Pobity BrakOka SpuchniętaTwarz
Plecak, woda, strzelba (1 kula w magazynku), pistolet (10 naboi), scyzoryk, nóż, ubranka Connora, podstawowe przybory do opieki nad dzieckiem, koc, przybory do pisania, szkicownik
Temat dzieci był dla niego bardzo osobisty. W końcu sam miał Connora i wiedział, jak wygląda opieka nad dzieckiem w takich warunkach. Trzeba było ciągle kombinować, żeby zdobyć dla niego jedzenie, żeby było mu ciepło, żeby miał gdzie spać, był bezpieczny i wypoczęty. Było to trudne, choć w grupie zdecydowanie łatwiejsze.
-Jak ma na imię ten chłopiec?- Zapytał, poprawiając segregator i torbę Owena, którą zarzucił sobie na ramię, żeby trochę go odciążyć. Póki miał siłę, miał zamiar mu pomóc. Leki działały, więc czuł się w miarę dobrze.
-Czyli póki nie odzyskacie akademii, to nie ma co liczyć, że chłopcu się poprawi.- Mruknął, mając nadzieję, że widok dzieciaka kompletnie go nie rozklei. Tęsknił za młodszym bratem i bardzo chciał przy nim być.
Kątem zdrowego oka zerknął na medyka. W innych okolicznościach pewnie uznałby go za kogoś w swoim typie. Teraz jednak jego głowa była gdzie indziej. Skupiał się głównie na tym, żeby wrócić do brata, a jeśli już jakieś myśli uciekały w inną stronę, to raczej do Ethana. Nie widział dla siebie przyszłości w tej grupie. I powoli zaczynał rozumieć, dlaczego Owen nie chciał odejść i zostawić swoich pacjentów.
Mimo to, jeśli ten na niego spojrzał, uśmiechnął się lekko.
@Mistrz Gry Maggie



