naboje)
Zdrowa

Przy sobie:

Nóż myśliwski, beretta m9 + 2 magazynki (30 naboi), zdjęcie rodzinne, stary, zmodyfikowany iPod, słuchawki douszne, krótkofalówka, plecak trekkingowy, ładowarka Dynamo, prowiant (batonik miodowo-żurawinowy, kawałek suchego mięsa, czekolada - 1 RŻ), latarka, karabinek Ruger 10/22-FS kal .22LR + 3 magazynki (23 naboje)
Zdrowa
12
Zdrowa
Nóż myśliwski, beretta m9 + 2 magazynki (30 naboi), zdjęcie rodzinne, stary, zmodyfikowany iPod, słuchawki douszne, krótkofalówka, plecak trekkingowy, ładowarka Dynamo, prowiant (batonik miodowo-żurawinowy, kawałek suchego mięsa, czekolada - 1 RŻ), latarka, karabinek Ruger 10/22-FS kal .22LR + 3 magazynki (23 naboje)
— Tylko możesz mi wytłumaczyć jakby coś takiego miało wyglądać? Czy to byłby jakiś prowizoryczny prysznic? Coś z wanną? Próbuję sobie wyobrazić to, o czym myślisz — zapytała się Claire z wyraźnym zainteresowaniem. Rozmawiały tak o tym pomyśle Echo i w sumie dotąd nie przyszło jej do głowy, by wypytać ją o szczegóły tego potencjalnego projektu, ergo jakby miał efekt końcowy wyglądać. Nie żeby koniec końców miało to dla Williams aż takie ogromne znaczenie. Cieszyłaby się z byle czego, jeśli oznaczało to możliwość umycia się w całości (w miarę) czystą wodą.
— Jajecznica z bekonem — powtórzyła słowa rozmarzonym tonem, kiedy tylko Echo je wypowiedziała. Wzrok dziewczyny na moment stał się daleki, jakby wspomnieniami wróciła do dawnych czasów, sprzed tej pandemii. Niestety powroty tego typu oznaczały też powrót do wspomnień ludzi, których straciła. Nie dała po sobie tego poznać, ale jednak szybko odsunęła na bok swoje myśli, nie chcąc psuć sobie, ani Echo, dnia.
— Ile ja bym dała za usmażoną jajecznicę. Dobrze chociaż, że mamy kominek na którym możemy coś ugotować. Brak prądu robi swoje, ale jednak dajemy sobie jakoś radę — wyznała, po czym zamyśliła się na chwilę — Skoro nasi dalecy przodkowie potrafili żyć bez prądu, to my też damy radę. Niestety powoli trzeba się będzie do tego przyzwyczajać. Chyba że znajdziemy sposoby na zasilanie prądem bez użycia paliwa — wzruszyła ramionami. Jest to sprawa do rozmyślenia na kiedy indziej. No i z pewnością coś, co mogłoby się potencjalnie przydać reszcie grupy w Zoo.
— Musimy, Echo, musimy. Widziałam jak Mia i Axel gdzieś wychodzili, może na polowanie, albo sprawdzenie naszych pułapek — potwierdziła przypuszczenia Puffin o tym, że na obecną chwilę Connor jest pod naszą opieką i za bardzo go samego nie możemy zostawić. Wyszła tuż za Echo z ich pokoju. Też preferowałaby nie musieć się zajmować Connorem. Jeśli jej doświadczenie z Lizzy było jakimkolwiek świadectwem, to Claire nie ufała sobie za bardzo z dziećmi. Dla dziewczynki praktycznie nigdy nie miała czasu, pomimo tego, że obiecała się nią zajmować. Była to jedna z rzeczy, której żałowała. Na pytanie o zapukanie do drzwi, przekręciła nieco oczami.
— Jeśli nie rozumie tego konceptu, to jest w tym wieku, kiedy dzieci się tego uczy. Chyba — dodała na końcu niezbyt pewna, a jej ręka powędrowała do jej podbródka, jak gdyby zastanawiała się nad jakimś ważnym problemem filozoficznym. Zerknęła następnie kątem oka na Echo, jej błagalny wzrok, ton głosu i na Garfielda, którego praktycznie popychała prosto w jej twarz. Odsunęła się nieco, chichocząc z rozbawienia.
— On nie ugryzie cię Echo! Chyba... nie, na pewno nie. No dobra, idź poszukać czegoś do jedzenia, a ja sprawdzę co z Connorem — powiedziała, mrugając jednym okiem do Echo. Z rozbawioną miną twarzy odprowadziła ją wzrokiem, zanim zapukała do drzwi od pokoju Connora, po czym weszła do środka.
— Connor? Tu Claire, przyjaciółka Axela i Mii. Jak się czujesz? Wyspany? —

@Echo Puffin
Czy Connor jest w dobrym humorze czy jednak zmierzły?

Rzut na szczęście (1)

2

[2]+1 = 3

Nie udało się, ale... (dodatkowa korzyść)
Awatar użytkownika

Echo Puffin

@plamczak66 | 178 postów

Wyt

1

Sil

0

Zmy

0

Cha

1

Zre

1

Int

2

Szc

1

Krótkofalówka, notes, ołówki, długopis, kilka plastrów, nóż, pasek na narzędzia a w nim: młotek, miarka, śrubokręt płaski i kombinerki
Plecak: metalowa rurka, scyzoryk
Zdrowa

Przy sobie:

Krótkofalówka, notes, ołówki, długopis, kilka plastrów, nóż, pasek na narzędzia a w nim: młotek, miarka, śrubokręt płaski i kombinerki
Plecak: metalowa rurka, scyzoryk
Zdrowa
13
Zdrowa
Krótkofalówka, notes, ołówki, długopis, kilka plastrów, nóż, pasek na narzędzia a w nim: młotek, miarka, śrubokręt płaski i kombinerki
Plecak: metalowa rurka, scyzoryk
Echo aż uniosła jedną brew, kiedy Claire zaczęła ją dopytywać o detale prysznica.
— Wanna? To możemy zrobić jak tylko zbierzemy trochę wody i nalejemy do jakiegoś koryta. Oczywiście podgrzaną. Chyba, że lubisz morsowanie — odpowiedziała, chociaż nie wyobrażała sobie przyjaciółki siedzącej w lodowatej wodzie. Ona sama preferowała wodę gorącą jak wrzątek, ale zanim będzie jej dane takiej doświadczyć. — Myślałam nad czymś w stylu zbieracza wody, gdzieś na wysokości, przy ścianie chatki. Do tego taka zapadnia na mocnej sprężynie, którą możemy otworzyć, żeby woda poleciała od góry. Jeżeli zbieracz byłby ciemnego koloru, to może nawet przy mocnym słońcu udałoby nam się dostać ciepłą wodę. Chociaż bardziej jestem skłonna uwierzyć w zimne, orzeźwiające prysznice — wytłumaczyła swój pomysł. Zaczęła nad nim pracować już jakiś czas temu, ale nadal nie była zadowolona z rezultatów. Na razie pracowała nad samym zbieraczem wody, który zbierałby wystarczającą ilość. — Jeżeli mielibyśmy suchsze miesiące, możemy zawsze nalewać tam wodę z wiader. Chodzi mi głównie o to, żeby zrobić coś, co mogłoby te wodę lać z góry i miało większą pojemność niż wiadro na sznurku — dodała, ponieważ bała się, że Claire jej wygarnie, że nadal nie zrobiła tak prostego mechanizmu. Echo zastanawiała się nad takim prowizorycznym rozwiązaniem, ale wtedy musieliby często nosić wodę ze strumyka, który nie był aż tak blisko ich domku. Na razie wszyscy byli przyzwyczajeni do braku prysznica, więc uznała, że poczekają dłużej aż uda jej się udoskonalić jej pomysł.
Rozmawianie o jajecznicy z bekonem sprawiło, że jej brzuch głośno zaburczał, kiedy stały przed pokojem, w którym spał Connor. Garfield aż poderwał głowę na ten dźwięk. Możliwe, że dawno takiego nie słyszał. A przynajmniej nie taki, który dobiegałby z jakiegoś innego żołądka.
— Claire, jesteś najlepsza! — rzuciła i szybko zeszła na dół, żeby przypadkiem druga dziewczyna nie zdążyła się rozmyślić. Raczej nic takiego by się nie stało, Claire nie należała do takich osób. Ale Echo nie mogła być niczego pewna.
Kiedy dotarła na dół, weszła do ich niewielkiej kuchni. Odstawiła Garfielda na ziemię, a kot od razu zaczął eksplorować parter chatki. Echo co jakiś czas zerkała w jego stronę, ale on wyraźnie zajęty był swoim własnym zadaniem.
Dziewczyna podeszła do szafek i zaczęła przeglądać zapasy, które mieli tam zgromadzone. Musiała wymyślić coś, co nadawałoby się do jedzenia przez nie i Connora. Powinna wziąć coś miękkiego, ponieważ chłopiec był jeszcze mały. A przynajmniej tak podpowiadał jej instynkt. Wyciągnęła paczkę płatków owsianych, które były już napoczęte. Do tego znalazła puszkę brzoskwiń. Będzie musiała ją otworzyć i sprawdzić, czy są jeszcze dobre. Kilka razy zdarzyło jej się, że puszkowane owoce wcale nie były tak dobre, jak zakładali.
Mia nauczyła ją, jak nie zepsuć owsianki gotowanej na wodzie. Przed tym całym cyrkiem, Echo jak już robiła owsianki, to tylko te błyskawiczne. Teraz coraz lepiej wychodziło jej nieprzypalanie takiej w garnku. Dlatego też dziewczyna chwyciła ich przenośną kuchenkę, nalała trochę wody do garnka i wsypała płatki. Odpaliła gaz zapałkami i zabrała się za sprawdzanie brzoskwiń. Wiedziała, że musi sprawdzić, czy przypadkiem nie śmierdzą octem, albo czy nie widać pleśni. Chociaż to drugie było dosyć oczywiste. Ten ocet czasami potrafił być o wiele delikatniejszy. Ale wtedy została jeszcze oczywiście próba smaku. Chociaż Echo nie marzyła o próbowaniu zepsutych brzoskwiń.
Otworzyła puszkę, ale zanim zaczęła sprawdzanie, przemieszała jeszcze owsiankę. Raz ją przypaliła i nadal pamiętała zeskrobywanie jej z garnka. Teraz, kiedy nie mieli porządnych płynów do mycia, zaschnięte jedzenie było nie do domycia.
— A ty Garfield? Też jesz owsiankę? Chyba nie — mówiła do kota, który właśnie skakał po drewnianych meblach. Najwidoczniej bardzo podobało mu się suche mieszkanie. — Jeżeli dobrze pamiętam, to koty muszą jeść mięso. — Dla niego zamierzała otworzyć jedną z puszek z gulaszem. Nie była to najlepsza karma, ale przecież nie mieli nic lepszego.

@Claire Williams
Czy brzoskwinie w puszce będą nadal dobre?

Rzut na szczęście (1)

5

[5]+1 = 6

Udało się i... (dodatkowa korzyść)
Awatar użytkownika

Wyt

2

Sil

0

Zmy

1

Cha

1

Zre

2

Int

1

Szc

1

Nóż myśliwski, beretta m9 + 2 magazynki (30 naboi), zdjęcie rodzinne, stary, zmodyfikowany iPod, słuchawki douszne, krótkofalówka, plecak trekkingowy, ładowarka Dynamo, prowiant (batonik miodowo-żurawinowy, kawałek suchego mięsa, czekolada - 1 RŻ), latarka, karabinek Ruger 10/22-FS kal .22LR + 3 magazynki (23 naboje)
Zdrowa

Przy sobie:

Nóż myśliwski, beretta m9 + 2 magazynki (30 naboi), zdjęcie rodzinne, stary, zmodyfikowany iPod, słuchawki douszne, krótkofalówka, plecak trekkingowy, ładowarka Dynamo, prowiant (batonik miodowo-żurawinowy, kawałek suchego mięsa, czekolada - 1 RŻ), latarka, karabinek Ruger 10/22-FS kal .22LR + 3 magazynki (23 naboje)
Zdrowa
14
Zdrowa
Nóż myśliwski, beretta m9 + 2 magazynki (30 naboi), zdjęcie rodzinne, stary, zmodyfikowany iPod, słuchawki douszne, krótkofalówka, plecak trekkingowy, ładowarka Dynamo, prowiant (batonik miodowo-żurawinowy, kawałek suchego mięsa, czekolada - 1 RŻ), latarka, karabinek Ruger 10/22-FS kal .22LR + 3 magazynki (23 naboje)
— Morsowanie? W życiu! No chyba że nie ma innego wyjścia — odpowiedziała niemal od razu, po czym wzruszyła ramionami. Z jednej strony mówiła jedno, ale z drugiej rzeczywiście wyglądało na to, że podzielała opinie Echo na ten temat. Z jednej strony no okej, realia ich były takie a nie inne i nie powinno się marudzić, tylko korzystać z tego, co się ma. Z drugiej strony no jednak ciepła, albo przynajmniej letnia kąpiel, jest dużo lepsza od mroźnej. Bez dwóch zdań. Claire wysłuchiwała uważnie wyjaśnień koleżanki co do jej pomysłu. Co jakiś czas kiwała głową w geście zrozumienia koncepcji. Pomysł wydawał się jej...
— Okej, brzmi sensownie. Czyli myślisz o takim czymś, co miałoby jakąś linkę lub łańcuch, za który można by pociągnąć i ta cała woda od razu by na ciebie spadała, tak? Czy bardziej w takich porcjach? — postanowiła dopytać, temat wyraźnie ją zaciekawił. Przynajmniej na tyle na ile może zaciekawić osobę, która na takich inżynieryjnych sprawach nie za bardzo się zna. Claire patrzyła jednak z perspektywy kogoś, kto miał na głowie nie tylko dobro innych osób, ale jako taki komfort, jeśli był on możliwy. Takie coś, o czym mówiła Echo, z pewnością sporo dobrego by zrobiło dla morale. Zdecydowanie nie wyglądało na to, by miała zamiar wygarnąć cokolwiek Puffin. Jeśli już, to pomysł zdawał się otrzymać jej aprobatę. Jeśli tylko uda im się mieć odpowiednie narzędzia, materiały na to i czas, to czemu nie?
— Będziesz mi winna przysługę! — odparła żartobliwie, gdy tylko Echo już ruszyła w stronę schodów, jakby się jej tyłek palił. Claire wypuściła powietrze przez nos z rozbawienia, po czym zapukała do pokoju Connora, witając go i wchodząc do środka powoli, by sprawdzić, czy może śpi, czy nie.
Chłopiec spał. To dobrze. Jednak głośne dzień dobry i pytania do niego skierowane niczego nie wskórały. Chłopak spał jak zabity. Chyba musiał nieźli się wczoraj wymęczyć.
— Connor? Kochany, pobudka. Pora na śniadanie — próbowała dobudzić malucha, podchodząc do niego bliżej. Ten jednak tylko się poruszył i coś tam wymamrotał przez sen. Claire westchnęła, nie wiedząc za bardzo, co ma zrobić. Wybudzić go specjalnie? Poczekać? Coś czuła, że jak go teraz obudzi, to na pewno nie będzie w dobrym humorze. Musiał jednak coś zjeść przed ich wyjściem, a na pewno nie zamierzała zostawiać tutaj brata Olivera samego. Nie widziało jej się to za bardzo. Usiadła więc na krańcu jego łóżka, położyła powoli rękę na jego ramieniu i delikatnie nim potrząsła.
— Connor, śniadanie wkrótce będzie czekać —
— Nie... spać... mrrmwme — chłopczyk wydobył z siebie jakieś tam słowa, zakończone kompletnym... w sumie nie wiedziała za bardzo czym, mamrotaniem pewno. Claire westchnęła, ale szybko wpadła na pomysł, coś co może zwróci uwagę Connora, który ostatnio mało co wychodził z chatki.
— Czyli nie chcesz zobaczyć strumyka? — zapytała się cicho Claire. Chłopczyk słysząc słowo "strumyk" otworzył powoli śpiące oczy i zerknął na Claire. Rozpoznawał ją tylko po twarzy jako koleżankę Olivera. Ona i on nie mieli zbytniego wcześniej kontaktu. Może chwilowe rozmowy, kiedy Claire była w towarzystwie jego i Olivera wcześniej.
— Strumyk? Duża woda? — zapytał się Connor.
— Nie, nie duża. Taka... mała rzeczka. Ale będzie dużo wody i kamyczków. Możemy pozbierać kamyczki, chcesz? — na to pytanie, Connor wstał niemal natychmiast. Najwyraźniej dla dwulatka perspektywa jakiegoś taplania się w wodzie i zbierania potencjalnie kolorowych kamyczków była nie do oparcia.
— Tak! Kamyczki! — krzyknął Connor donośnym głosem, który pewnie było słychać w całym domu. Claire uśmiechnęła się szerzej i zaczęła pomagać mu wstać i się przebrać. Nie szło to za szybko, bo pomimo wcześniejszego entuzjazmu, Connor wciąż został wybudzony ze snu i poruszał się powoli, niezgrabnie. No i z pewną dozą marudzenia o to, co chce ubrać, a czego nie. To trochę potrwa. Claire westchnęła i kontynuowała przygotowanie chłopczyka do dzisiejszego dnia najlepiej jak potrafiła przy swojej (znikomej) wiedzy o opiece nad dziećmi.

@Echo Puffin
Awatar użytkownika

Echo Puffin

@plamczak66 | 178 postów

Wyt

1

Sil

0

Zmy

0

Cha

1

Zre

1

Int

2

Szc

1

Krótkofalówka, notes, ołówki, długopis, kilka plastrów, nóż, pasek na narzędzia a w nim: młotek, miarka, śrubokręt płaski i kombinerki
Plecak: metalowa rurka, scyzoryk
Zdrowa

Przy sobie:

Krótkofalówka, notes, ołówki, długopis, kilka plastrów, nóż, pasek na narzędzia a w nim: młotek, miarka, śrubokręt płaski i kombinerki
Plecak: metalowa rurka, scyzoryk
Zdrowa
15
Zdrowa
Krótkofalówka, notes, ołówki, długopis, kilka plastrów, nóż, pasek na narzędzia a w nim: młotek, miarka, śrubokręt płaski i kombinerki
Plecak: metalowa rurka, scyzoryk
Wiadomość od gracza
Nadal w pokoju

Echo cała promieniała, kiedy tłumaczyła swoje pomysły na usprawnienie ich życia. Widać było, że to właśnie w takich przypadkach czuła się, jak ryba w wodzie. Uwielbiała dzielić się swoimi inwencjami, ponieważ chciała, żeby wszyscy byli świadomi tego, co mogą mieć. W końcu sam fakt, że stracili dostęp do prądu, nie oznaczał, że nie mieli szans na jakiekolwiek wygodne życie. Ludzie przez wiele lat nie mieli elektryczności, a jakoś posiadali nieźle funkcjonujące społeczeństwa. Do tego, kiedy Echo wypowiadała swoje plany na głos, bardzo często znajdywała rozwiązania swoich problemów.
— Jeżeli mi się uda, to wolałabym wodę lecącą porcjami. Wtedy też będziemy oszczędzali to, co będzie zgromadzone w zbiorniku. Myślę, że wystarczy nam jakaś bardzo mocna sprężyna, żeby udało się uchylać klapkę tylko trochę. Przy okazji prysznic stanie się wtedy domową siłownią. — Będzie musiała się mocno nad tym zastanowić. W końcu, czy była tak silna sprężyna, która przeciwstawi się kilku litrom wody? Na pewno przydałoby się to wszystko przetestować. Już nie mogła się doczekać momentu, kiedy będzie próbować wszelkich swoich teorii i sprawdzać, jakie rozwiązanie będzie najlepsze. Ale to dopiero później. Na razie mieli ważniejsze sprawy na głowie.

Wiadomość od gracza
Kuchnia

Z uśmiechem spojrzała na brzoskwinie w puszcze. Wyglądały przepysznie. Nie widać było na nich ani grama pleśni, pachniały idealnie a do tego miały odpowiedni kolor. Dziewczyna musiała przyznać, że prawie pociekła jej ślina. Jej brzuch wydał donośny dźwięk, kiedy tylko zapach jedzenia doleciał do jej nosa. Nie mogła się powstrzymać, żeby nie spróbować brzoskwini. Odkroiła sobie niewielki kawałek nożem i szybko zjadła. Natychmiast ogarnęła ją niesamowita słodycz, a na jej twarzy pojawił się uśmiech. Smakowała dokładnie tak, jak dziewczyna ją zapamiętała.
Na szybko sprawdziła owsiankę i szybko ją przemieszała. Wyglądało na to, że dzisiejsze śniadanie będzie idealne. Echo sięgnęła po trzy kubki, które stały na szafce w kuchni. Nalała do nich trochę przegotowanej wody i dolała po trochę soku z brzoskwiń. Miała nadzieję, że taka domowej roboty lemoniada będzie nadawała się do picia.
Kiedy owsianka była już ugotowana, Maskonur wkroiła do środka trochę brzoskwiń. Następnie rozłożyła jedzenie na trzy miski i parujące odstawiła na stół. Pozostałe brzoskwinie przełożyła do słoika, który od razu zaniosła do piwnicy. Jeżeli Alex i Mia wrócą dzisiaj z zoo, to powinni również móc spróbować tak dobrych owoców. Wychodzili na polowanie, więc zasłużyli na deser po ciężkiej pracy. Na koniec przygotowywania śniadania nałożyła trochę gulaszu na płaski talerzyk, który postawiła na ziemi. Garfield od razu do niego podbiegł i zaczął wyjadać mięso ze smakiem.
— O, widzę, że ktoś był bardzo głodny — powiedziała do kota i poszła odstawić puszkę z pozostałym gulaszem do piwnicy. Było to najzimniejsze miejsce w całym domku, więc traktowała je jak lodówkę. Niestety nie miała pojęcia, jak dokładnie zadbać o to, żeby jedzenie się nie psuło. Całe życie miała urządzenia, które robiły to za nią.
— Claire, Connor, śniadanie gotowe! — zawołała, siadając na jednym z krzeseł przy stole. Nie chciała zaczynać bez nich, ale była bardzo głodna, więc chciała, żeby już zeszli. — Jak was zaraz tutaj nie będzie, to sama wszystko zjem!

@Claire Williams
Awatar użytkownika

Wyt

2

Sil

0

Zmy

1

Cha

1

Zre

2

Int

1

Szc

1

Nóż myśliwski, beretta m9 + 2 magazynki (30 naboi), zdjęcie rodzinne, stary, zmodyfikowany iPod, słuchawki douszne, krótkofalówka, plecak trekkingowy, ładowarka Dynamo, prowiant (batonik miodowo-żurawinowy, kawałek suchego mięsa, czekolada - 1 RŻ), latarka, karabinek Ruger 10/22-FS kal .22LR + 3 magazynki (23 naboje)
Zdrowa

Przy sobie:

Nóż myśliwski, beretta m9 + 2 magazynki (30 naboi), zdjęcie rodzinne, stary, zmodyfikowany iPod, słuchawki douszne, krótkofalówka, plecak trekkingowy, ładowarka Dynamo, prowiant (batonik miodowo-żurawinowy, kawałek suchego mięsa, czekolada - 1 RŻ), latarka, karabinek Ruger 10/22-FS kal .22LR + 3 magazynki (23 naboje)
Zdrowa
16
Zdrowa
Nóż myśliwski, beretta m9 + 2 magazynki (30 naboi), zdjęcie rodzinne, stary, zmodyfikowany iPod, słuchawki douszne, krótkofalówka, plecak trekkingowy, ładowarka Dynamo, prowiant (batonik miodowo-żurawinowy, kawałek suchego mięsa, czekolada - 1 RŻ), latarka, karabinek Ruger 10/22-FS kal .22LR + 3 magazynki (23 naboje)
Pomagała Connorowi ogarnąć się w jakieś codzienne ubranie, z których miał trochę więcej od niej samej nawet. Cóż, różnicę tu z pewnością robiło to, że jednak chłopczyk nie musiał wychodzić na długie, często bardzo niebezpieczne wypady po zapasy, zwiady, uciekanie przed truposzami lub walka z truposzami. Okazjonalnie mierzenie się z innymi, wrogo nastawionymi ludźmi. Takie to teraz życie jest.
— Dobrze nam idzie, Connor. Im szybciej się zbierzemy, tym szybciej zjemy i udamy się na strumyk — próbowała zmotywować Connora może niekoniecznie do szybkiego ubrania się, ale do takiego, w którym nie będzie zbytnio się opierał, a wręcz sam zacznie to robić, przy jej wsparciu. W końcu powoli zaczynał wyrastać na taki wiek, kiedy powinien powoli zacząć się ubierać samemu. Nie? Kurcze, no i tutaj ponownie objawiał się jej kompletny brak doświadczenia z małymi dziećmi. Nie pomagało to, że to ona była najmłodszym dzieckiem w swojej rodzinie. To nią się zajmowano, nigdy na odwrót.
Nagle do ich uszu dotarło wołanie z dołu. To była Echo. Jeśli Claire dobrze zrozumiała, to dziewczyna wołała, że już śniadanie gotowe. Komentarz rzucony na końcu sprawił, że na twarzy Claire pojawiło się rozbawienie.
— Słyszałeś, Connor? Szybciutko, bo nam wszystko zje! — powiedziała szybkim pół-szeptem do Connora, kończąc zawiązywać mu buty. Było to trochę trudne, bo jednak jej dopingowanie miało taki efekt, że dzieciak po prostu wibrował z niecierpliwości, a to oznaczało, że kopał też nieco nogami. Williams udało się jednak po chwili to przezwyciężyć. Byli gotowi! Wzięła chłopca za rękę i ruszyła z nim wpierw w stronę drzwi, a potem schodów prowadzących na dół. Im bliżej parteru, tym zapach z kuchni stawał się coraz silniejszy. Coś... ugotowanego i do tego jakiś słodki aromat.
— Idziemy, idziemy! Connor śpioch musiał się dobudzić, ale obietnica strumyka i jedzenia go ruszyła — zawołała, jak jeszcze dochodzili na samo dno schodów. Nie trzeba było nawet chwili, zanim ich dwójka, tj. Claire i Connor, pojawili się w kuchni. Widok siedzącej Echo przy stole z trzema talerzami owsianki, kubkami z jakimś sokiem domowej roboty i objadającym się Garfieldem sprawił, że przez moment Williams poczuła się, jakby byli na jakimś biwaku.
— Wow! No i to się nazywa śniadanie. Co nie, Connor? Co mówimy? — zapytała się chłopca.
— Jeść — odparł Connor, co sprawiło, że kobieta na moment parsknęła z rozbawienia i pokręciła głową. Zaprowadziła następnie siebie i Connora do stolika, po czym usadowiła go na jednym z krzeseł.
— Prawie dobrze powiedziane, Connor. Mówi się "dziękujemy". Jeszcze się to z tobą przećwiczy — oznajmiła, a gdy chłopiec był już na swoim miejscu, to jedyne, co pozostawało Claire, to zająć jedyne wolne miejsce. Przyglądała się przez moment temu obrazkowi. Ich trójka, przy stoliku, ze śniadaniem, i do tego jeszcze kot. Szkoda, że nie było tutaj Mii i Axela, ale tak jak oni dzisiaj mieli pod opieką chatkę i okolicę, tak tamta dwójka miała równie ważne zadanie związane z polowaniem, sprawdzaniem pułapek, czy co tam będą robili.
— Dzięki, Echo — powiedziała krótko, a do tego jej ręka na moment powędrowała w kierunku dłoni Echo, która spoczywała na stole. Położyła swoją dłoń na jej i delikatnie ją ścisnęła w podzięce — Jeśli cię to ciekawi, to Connor chyba był wykończony. Jak go znalazłam, to spał jak zabity, ale dałam radę przekonać go co do naszych dzisiejszych planów — oznajmiła, puszczając rękę Echo, po czym wzięła łyżkę, taką jaką mieli, i zabrała się za jedzenie owsianki.
— Możemy dodać poszukiwanie kolorowych kamyczków do naszej listy zadań — dodała żartobliwie. Na moment zerknęła z empatią na Garfielda. Pożerał gulasz, jakby to miał być jego ostatni posiłek. Westchnęła z lekkim smutkiem, ale też z ulgą, że może będą w stanie zapewnić jakiś lepszy byt kotkowi w swoich progach.

@Echo Puffin
Awatar użytkownika

Echo Puffin

@plamczak66 | 178 postów

Wyt

1

Sil

0

Zmy

0

Cha

1

Zre

1

Int

2

Szc

1

Krótkofalówka, notes, ołówki, długopis, kilka plastrów, nóż, pasek na narzędzia a w nim: młotek, miarka, śrubokręt płaski i kombinerki
Plecak: metalowa rurka, scyzoryk
Zdrowa

Przy sobie:

Krótkofalówka, notes, ołówki, długopis, kilka plastrów, nóż, pasek na narzędzia a w nim: młotek, miarka, śrubokręt płaski i kombinerki
Plecak: metalowa rurka, scyzoryk
Zdrowa
17
Zdrowa
Krótkofalówka, notes, ołówki, długopis, kilka plastrów, nóż, pasek na narzędzia a w nim: młotek, miarka, śrubokręt płaski i kombinerki
Plecak: metalowa rurka, scyzoryk
Kiedy wszyscy zasiedli do stołu, Echo czuła się tak, jakby ugotowała coś wartego gwiazdki Michelin. Dla niektórych była to tylko prosta owsianka z brzoskwiniami z puszki, ale dla niej był to sprawdzian jej umiejętności gotowania na ogniu z jedzenia, które mogło być już niedobre do spożycia. Patrząc na zaistniałą sytuację, każde danie, które nie było prosto z puszki i miało jakiś ciekawy smak, mogło należeć do restauracji.
— Nie ma za co — odpowiedziała Claire, i uśmiechnęła się. Również delikatnie ścisnęła jej dłoń. Zawsze radowały ją takie niewielkie gesty, które świadczyły o ich bliskości. Echo i Claire nadal nie ustaliły, kim dla siebie są, ale obydwie wiedziały, że są dla siebie bardzo ważne. W końcu obydwie nie miały już nikogo z krewnych, więc teraz były swoją rodziną. — Cieszę się w takim razie, że udało ci się przekonać tego śpiocha, że nasze przygody są warte dołączenia. — Spojrzała na Connora, który próbował łyżką trafić do buzi. — Ale chyba będziemy musiały mu trochę pomóc z jedzeniem, bo biedny nie będzie miał siły — dodała rozbawiona.
Zaczęła jeść owsiankę i była ona tak dobra, jak się spodziewała. Brzoskwinia dodawała słodyczy, której brakowało w mdłych płatkach. Gdyby nie to, że teraz nie mieli za bardzo innego prostego posiłku do przygotowania, to Echo wolałaby nigdy owsianki nie jeść. A przynajmniej nie bez jakichś orzechów, owoców i najlepiej jeszcze miodu, żeby tylko dodać jakiejś słodyczy. Nie lubiła smaku czystej owsianki.
— Kolorowe kamyczki? — zapytała, nagle podekscytowana. Uwielbiała zbierać ładne kamyki nad strumieniem. Było to jej ulubione zajęcie, które razem z tatą robili na wszelkich wakacjach. Będzie jej miło uhonorować go tym, że teraz zrobi to z nową rodziną. — Bardzo chętnie! — Dopiero po chwili doszło do niej, że było to skierowane do Connora, a nie do niej.
— Zrobiłam jeszcze nam wszystkim lemoniadę — powiedziała, żeby zmienić temat, i wskazała na kubki stojące na stole. Od razu chwyciła za jeden z nich i się z niego napiła. — Na osłodę przed ciężką pracą. — Uśmiechnęła się do Claire i Connora, żeby podkreślić swoje zdanie.
Kiedy skończyła jeść, odsunęła od siebie talerz i wyciągnęła się na krześle. Ile by dała za kubek dobrej, słodkiej kawy. Brakowało jej energii, której co rano dostarczał jej napój. Pomimo tylu miesięcy, nadal myślała o swojej ulubionej kawiarni. Wchodziła do niej zawsze po drodze na zajęcia. Pracowała tam bardzo zabawna baristka, która znała jej typowe zamówienie i często zaczynała je robić, kiedy tylko Echo otwierała drzwi. Zapewne, gdyby nie obecne wydarzenia, mogłyby się zaprzyjaźnić.
— Connor, a widziałeś naszego nowego kolegę? — zapytała, ponieważ Garfield akurat podszedł do jej krzesła i zaczął ocierać się o jego nogę. — Możesz go pogłaskać, tylko musisz być delikatny. Garfield jest bardzo miły, ale ma ostre pazury — powiedział, chcąc go ostrzec. Nie chciała, żeby dzieciak bał się kota, ale nie chciała też, żeby kot został źle potraktowany. — A my musimy wymyślić, jak zrobimy mu szelki — zwróciła się do Claire. — Mamy trochę sznurka, z którego możemy zrobić smycz. Ale szelki powinny być z czegoś szerszego. Żeby go nie przetarły. Niestety chyba nie mamy jakiegoś starego plecaka? Bo szelki byłyby do tego idealne. Chyba.

@Claire Williams
Awatar użytkownika

Wyt

2

Sil

0

Zmy

1

Cha

1

Zre

2

Int

1

Szc

1

Nóż myśliwski, beretta m9 + 2 magazynki (30 naboi), zdjęcie rodzinne, stary, zmodyfikowany iPod, słuchawki douszne, krótkofalówka, plecak trekkingowy, ładowarka Dynamo, prowiant (batonik miodowo-żurawinowy, kawałek suchego mięsa, czekolada - 1 RŻ), latarka, karabinek Ruger 10/22-FS kal .22LR + 3 magazynki (23 naboje)
Zdrowa

Przy sobie:

Nóż myśliwski, beretta m9 + 2 magazynki (30 naboi), zdjęcie rodzinne, stary, zmodyfikowany iPod, słuchawki douszne, krótkofalówka, plecak trekkingowy, ładowarka Dynamo, prowiant (batonik miodowo-żurawinowy, kawałek suchego mięsa, czekolada - 1 RŻ), latarka, karabinek Ruger 10/22-FS kal .22LR + 3 magazynki (23 naboje)
Zdrowa
18
Zdrowa
Nóż myśliwski, beretta m9 + 2 magazynki (30 naboi), zdjęcie rodzinne, stary, zmodyfikowany iPod, słuchawki douszne, krótkofalówka, plecak trekkingowy, ładowarka Dynamo, prowiant (batonik miodowo-żurawinowy, kawałek suchego mięsa, czekolada - 1 RŻ), latarka, karabinek Ruger 10/22-FS kal .22LR + 3 magazynki (23 naboje)
Uśmiechnęła sie nieco szerzej, kiedy Echo odwzajemniła uścisk dłoni. To prawda że nie miały za bardzo czasu, ani okazji, by porozmawiać o sobie. O tym, czym naprawdę były wobec siebie. Nie od tamtego pamiętnego dnia, kiedy postanowiła się wybrać do Denver i Echo oraz Malcolm postanowili jej towarzyszyć. Nie odkąd przyznały sobie, że chyba od jakiegoś czasu nie czuły się jak tylko zwyczajne przyjaciółki. Claire miała jednak nadzieję, że może wkrótce nadejdzie okazja do takiej rozmowy. Miała wczoraj nadzieję, że może dzisiaj zagada z Echo o tym, ale jak teraz jeszcze mają na oku Connora, to ciężko poruszać poważne, sercowe sprawy, kiedy trzeba mieć na oku kilkuletnie dziecko. Williams była jednak pewna jednego i to na razie wystarczało - Echo była jedną z najważniejszych dla niej osób i po utracie swojej biologicznej rodziny, ona jak i Mia, czy Malcolm byli teraz jej rodziną. Po krótkiej chwili zdała sobie sprawę ze swojego zamyślenia, bowiem wciąż trzymała rękę Puffin, wpatrzona w nią. Wypuściła z rozbawienia i lekkiego zawstydzenia powietrze przez nos, po czym wzięła się wreszcie za śniadanie.
— Mmm, jakie dobre. No i ta brzoskwinia jako dodatek. Tylko dodaje do smaku — skomentowała po paru łyżkach owsianki. Normalnie nie przepadała za owsianką. Nie było to coś, co ochoczo jadła przed upadkiem cywilizacji, ale w obecnych czasach nie można było być wybrednym. Zerknęła kątem oka na Connora, który siłował się obecnie z łyżką owsianki, nie mogąc trafić nią do ust. W buzię trafiał, tylko że w policzek. Claire pokręciła głową z rozbawienia.
— Aha. No dalej Connor, im szybciej zjemy tym szybciej będziemy mogli znaleźć najładniejszy, najbardziej błyszczący kamyczek — dopingowała chłopczykowi i nawet na moment zapauzowała własne jedzenie, by delikatnie chwycić nadgarstek Connora i pomóc mu trafić już ten jeden raz z łyżką do ust. Jej brwi poleciały nieco do góry, gdy zaraz od strony blondynki doszły głosy ekscytacji co do poszkiwania kamyków. Claire zerknęła na nią kątem oka i uśmiechnęła się zadziornie.
— Widzisz Connor? Nie jesteś jedynym dzieckiem tutaj. Będziesz mieć wsparcie. No i kto wie, może potem będziecie mogli sobie porównać znalezione kamyczki, może nawet powymieniacie się jakimiś — zażartowała sobie, ale jak widać Connor, ze swoją dziecięcą niewinnością, nie zrozumiał sarkazmu i wziął zapewnienia Williams na poważnie. Chłopiec zaczął wręcz wibrować z ekscytacji i próbować dalej jeść, co szło mu różnie. Niekiedy Claire wciąż musiała mu pomóc.
— Super! Dzięki Echo — odparła na wzmiankę o lemoniadzie. Claire zjadła kolejną łyżkę owsianki, zanim spróbowała napój w szklance — Kurcze... dawno nie piłam lemoniady z prawdziwego zdarzenia — zerknęła na Echo wzrokiem, który można by zinterpretować jako nostalgiczny. Była uśmiechnięta, ale w taki zamyślony, stęskniony sposób — Jedna z wielu rzeczy za którymi tęsknię. Zdałam sobie też teraz sprawę jak od dawna nie trzymałam w rękach gitary — westchnęła, opierając się bokiem szczeki o swoją dłoń — Ile bym dała za to, by coś wam zagrać — na samą myśl uśmiechnęła sie nieco szerzej, po czym dalej skończyła już swoje śniadanie. Connor niedługo po niej.
Connor natomiast dość szybko zainteresował się Garfieldem, gdy tylko Puffin wspomniała o rudowłosym kocie. W sumie chłopiec co jakiś czas zerkał na zwierzaka, ale dopiero teraz uznał słowa Echo za zaproszenie do tego, by mógł się z nim pobawić! Pokiwał głową na ostrzeżenie, by był ostrożny. Czy jednak posłucha? Zeskoczył z krzesła i poszedł do Garfielda, by go pogłaskać po głowie.
— Hm — wymamrotała w zamyśleniu, z głową wciąż opartą o dłoń — Paski od plecaka, albo pasek od spodni — wymieniła, po czym wzruszyła ramionami — Część rzeczy, które przynieśliśmy niedawno z zoo przyszła w różnych torbach. Może mogłybyśmy od nich coś wyeksploatować na szelki? — zaproponowała.

@Echo Puffin
Awatar użytkownika

Echo Puffin

@plamczak66 | 178 postów

Wyt

1

Sil

0

Zmy

0

Cha

1

Zre

1

Int

2

Szc

1

Krótkofalówka, notes, ołówki, długopis, kilka plastrów, nóż, pasek na narzędzia a w nim: młotek, miarka, śrubokręt płaski i kombinerki
Plecak: metalowa rurka, scyzoryk
Zdrowa

Przy sobie:

Krótkofalówka, notes, ołówki, długopis, kilka plastrów, nóż, pasek na narzędzia a w nim: młotek, miarka, śrubokręt płaski i kombinerki
Plecak: metalowa rurka, scyzoryk
Zdrowa
19
Zdrowa
Krótkofalówka, notes, ołówki, długopis, kilka plastrów, nóż, pasek na narzędzia a w nim: młotek, miarka, śrubokręt płaski i kombinerki
Plecak: metalowa rurka, scyzoryk
Echo zrobiła głupią minę, kiedy Claire nazwała ją dzieckiem. Ona po prostu wiedziała, że w obecnych czasach muszą czerpać radość z tego, co mają. Każda chwila warta była dodatkowego uśmiechu, bo nigdy nie mogli być pewni, kiedy przyjdzie kolejna katastrofa. A przecież zbieranie kamieni ze strumyka mogło być bardzo ciekawe. Przecież takowe miały różne kolory i czasami zdarzały się naprawdę ładne okazy. A do tego woda sprawiała, że nie były ostre, więc Echo zawsze próbowała znaleźć taki, któremu byłoby najbliżej do perfekcyjnego koła.
— Powinnyśmy poprosić w zoo, żeby mieli oko na jakąś gitarę — odpowiedziała dziewczyna, kiedy Claire wspomniała o instrumencie. — Jak już ją będziesz miała, to musisz nam tutaj zrobić mały koncert — dodała z uśmiechem. Pomyśleć, że kiedyś jechałaby na drugi koniec kraju tylko po to, żeby zobaczyć artystę na żywo i napić się zbyt drogiego piwa. Teraz wysiłkiem było dostanie się na drugi koniec miasta. Nawet przez głowę jej nie przeszło, żeby wyruszyć poza Kolorado.
— O, masz rację! Na pewno jest tam coś, co nam się nie przyda w całości i będziemy mogły to pociąć. — Kończyła właśnie swoje śniadanie. Miskę prawie wylizała do czysta, a lemoniadę dopiła do ostatniej kropli. Nie wiedziała dlaczego, ale obudziła się okropnie głodna. Nie mieli zbyt dużo jedzenia, więc musieli dbać o to, żeby racjonować posiłki. Echo jednak wiedziała, że jej organizm nie był z tego faktu zadowolony.
— Naczynia też możemy umyć w strumyku — powiedziała, zbierając wszystko do jednego z pustych wiader. Plusem tego, że główna część ich grupy zatrzymała się w zoo był fakt, że teraz mieli tyle wiader, ile tylko zechcieli. Taka ilość zwierząt wymagała od placówki zaopatrzenia się w jak najwięcej. — Connor, muszę ci powiedzieć, że coraz lepiej idzie ci jedzenie samemu — dodała, podchodząc do stolika z jednym z ręczników. — Dzisiaj naokoło wylądowała mniej niż połowa owsianki. — Chłopiec był o wiele bardziej zainteresowany kotem niż tym, co do niego mówiła Echo. Zaczęła przecierać stolik. Musieli dbać o porządek, jeżeli chcieli komfortowo żyć w tak małym domku. — Już niedługo będziesz w stanie zjeść wszystko bez rozrzucania tego na podłogę. — Brudny ręcznik również wrzuciła do wiadra.
— Chodź młody, zrobimy Garfieldowi szelki, żeby mógł iść z nami na spacer — powiedziała, kierując się do kąta, w którym składowali rzeczy przyniesione z zoo. Na razie nie mieli na to żadnego systemu. Zaczęła przekładać rzeczy, żeby sprawdzić, czy cokolwiek nada się na szelki i smycz. Próbowała zachęcić Connora, żeby również czegoś poszukał. Chłopiec dosyć niezdarnie próbował również przekładać rzeczy na bok. Echo nie wiedziała, jak obchodzić się z dziećmi dlatego miała nadzieję, że to, że maluch poczuje się przydatny, będzie wystarczające. Garfield również zainteresował się pracą i co chwila ładował się pod ręce.

@Claire Williams
Czy Echo uda się wynaleźć coś, z czego da radę zrobić szelki dla kota?

Rzut na inteligencję (2)

1

[1]+2 = 3

Nie udało się, ale... (dodatkowa korzyść)
Awatar użytkownika

Wyt

2

Sil

0

Zmy

1

Cha

1

Zre

2

Int

1

Szc

1

Nóż myśliwski, beretta m9 + 2 magazynki (30 naboi), zdjęcie rodzinne, stary, zmodyfikowany iPod, słuchawki douszne, krótkofalówka, plecak trekkingowy, ładowarka Dynamo, prowiant (batonik miodowo-żurawinowy, kawałek suchego mięsa, czekolada - 1 RŻ), latarka, karabinek Ruger 10/22-FS kal .22LR + 3 magazynki (23 naboje)
Zdrowa

Przy sobie:

Nóż myśliwski, beretta m9 + 2 magazynki (30 naboi), zdjęcie rodzinne, stary, zmodyfikowany iPod, słuchawki douszne, krótkofalówka, plecak trekkingowy, ładowarka Dynamo, prowiant (batonik miodowo-żurawinowy, kawałek suchego mięsa, czekolada - 1 RŻ), latarka, karabinek Ruger 10/22-FS kal .22LR + 3 magazynki (23 naboje)
Zdrowa
20
Zdrowa
Nóż myśliwski, beretta m9 + 2 magazynki (30 naboi), zdjęcie rodzinne, stary, zmodyfikowany iPod, słuchawki douszne, krótkofalówka, plecak trekkingowy, ładowarka Dynamo, prowiant (batonik miodowo-żurawinowy, kawałek suchego mięsa, czekolada - 1 RŻ), latarka, karabinek Ruger 10/22-FS kal .22LR + 3 magazynki (23 naboje)
Widząc jaką minę Echo zrobiła po komentarzu na temat bycia dzieckiem, Claire nie mogła wytrzymać i uśmiechnęła się do niej zadziornie. Chwilę potem nie wytrzymała i parsknęła śmiechem przez nos, przez co musiała sobie przysłonić go oraz swoje usta zewnętrzną częścią dłoni, na wypadek, jakby coś miało jej wylecieć. Taka owsianka, którą akurat jadła.
— Heh, sama sobie narobiłam — odpowiedziała z rozbawieniem, jeszcze chwilę trzymając rękę przy nosie, ale w końcu poczuła, że zaczęła się uspokajać, by wreszcie dokończyć tą swoją owsiankę, co jednak nie było już zbyt trudne, bo zostały jej takie resztki śniadania. Tak więc wkrótce jej talerz był pusty i jedyne, co pozostało, to dopicie reszty lemoniady w szklance.
— Może — wzruszyła ramionami, jak tylko wyszła propozycja wspomnienia grupie w zoo, by rozglądali się przy okazji za jakąś gitarą, gdy wychodzą w teren. Williams ten pomysł nie przypadał za bardzo do gustu z paru powodów — Nie chce im takim czymś zawracać głowy. Wypady po zapasy, zwiady... to wszystko i tak jest niebezpieczne i nie potrzebują się narażać dla gitary. Zresztą jeśli do tej pory nie znalazłam żadnej, to podejrzewam, że i oni mieliby z tym problem — westchnęła na tą myśl. Z pewnością fajnie byłoby zagrać znowu na tym instrumencie, ale nie kosztem cudzego zdrowia lub życia. Claire w międzyczasie pomogła Echo w posprzątaniu stolika z naczyń. Kiedy blondynka zaproponowała, że mogliby umyć talerze, sztućce i wszystko inne w strumyku, do którego i tak idą, to Claire pokiwała głową na zgodę bez zawahania.
— Dobry pomysł. Musimy tylko być ostrożni, żeby niczego nie potrzaskać lub nie rozwalić, dobrze? — to pytanie było głównie skierowane do Connora, ale podobnie jak Echo, zdała sobie sprawę, że chłopiec w obecnym momencie większą uwagę zwracał na rudawego kota. Claire wymieniła się spojrzeniem z Echo i pokręciła teatralnie oczami. Gdyby potrafiły sobie czytać w myślach (choć czasami wydaje się Williams, że tak jest!) to spojrzenie Claire by mówiło "ah, te dzieci, co nie?" Następnie, co mogła, to wsadziła ostrożnie do wiadra. Z jednej strony taki sposób zaniesienia rzeczy, zwłaszcza szklanek, niezbyt jej się podobał. Z drugiej strony nie widziała, jak inaczej mają to zrobić. Dopóki będą ostrożni i pójdą bez pośpiechu, to raczej nie powinno być problemu.
— No i jak tam wam idzie z szelkami, co? Garfield już może się pochwalić eleganckim wyposażeniem? — zapytała się Echo i Connora, gdyż oni zdążyli kilka chwil wcześniej pójść do tego kąta, gdzie obecnie składowali większość zapasów. Williams też przyszło do głowy, że wreszcie będą musieli znaleźć czas, aby to jakoś wszystko posortować i ustrukturyzować. Może niekoniecznie dziś... chociaż jeśli znajdą czas? I nie będą miały innych obowiązków na głowie? Może.

@Echo Puffin
ODPOWIEDZ

Wróć do „Chata Myśliwych”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości

Zaloguj się