Pełnia zdrowia
AK-74 [60 naboi/2 magazynki/kolimator/latarka], Glock 18 [15 naboi/1 magazynek/tłumik], nóż myśliwski, tomahawk wojskowy, plecak, latarka [żywność i woda na dzień, mapa stanu Kolorado i busola, notes i przyrządy piśmiennicze, bandaż, woda utleniona, zdjęcie rodzinne]
Cięcie drewna nie było trudne, dopóki nie natrafiło się na toporne w przerżnięciu sęki. Dokręcać śruby też mogła, choć do niektórych zapewne będzie potrzebować dłuższego uchwytu, dla zwiększenia siły nacisku na twarde materiały. Z kolei na konieczność wnoszenia cięższych bali i trzymania ich wysoko, na to nie miała koncepcji. Rączki miała zwyczajnie wątłe, lecz możliwe, że na koniec dnia te będą płonąć od wysiłku i dzień jutrzejszy przywita z zakwasami.
Dwie osoby stukające młotkami, tłumem Azjatka nazwać tego nie mogła, do czasu przybycia niemal darmowej siły roboczej i żywej w polu z Zoo. Pierwsza połowa dnia zapowiadała się tym samym kameralnie, co na swój sposób było dobre – dziewczyna prędzej walnie narzędziem w palec teraz, niż później, gdy będzie miała namiastkę pojęcia o majsterkowaniu.
- To... co mam robić? - zapytała z lekkim zawahaniem, rozglądając się po placu budowy. Praca przy broni przychodziła jej naturalnie, wręcz automatycznie, niczym oddychanie. Tutaj bliżej jej do wyciągniętej z wody ryby – o czym wiedziała i dlatego wolała zdać się na instrukcje oraz polecenia innych. Skoro robota miała iść dobrze, improwizacja schodziła na dalszy plan.
@Mistrz Gry Maggie



