Valerie Eve Navarro

Awatar użytkownika

Wyt

0

Sil

0

Zmy

0

Cha

0

Zre

0

Int

0

Szc

0

Przy sobie:

1

Valerie Eve Navarro

Ana de Armas

imię i nazwisko

Valerie Eve Navarro - La Santa

data urodzenia

14 lutego 1991

miejsce urodzenia

Hawana, Kuba

zawód

Bezrobotna

słabe strony

- Ma bardzo duży problem z zaufaniem. Nawet kiedy ktoś jest wobec niej szczery, Valerie i tak szuka drugiego dna.
- Przemoc przychodzi jej zbyt łatwo. Nie dlatego, że sprawia jej czystą przyjemność, tylko dlatego, że przez lata była dla niej narzędziem pracy.
- Nie potrafi dobrze funkcjonować w stałej grupie. Szybko czuje się osaczona, kontrolowana albo winna komuś zbyt wiele.
- Uważa, że nie ma ludziom nic dobrego do zaoferowania poza rzeczami, których normalni ludzie woleliby nie potrzebować.
- Ma za sobą przeszłość, której nie da się łatwo wybaczyć. Pięć udowodnionych morderstw to tylko część prawdy.
- Nie lubi zamkniętych pomieszczeń, krat, kajdanek i sytuacji, w których ktoś odbiera jej możliwość wyboru.
- Kiedy ktoś ją zdradzi, bardzo trudno jej odpuścić. Potrafi nawet sięgnąć po broń w takim momencie.
- Jest emocjonalnie wycofana. Często nie mówi ludziom, że jej zależy, dopóki nie jest za późno.
- Nie zna się na rolnictwie, budowaniu, medycynie ani naprawach bardziej skomplikowanych urządzeń. Sama widzi przez to swoją wartość jako mocno ograniczoną.
- Ma tendencję do znikania, zanim ktokolwiek zdąży ją zatrzymać.

mocne strony

- Jest świetną obserwatorką. Zauważa detale w zachowaniu ludzi, ich ruchach, spojrzeniach i sposobie mówienia.
- Bardzo dobrze posługuje się bronią krótką i długą, snajperską, nożem oraz improwizowanymi narzędziami do cichej eliminacji zagrożeń.
- Umie przetrwać samotnie, z małą ilością jedzenia, snu i komfortu.
- Potrafi planować trasy, obserwować teren, rozpoznawać zasadzki i wycofywać się, zanim sytuacja zrobi się beznadziejna.
- Zachowuje zimną krew pod presją. Panika innych zwykle tylko pomaga jej szybciej ocenić sytuację.
- Zna półświatek, zasady handlu, długów, przysług i niepisanych układów.
- Dobrze radzi sobie jako zwiadowczyni, kurierka, tropicielka ludzi i ktoś od zadań, których grupy nie chcą wykonywać same.
- Jest cierpliwa. Potrafi czekać godzinami, jeśli wie, że jeden dobry moment jest więcej wart niż dziesięć złych.
- Mówi płynnie po hiszpańsku i angielsku z hiszpańskim akcentem.
- Umie wyglądać nieszkodliwie, kiedy tego potrzebuje.

ciekawostki

- W świecie szemranych interesów i zabójców, znana bardziej jako La Santa.
- Na plecach nosi duży tatuaż, od którego wzięła się część legendy "La Santy". Mroczna święta z aureolą, różańcem i ostrzem została wpisana między szeroko otwarte skrzydła, które wychodzą poza plecy i nachodzą na zewnętrzne strony ramion. Nie wygląda to jak symbol opieki. Bardziej jak znak kogoś, kto przynosi wyrok i pozwala jeszcze tylko odmówić ostatnią modlitwę.
- Przed aresztowaniem oficjalnie pracowała jako konsultantka ds. bezpieczeństwa i instruktorka samoobrony.
- W aktach federalnych figurowała jako osoba powiązana z pięcioma morderstwami na zlecenie, ale śledczy podejrzewali, że ofiar mogło być znacznie więcej, tak w Ameryce jak i po za nią.
- Miała kilka fałszywych tożsamości, z których część zna tylko ona.
- W stresie czasem mamrocze po hiszpańsku, ale zwykle na tyle cicho, że trudno ją zrozumieć.
- Nie zabijała dzieci. To jedna z niewielu granic, których trzymała się jeszcze przed apokalipsą.
- Nie lubi ludzi, którzy dużo mówią o honorze, bo zwykle uważa ich za najbardziej zakłamanych.
- Lubi kawę, nawet złą. Twierdzi, że dobra kawa skończyła się wraz z przyjściem trupów.
- Nie uważa siebie za osobę wartą ratowania, ale kilka razy ryzykowała życie dla ludzi, których ledwo znała.
- Nie znosi, kiedy ktoś nazywa ją potworem. Wie że nim jest, ale trochę inaczej to rozumie, niż przeciętny człowiek.

siła

0

zręczność

1

wytrzymałość

0

inteligencja

0

charyzma

0

zmysły

2

szczęście

0

ekwipunek

- Karabin HK416 z lunetą, bocznym kolimatorem, latarką i tłumikiem (3 magazynki x 30 naboi) + rezerwa 30szt
- Pistolet Sig Sauer P320 M.O.D. RXSL z tłumikiem (2 magazynki x 12 naboi) + rezerwa 30szt
- Pistolet Taran Tactical JW4 PIT Viper (2 magazynki x 12 naboi)
(Jej nieodłączny przyjaciel sprzed więzienia, odzyskany)
- Noktowizor
- Nóż bojowy noszony przy pasie
- Mały składany nóż ukryty w bucie
- Plecak z podstawowym sprzętem do przetrwania
- Mapa Nowego Meksyku i Kolorado z własnymi oznaczeniami
- Ręczna ładowarka
- Kompas
- Krótkofalówka ze słuchawką
- Mały zestaw opatrunkowy
- Kilka bandaży, igła, nić, środek odkażający, środki przeciwbólowe i antybiotyki
- Portfel z dokumentami, kartą więzienną i kilkoma zdjęciami
- Skórzane rękawiczki
- Zapasowa koszula
- Osłona szyi
- Chusta do zasłaniania twarzy
- Woda i żywność na kilka dni
- Srebrny krzyżyk po matce, noszony bardziej z przyzwyczajenia niż wiary

- Drobne towary na handel: ładowarki ręczne, akumulatorki, naboje (niekompatybilne z jej bronią), leki przeciwbólowe i przeciwzapalne, antybiotyki, zapalniczki, 3 krótkofalówki.

Wygląd

Codzienny wygląd, codzienne uzbrojenie

Valerie jest kobietą, którą trudno przeoczyć, nawet kiedy bardzo stara się tego uniknąć. Ma ciemne, brązowe włosy, zwykle noszone luźno albo związane niedbale z tyłu głowy. Czasem jedna strona opada jej na twarz bardziej niż druga, przez co wygląda trochę niechlujnie, ale naturalnie. Nie dba o idealną fryzurę. Dba tylko o to, żeby włosy nie przeszkadzały jej w widzeniu, biegu albo walce.

Ma brązowe oczy, spokojną twarz i spojrzenie, które często myli ludzi. Na pierwszy rzut oka może wydawać się zmęczona, cicha, może nawet łagodna. Dopiero po chwili widać, że ten spokój nie wynika z delikatności. To raczej nawyk osoby, która nauczyła się nie zdradzać niczego za darmo.

Na co dzień nosi ciemne, praktyczne ubrania. Zwykle są to dopasowane spodnie, wygodne buty, koszula albo cienki sweter, a na to skórzana lub wzmocniona kurtka. Przy szyi często ma osłonę, która chroni ją przed zimnem, kurzem i przypadkowym ugryzieniem. Jej ubrania są zużyte, czasem łatane, ale utrzymane w możliwie dobrym stanie. Valerie nie lubi brudu, chociaż dawno pogodziła się z tym, że po końcu świata czystość jest zwyczajnie luksusem.

Przy sobie zwykle nosi karabin, pistolet, nóż bojowy, składane ostrze w bucie, zapalniczkę, latarkę i mały zestaw medyczny. Nie obnosi się z bronią bardziej niż musi. Woli, żeby ludzie widzieli mniej, niż naprawdę ma. To daje jej przewagę, a przewagi nie lubi marnować.

Budowa ciała

Valerie ma około 168 cm wzrostu i waży około 56 kg. Jest szczupła, zwinna i wyraźnie wysportowana, ale nie wygląda jak ktoś silny na pokaz. Jej ciało jest bardziej praktyczne niż efektowne. Ma mocne nogi, wytrzymałe ramiona i dobrą kondycję, wypracowaną przez lata treningu, ucieczek, ukrywania się i życia w ciągłym napięciu.

Nie jest bardzo silna fizycznie, przynajmniej nie w prostym starciu z większym przeciwnikiem. Jej siła leży raczej w szybkości, precyzji i wyborze właściwego momentu. Wie, gdzie uderzyć, kiedy się cofnąć i kiedy w ogóle nie wdawać się w walkę. Bo czasem najlepsza walka to ta, której nikt nie zauważył.

Na ciele ma kilka blizn. Cienką bliznę przy żebrach po dawnej ranie nożem, ślad po postrzale na lewym ramieniu i kilka drobniejszych znaków po życiu, o którym nikomu nie opowiada. Po więzieniu została jej też niechęć do dotyku bez ostrzeżenia. Dotknięta znienacka, odpowie gwałtownie. Czasem szybciej, niż sama zdąży pomyśleć.

Historia

"Nie jestem dobra. Po prostu czasem robię coś, co wychodzi ludziom na dobre. Ale bycie potworem to moja rola w tym świecie."

Wczesne dzieciństwo

Valerie Eve Navarro urodziła się w Hawanie, w rodzinie, która nigdy nie była normalna, choć z zewnątrz czasem próbowała tak wyglądać. Jej matka, Isabel, chciała dla niej zwykłego życia. Szkoły, domu, spokojnych poranków i ludzi, którzy nie pukają do drzwi po zmroku. Problem w tym, że ojciec Valerii, Rafael Navarro, od dawna siedział w świecie, z który domagał się swojego.

Rafael nie był wielkim bossem ani człowiekiem z gazet. Był kimś niżej, ale dostatecznie ważnym, żeby ludzie przychodzili do niego po przysługi. Transport, ochrona, długi, znikające paczki, rozmowy z ludźmi, którzy nie chcieli rozmawiać. Robił rzeczy, o których w domu mówiło się półsłówkami. Valerie jako dziecko nie rozumiała wszystkiego, ale rozumiała ton głosu matki, gdy ojciec wracał późno. Rozumiała też, że niektórych rzeczy nie wolno powtarzać poza mieszkaniem.

Miała dziewięć lat, gdy po raz pierwszy naprawdę zobaczyła, czym zajmuje się ojciec. Dwóch mężczyzn przyszło do ich domu, kiedy Rafaela nie było. Isabel próbowała ich nie wpuścić, ale drzwi nie zatrzymały ludzi, którzy przyszli po odpowiedzi. Valerie schowała się w pokoju, ale słyszała uderzenie, krzyk matki i spokojne głosy obcych mężczyzn. Jeden z nich znalazł ją pod łóżkiem. Nie zrobił jej niczego wielkiego. Tylko złapał ją za ramię, przyciągnął bliżej i powiedział Isabel, że dzieci bardzo łatwo gubią się na ulicy.

Rafael wrócił za późno, żeby temu zapobiec, ale wystarczająco wcześnie, żeby coś w nim pękło. Tamtej nocy Valerie pierwszy raz zobaczyła ojca z krwią na koszuli. Nie swoją. Ludzi którzy zagrozili jego rodzinie.

Kilka dni później zaczął ją uczyć. Najpierw jak się wyrywać, jak krzyczeć, gdzie biec. Potem jak trzymać nóż, gdzie uderzyć, jak nie patrzeć na ostrze, tylko na ręce przeciwnika. Isabel błagała go, żeby przestał robić z córki kogoś takiego jak on. Rafael odpowiadał tylko, że nie zawsze będzie w domu aby je ochronić.

Nie uczył jej zabijać, przynajmniej tak sobie to tłumaczył. Uczył ją przetrwać. Tyle że w ich świecie granica między jednym a drugim była bardzo cienka.

Lata szkolne

Kiedy Valerie miała trzynaście lat, rodzina przeniosła się do Miami. Oficjalnie miał to być nowy początek. W praktyce Rafael musiał zniknąć z Hawany, zanim ktoś zniknął jego albo jego rodzinę. Papiery, kontakty, półlegalne układy i kubańskie pochodzenie pomogły im zaczepić się w Stanach i zdobyć zezwolenie na pobyt, ale Valerie od początku wiedziała, że nie są tam po prostu kolejną rodziną szukającą lepszego życia. Uciekali.

Szkoła w Miami była dla niej obcym miejscem, to był inny świat. Mówiła po angielsku gorzej niż inni, miała mocny akcent i zbyt szybko reagowała na zaczepki. Dla nauczycieli była problematyczna, choć nie głupia. Dla rówieśników była dziwna. Ładna, ale niedostępna. Cicha, ale nie nieśmiała. Jeśli ktoś próbował ją upokorzyć, zwykle kończyło się to bójką, a potem rozmową z pedagogiem, któremu Valerie i tak nic nie mówiła.

Nie umiała być zwyczajną nastolatką. Inni martwili się ocenami, chłopakami, imprezami i tym, kto z kim siedzi na lunchu. Ona patrzyła, gdzie są wyjścia, kto ma przy sobie nóż, kto udaje odważnego, a kto naprawdę jest groźny. Normalne dzieciaki wydawały jej się miękkie. Ona im wydawała się dzika.

Z czasem zaczęła trzymać się ludzi z podobnych środowisk. Dzieciaków imigrantów, chłopaków z ulicy, dziewczyn, które za wcześnie nauczyły się nie chodzić same po zmroku. Nie była liderką żadnej paczki, nie potrzebowała tego. Ale ludzie szybko zrozumieli, że lepiej mieć ją po swojej stronie niż przeciwko sobie.

Edukacja

Formalna edukacja Valerii była poszarpana. Chodziła do szkoły, bo musiała, ale nigdy nie wierzyła, że to właśnie tam nauczy się rzeczy potrzebnych do życia. Uczyła się szybko, szczególnie języków, zachowań ludzi i zasad, których nikt nie pisał na tablicy. Z ocenami bywało różnie. Nie dlatego, że była głupia. Po prostu często miała ważniejsze sprawy.

Jej prawdziwą edukacją był dom, ulica i ludzie ojca. Rafael uczył ją walki, ostrożności, milczenia i rozpoznawania zagrożenia. Inni nauczyli ją handlu, długów, przemytu, obserwacji i tego, że każda przysługa może coś kosztować. Zanim była dorosła, wiedziała już, jak śledzić człowieka, jak nie rzucać się w oczy i jak wiarygodnie kłamać.

Nie miała dyplomów, którymi mogłaby się pochwalić. Miała umiejętności, które w normalnym świecie powinny ją zniszczyć. W jej świecie dawały jej wartość i poczucie bezpieczeństwa.

Dorosłe życie przed apokalipsą

Valerie nie weszła w półświatek nagle. Ona w nim dorastała. Na początku robiła drobne rzeczy dla ojca i jego ludzi. Przenosiła wiadomości, obserwowała wejścia, siedziała w samochodzie i miała wyglądać niewinnie. Czasem tłumaczyła rozmowy, czasem pilnowała torby, czasem po prostu była obecna, bo nikt nie podejrzewał nastolatki o nic poważnego.

Potem zadania robiły się mniej niewinne.

Odzyskiwanie długów. Śledzenie ludzi. Sprawdzanie mieszkań. Przekazywanie broni. Zastraszanie kogoś, kto nie chciał zapłacić albo mówił za dużo. Valerie nie była do tego zmuszana za każdym razem. To jest najgorsza część prawdy. Z czasem zaczęło jej się to podobać. Nie samo cierpienie innych, nie krzyk, nie krew. Podobała jej się kontrola. To, że w świecie, który od dziecka próbował ją przestraszyć, ona sama zaczęła być powodem strachu.

Pierwszy raz zabiła, kiedy miała niewiele ponad dwadzieścia lat. Nie było w tym żadnej elegancji. Miała tylko obserwować mężczyznę, który okradał ludzi powiązanych z jej ojcem. Sprawa poszła źle. Ktoś ją rozpoznał, ktoś wyciągnął broń, ktoś spanikował. Valerie zareagowała szybciej. Pamiętała twarz tamtego człowieka, ale bardziej pamiętała własne zdziwienie. To, że po wszystkim ręce przestały jej drżeć szybciej, niż powinny. Rafael zrozumiał wtedy, że jego córka nie tylko umie przetrwać. Ona potrafi robić rzeczy, które innych paraliżują.

Po kilku latach Valerie nie była już tylko córką Rafaela. Stała się osobą, którą wynajmowano do trudnych spraw. Nie należała do jednego kartelu ani jednej organizacji. To było zbyt niebezpieczne. Pracowała dla ludzi, którzy płacili dobrze i nie pytali o więcej, niż musieli. Miami, Meksyk, czasem dalej. Była cierpliwa, cicha i skuteczna. Nie robiła widowiska. Nie lubiła bałaganu. Jeśli ktoś z półświatka mówił o niej "La Santa", to nie dlatego, że była święta. Raczej dlatego, że kiedy przychodziła, wielu ludziom zostawała już tylko modlitwa. Odbieranie innym życia przychodziło jej łatwo, a precyzję miała niezachwianą.

Miała zasady, choć trudno nazwać je moralnością. Nie zabijała dzieci. Nie robiła z cierpienia przedstawienia. Nie torturowała dla przyjemności, a tylko wtedy kiedy musiała. To nie czyniło jej dobrą osobą. Ona też nigdy tak o sobie nie myślała. Po prostu nawet w złym świecie chciała wierzyć, że istnieje jakaś granica między zawodową śmiercią a zwykłym sadyzmem.

Upadła przez człowieka, któremu kiedyś pomogła. Tomas "Tomi" Rivera był jednym z dawnych kontaktów z Miami. Valerie raz zrobiła dla niego wyjątek, ukryła go i wyciągnęła z kłopotów, które nie były jej sprawą. Kiedy później federalni przycisnęli go wystarczająco mocno, sprzedał jej trasy, nazwiska i kilka starych spraw.

Operacja trwała miesiącami, ponieważ nie tak łatwo było ją znaleźć i otoczyć. Kiedy ją zatrzymano, Valerie nie walczyła. Wiedziała, że to koniec. Nie koniec życia, ale koniec tej wersji wolności, którą znała. Udowodniono jej pięć morderstw na zlecenie. Podejrzewano więcej, ale nie wszystko dało się połączyć. Sąd skazał ją na dożywocie bez możliwości warunkowego zwolnienia. Trafiła do więzienia o zaostrzonym rygorze w Nowym Meksyku. Spędziła tam trochę ponad rok. Więzienie jej nie naprawiło. Tylko zabrało jej kontrolę. To bolało najbardziej.

Dzień wybuchu

Wrzesień 2022 roku zastał Valerię za kratami w Nowym Meksyku. Najpierw były tylko plotki. Choroba. Zamieszki. Wojsko. Ludzie gryzący innych ludzi. Strażnicy robili się coraz bardziej nerwowi, a informacje docierały do osadzonych w kawałkach, zwykle już przestarzałe. Potem więzienie zaczęło się sypać.

Jeden blok zamknięto. Potem drugi. Ktoś krzyczał, ktoś walił w drzwi, ktoś próbował utrzymać procedury, jakby procedury miały jeszcze jakieś znaczenie. Valerie nie rzuciła się na kraty. Siedziała blisko ściany i słuchała. Rozróżniała kroki, krzyki i ten drugi rodzaj dźwięku, którego nikt nie chciał nazwać na głos.

Kiedy w jednym ze skrzydeł wybuchł bunt, nie pobiegła z pierwszą falą. Poczekała. To uratowało jej życie. Najgłośniejsi zginęli pierwsi albo utorowali drogę reszcie. Valerie wydostała się z celi razem z dwiema kobietami: Marisol Ortegą i June Harlow. Nie były przyjaciółkami. Po prostu w tamtej chwili miały większe szanse razem niż osobno.

Na zewnątrz wyszły przez techniczne przejście i uszkodzoną bramę dostawczą. June została ugryziona jeszcze przed opuszczeniem terenu więzienia. Marisol chciała ją ciągnąć dalej. Valerie wiedziała, że to skończy się śmiercią wszystkich trzech. To była jedna z tych decyzji, które podjęła szybko. I pamiętała długo.

Po wybuchu

Pierwsze miesiące po wybuchu Valerie spędziła w Nowym Meksyku. Była wolna, ale to nie była piękna wolność. Była głodna, brudna, zmarznięta i ciągle gotowa do ucieczki. Przez jakiś czas trzymała się z Marisol. Nie nazwałaby jej przyjaciółką, bo Valerie nie lubiła takich słów. Ale Marisol była blisko. Bliżej niż większość ludzi po całym tym cyrku. Była też głośniejsza, bardziej bezpośrednia, bardziej ludzka. Potrafiła rozmawiać z obcymi bez tego zimnego spojrzenia, które Valerie miała prawie zawsze. Razem kradły, handlowały, omijały większe grupy i kilka razy pomagały ludziom, którym rozsądek kazałby nie pomagać.

Pod Albuquerque trafiły na bandytów. Kilkunastu ludzi, pewnych siebie i dobrze uzbrojonych. Wzięli je za łatwy cel. Valerie zabiła dwóch, zanim zrozumieli, jak bardzo się pomylili. Marisol zginęła podczas ucieczki, postrzelona w plecy przez jednego z nich. Valerie wróciła po niego nocą.

Nie dla sprawiedliwości. Nie dlatego, że była dobra. Wróciła, bo Marisol była jedną z niewielu osób, przy których samotność przez chwilę nie wydawała się koniecznością. Zemsta niczego nie naprawiła, ale Valerie i tak ją wzięła.

Po tym zdarzeniu nie została już nigdzie na dłużej. Przyłączała się do grup na dzień, dwa, czasem tydzień. Handlowała, robiła zwiad, przenosiła informacje, czasem wykonywała brudniejsze zadania. W zamian brała jedzenie, amunicję, leki albo nocleg. Nigdy nie mówiła całej prawdy.

Podróż

Z Nowego Meksyku ruszyła na północ, bo południe robiło się coraz gorsze. Część miejscowości była spalona, część zajęta przez grupy, które niewiele różniły się od bandytów. Usłyszała plotki o Kolorado. O miejscach, gdzie handel jeszcze działał, gdzie grupy miały jakieś zasady i gdzie samotnik mógł przeżyć, jeśli miał coś do zaoferowania.

Nie wierzyła w dobre miejsca. Ale wierzyła w użyteczne plotki. Droga do Colorado Springs trwała długo. Valerie omijała większe hordy, przeczekiwała w pustych domach, wymieniała drobiazgi z ludźmi, których imiona szybko zapominała. Kilka razy wykonywała zlecenia dla małych grup. Zwiad. Odzyskanie rzeczy. Sprawdzenie drogi.

Wewnątrz się nie zmieniła, wciąż była zabójcą i kimś, kto ponad wszystko ceni przetrwanie, sprzęt i niezależność. Ameryka była pełna wojskowych baz, posterunków i sklepów z bronią. Przeszukiwała każde takie miejsce, chcąc być przygotowaną na każdą ewentualność. Nawet udało jej się znaleźć broń, która była jej wiernym towarzyszem przed skazaniem - nie była to jej sztuka, ale i tak sprawiło, że po raz pierwszy od wielu miesięcy się uśmiechnęła.

Do okolic Colorado Springs dotarła po około dziesięciu miesiącach od wybuchu. Nie weszła od razu między ludzi. Najpierw obserwowała. Szlaki, patrole, miejsca wymiany, konflikty i to, kto w grupach naprawdę podejmuje decyzje. Była ostrożna i musiała wiedzieć, że pierwszy kontakt jej nie zabije. Dopiero później zaczęła pojawiać się jako samotna handlarka i osoba od pojedynczych zleceń.

Zna trzy liczące się grupy w Colorado Springs: Aerosec, Komisariat i Akademię Lotników. Z żadną nie związała się na stałe. Handluje, pomaga, czasem robi coś trudnego, ale potem znika. Tak jest bezpieczniej. Dla niej i, jak sama sobie mówi, dla nich też.

Cel

Celem Valerii jest wolność. Brzmi prosto, może nawet pusto, ale dla niej wolność znaczy bardzo dużo. Po roku w więzieniu i po tym, jak sąd właściwie odebrał jej resztę życia, możliwość odejścia stała się ważniejsza niż wygodne łóżko, grupa czy pełny talerz.

Nie szuka domu. Nie wierzy, że pasuje do czegoś takiego. Nie szuka też odkupienia, bo nie wie, czy ono w ogóle istnieje dla ludzi takich jak ona. A jednak gdzieś pod spodem chce wiedzieć, czy jest czymś więcej niż narzędziem do zabijania. Tylko kiedy ktoś daje jej okazję, żeby to sprawdzić, Valerie zwykle odchodzi pierwsza.

Colorado Springs jest dla niej miejscem, w którym może być użyteczna bez przynależenia do nikogo. To jej odpowiada. Przynajmniej na razie.

Co za to oddasz?

Valerie jest gotowa oddać wiele za wolność. Bezpieczeństwo, wygodę, dobre imię, a nawet szansę na bliższe relacje. Dług traktuje jak kajdanki, dlatego spłaca go szybko. Pomoc przyjmuje rzadko, a jeśli już, to zaraz próbuje ją odpracować.

Nie zrobi jednak wszystkiego. Nie skrzywdzi dziecka. Nie sprzeda osoby całkowicie bezbronnej tylko po to, żeby zyskać spokój. Nie zdradzi kogoś, kto naprawdę wszedł pod jej ochronę, choć bardzo rzadko pozwala komukolwiek znaleźć się tak blisko.

Apokalipsa nie zrobiła z niej lepszej osoby. Raczej pokazała jej, że wielu ludzi bez prawa i strachu przed karą robi się gorszych, niż ona była za pieniądze. Przemoc nadal rozumie. Bezmyślnego okrucieństwa nie znosi.

Pod presją

Pod presją Valerie cichnie. Nie krzyczy, nie rzuca pustych gróźb, nie panikuje. Najpierw patrzy, potem liczy zagrożenia, potem szuka wyjścia. Jeśli trzeba walczyć, walczy szybko i nie fair. Jeśli lepiej uciec, ucieka bez wstydu.

W drodze do Kolorado była sytuacja, która dobrze to pokazała. Dołączyła na krótko do trójki ocalałych. Weszli do małej miejscowości, która wyglądała na pustą. Pusta nie była. Ktoś zamknął martwych w sklepach i wypuścił ich w chwili, kiedy grupa była już w środku.

Jedna osoba zaczęła krzyczeć. Druga pobiegła w złą stronę. Trzecia zamarła. Valerie uratowała tylko tę trzecią, bo była najbliżej i jeszcze dało się ją ruszyć. Nie próbowała być bohaterką. Po prostu wybrała jedyną opcję, która miała sens.

Później ta kobieta podziękowała jej za uratowanie życia. Valerie odpowiedziała, że gdyby stała dwa metry dalej, pewnie by jej nie uratowała. To było okrutne, ale prawdziwe. Valerie nie lubi przyjmować wdzięczności, na którą jej zdaniem nie zasłużyła.

Kompetencje i ich brak

Valerie jest dobra w rzeczach, których nauczyło ją życie. Umie obserwować ludzi, śledzić ich, zgubić pościg, wejść gdzieś cicho i wyjść bez robienia hałasu. Dobrze posługuje się nożem, bronią palną i wszystkim, co pozwala zakończyć walkę szybko. Potrafi rozpoznać zasadzkę, ocenić ryzyko i nie traci głowy, kiedy inni zaczynają się sypać.

To wszystko ma swoje źródło w dzieciństwie, ojcu i półświatku. Nie nauczyła się tego na kursach. Nauczyła się, bo w jej otoczeniu błąd czasem kosztował życie.

Ma jednak sporo braków. Nie jest lekarką. Nie jest mechanikiem. Nie zna się na rolnictwie, hodowli ani budowaniu osady. Nie jest dobra w pocieszaniu ludzi. Często mówi za twardo albo za późno. Największy problem ma z byciem częścią grupy. Gdy ktoś zaczyna jej ufać, ona zamiast ulgi czuje podejrzliwość.

Wartość dla ekipy

Valerie uważa, że nie ma grupom wiele do zaoferowania. W jej głowie społeczności potrzebują lekarzy, mechaników, rolników, budowniczych i ludzi, którzy potrafią tworzyć przyszłość. Ona potrafi głównie przetrwać i robić rzeczy, o których inni wolą nie mówić, a nawet niektórym niszczyć tą przyszłość.

To nie znaczy, że jest bezwartościowa. W kryzysie może dać ekipie zwiad, ochronę, ocenę zagrożeń, ciche wejście do niebezpiecznego miejsca i chłodne podejście do sytuacji. Może sprawdzić trasę, zanim pójdą nią inni. Może rozpoznać kłamcę. Może zauważyć zasadzkę. Może też zrobić coś, czego reszta nie potrafi albo nie chce mieć na sumieniu.

Przeżyła tak długo nie dlatego, że ktoś ją prowadził za rękę. Przeżyła, bo świat po wybuchu okazał się brudny w sposób, który ona znała od dawna. To było jej życie, zanim inni dołączyli do tego cyrku.

Granica

Granicą Valerii są dzieci i ludzie całkowicie bezbronni. Nie skrzywdzi dziecka dla zysku, wygody ani bezpieczeństwa grupy. Nie użyje go jako przynęty. Nie odda go ludziom, jeśli wie, że zrobią mu krzywdę.

Drugą granicą jest zdrada osoby, która naprawdę jej zaufała. Valerie kłamie, manipuluje i ukrywa prawdę, ale jeśli ktoś już znajdzie się pod jej ochroną, nie sprzeda go łatwo. Problem w tym, że bardzo rzadko pozwala komuś być tak blisko.

Gdyby przekroczyła którąś z tych granic, straciłaby ostatni dowód na to, że różni się czymkolwiek od ludzi, którymi gardzi - chociaż dla większości, była dokładnie taka sama jak oni.

Sekret

Największym sekretem Valerii jest pełna skala jej przeszłości. W okolicach Colorado Springs większość zna ją jako Eve. Niektórzy wiedzą, że siedziała. Niewielu wie, za co. Prawie nikt nie wie, że "La Santa" z dawnych opowieści półświatka i ta sama cicha kobieta z obrzeży Colorado Springs to jedna osoba.

Oficjalnie skazano ją za pięć morderstw na zlecenie. Prawda jest gorsza. Były inne zlecenia, inne nazwiska, inne miejsca. Valerie nie prowadzi listy, ale pamięta twarze częściej, niż by chciała.

Sekretem jest też Marisol. Valerie nie mówi o niej, bo nie chce przyznać, że ktoś był dla niej ważny. Łatwiej udawać, że wszystko było tylko kolejnym etapem przetrwania.

Relacje

Isabel Navarro - matka Valerii. Chciała dla córki normalnego życia, ale nigdy nie miała dość siły, żeby wyrwać rodzinę ze świata Rafaela. Jej los po apokalipsie jest nieznany. Valerie nosi po niej srebrny krzyżyk, choć rzadko przyznaje, że cokolwiek on dla niej znaczy.

Rafael Navarro - ojciec Valerii. Człowiek półświatka, który nauczył ją walki, ostrożności i życia wśród ludzi gotowych zrobić krzywdę rodzinie za cudze długi. Kochał ją, ale w brudny, chory sposób. Nie umiał dać jej bezpieczeństwa, więc dał jej narzędzia do przemocy i przetrwania. Valerie nie wie, czy przeżył apokalipsę.

Marisol Ortega - osadzona z więzienia w Nowym Meksyku, z którą Valerie uciekła w dzień wybuchu. Przez pewien czas przetrwały razem. Marisol była jedną z niewielu osób, przy których Valerie nie musiała aż tak mocno udawać obojętności. Zginęła pod Albuquerque, zastrzelona przez bandytę. Valerie pomściła ją, ale nie uważa, że to cokolwiek naprawiło.

June Harlow - osadzona, która uciekła razem z Valerią i Marisol. Została ugryziona jeszcze przy więzieniu. Jej śmierć była jedną z pierwszych trudnych decyzji po wybuchu. Valerie nie opowiada o niej nikomu.

Tomas "Tomi" Rivera - dawny kontakt z Miami. Człowiek, któremu Valerie kiedyś pomogła i który później sprzedał informacje federalnym. To przez niego została zatrzymana. Jego los po apokalipsie jest nieznany. Jeśli żyje, Valerie nie wie, czy chce go zabić, czy tylko zobaczyć, czy potrafi spojrzeć jej w oczy.

Grupy z Colorado Springs - Valerie zna Aerosec, Komisariat i Akademię Lotników z opowiadań Aerosec. Utrzymuje z nimi chłodne, praktyczne relacje. Handluje, wykonuje pojedyncze zlecenia, czasem przynosi informacje. Nie zostaje na dłużej, nie wiąże się z nikim i nie pozwala, żeby ktokolwiek uznał ją za swoją.
Ostatnio zmieniony 07 cze 2026, 14:40 przez Eve Navarro, łącznie zmieniany 14 razy.

Valerie Eve Navarro

Awatar użytkownika

Wyt

0

Sil

0

Zmy

0

Cha

0

Zre

0

Int

0

Szc

0

Przy sobie:

2
4 kawy, 6 godzin i ból głowy, ale udało się przed spankiem, dobry flow był - idę umierać :)
@What Comes After
ODPOWIEDZ

Wróć do „Spis Postaci”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zaloguj się