Główny komisariat policji w Colorado Springs

Awatar użytkownika

Wyt

1

Sil

0

Zmy

1

Cha

0

Zre

1

Int

0

Szc

0

wszystko i nic
Pełnia zdrowia

Przy sobie:

wszystko i nic
Pełnia zdrowia
21
Pełnia zdrowia
wszystko i nic
Sophie uniosła lekko brwi, jakby pytanie Mayi było czymś zupełnie oczywistym.
-Na zwiad.- Odpowiedziała od razu.-Też chcę zobaczyć, kto tam mieszka w tym zoo.- Mówiąc to, poprawiła pasek plecaka zsuwający się jej z ramienia.-Poza tym teraz moja kolej.-Dodała szybko.-Ostatnio ćwiczyłam z Asherem strzelanie do puszek i serio dobrze mi szło.

Kątem oka zerknęła wtedy na Lily i momentalnie przegryzła lekko dolną wargę. Siostra jakby przygasła, zamknęła się w sobie. Sophie otworzyła usta, chcąc jeszcze rzucić coś do chłopaków, zażartować z broni Ashera albo ponabijać się z ich min, ale kiedy Lynx wyszła z pomieszczenia, od razu poderwała się z miejsca i ruszyła za nią.

-Heeej?- Uśmiechnęła się lekko, trochę niepewnie.-Wszystko okej?
Sophie była roztrzepana. Asher pomógł jej spakować najpotrzebniejsze rzeczy, pokazał co zabrać i mniej więcej wyjaśnił, jak to wszystko powinno wyglądać. Jakoś naturalnie omawiała to głównie z nim i dopiero teraz do niej dotarło, że nawet nie zapytała Lily o zdanie.
Chciała ją zaskoczyć. Pokazać jej, że już nie jest tą samą spanikowaną dziewczyną co na początku apokalipsy. Że rozumie iż poza murami posterunku to nie są żarty i że potrafi podejść do tego poważnie.

Przez chwilę stała w ciszy, potem odchrząknęła cicho.
-Pomożesz mi jeszcze dobrać broń?- Zapytała łagodnie, zerkając na swój plecak.-I sprawdzisz, czy wszystko zabrałam?

@Maya Fisher @Mistrz Gry Maggie @Lily Mercer

Główny komisariat policji w Colorado Springs

Awatar użytkownika

Maya Fisher

@gabomor | 9 postów

Wyt

0

Sil

0

Zmy

1

Cha

1

Zre

1

Int

0

Szc

0

Karabin, maczeta z grawerem "peacemaker", dwa noże wojskowe, papierosy, zapalniczka, Sig Sauer P320 + dwa magazynki, manierka z wodą, notes w formacie paszportowym i długopis, paralizator, krótkofalówka, tamagotchi, orzeszki, mapa, lornetka.
Pełnia zdrowia

Przy sobie:

Karabin, maczeta z grawerem "peacemaker", dwa noże wojskowe, papierosy, zapalniczka, Sig Sauer P320 + dwa magazynki, manierka z wodą, notes w formacie paszportowym i długopis, paralizator, krótkofalówka, tamagotchi, orzeszki, mapa, lornetka.
Pełnia zdrowia
22
Pełnia zdrowia
Nóż wojskowy, papierosy, zapalniczka, Sig Sauer P320 + dwa magazynki, manierka z wodą, notes w formacie paszportowym i długopis, paralizator, krótkofalówka, tamagotchi, orzeszki.
Wpatrywała się tępo w potyczkę słowną Ashera, bo nie miała ochoty brać w niej udziału. Momentów, w których zachowywał się jak pacan było wiele, szczególnie wtedy, gdy robił przy tym równie głupie rzeczy. Z początku ją to irytowało, ale po czasie, gdy szła spać, zaczęła to doceniać. Wolała mieć z kim rozmawiać, sprzeczać, ciągnąć za nos, niż siedzieć sama, samotna i kończąc dzień cieszyła się, że mogła to robić kolejny raz. To były bardzo niewinne sprzeczki, głupie, nawet jeśli często nie brała w nich udziału, to często je obserwowała. Mieszkała tu z dwójką rodzeństwa, sama teoretycznie nie mając żadnego. Czasem się zastanawiała jak bardzo podczas tych kłótni doceniają, że mają siebie nawzajem. To sprawiało, że choć tworzyli drużynę, czuła się czasem sama. Była przekonana, że pod koniec dnia, gdy przyjdzie czas na ratowanie kogoś, lepiej wybrać własnego brata lub siostrę, niż ją... i zdawała sobie boleśnie sprawę z tego, że dla żadnej z tych osób nie była i nigdy nie będzie priorytetem. Sama dla siebie też nim nie była.
Zapatrzyła się w miskę z resztką owsianki przyklejoną do dna, kątem oka dostrzegając reakcję Lynx, która mówiła jej, że nie uzgodniły wcześniej wyjścia na zewnątrz Sophie. Z jednej strony chciała się w to wtrącić, ale z drugiej wolała nie stawać na drodze Lily, nie w przypadku jej siostry. Była jak doberman chroniący ogrodzenia, z którym nie chciała wchodzić w konflikt. Odprowadziła je spojrzeniem, godząc się z każdą ewentualnością tej decyzji, której wynik pozostawiał im. Nie sądziła, że będzie wychodzić z Sophie, ale jeśli tak się stanie, to ochroni ją jak każdą inną osobę, nie spojrzałaby Lily w oczy gdyby coś jej się stało. Och, to brzmiało na coraz gorszy pomysł...
Co? — Poderwała głowę, patrząc na Ashera tak, jakby się dopiero obudziła. Zamyśliła się i z początku nie wiedziała o co mu chodzi, nie słuchała go, ale echo jego słów powoli do niej docierało. Mówił o broni, jak zwykle.
Mam swojego gnata, ale jeśli chcesz mnie uraczyć czymś jeszcze, to chętnie przyjmę. — Odłożyła łyżeczkę do miski, którą zgarnęła jednym ruchem i wstawiła do zlewu, przelatując spojrzeniem po resztkach śniadania Lynx. — Pójdę się spakować i spotkamy się w magazynie. Posprzątaj tu jak wyjdziemy, Lily i Rowan będą zajęci. — Kilka rozkazów dla utrzymania równowagi sił, tak dla zasady. Wyszła z kuchni, idąc do swojego pokoju dopakować plecak i zabrać wszystkie potrzebne rzeczy na drogę, by zaraz spotkać się z resztą przy składzie broni.

@Mistrz Gry Maggie @Lily Mercer @Sophie Mercer

Główny komisariat policji w Colorado Springs

Awatar użytkownika

Wyt

1

Sil

1

Zmy

1

Cha

1

Zre

1

Int

1

Szc

0

wszystko i nic
Boli głowa

Przy sobie:

wszystko i nic
Boli głowa
23
Boli głowa
wszystko i nic
Lily wyszła z pomieszczenia, by zająć się obowiązkami, jednak gdy wchodziła po schodach, zauważyła dwójkę osób, która szła w ich stronę (to znaczy w stronę komisariatu) z ulicy. W okolicy nie było trupów, które stanowiłyby dla nich zagrożenie, więc przejście mieli utorowane. Kobieta miała przy plecaku kawałek wstążki, który znaczył mniej więcej tyle, że wiedzą, kim są ludzie mieszkający w okolicach Colorado Springs, i że idą tutaj, do ich komisariatu, bo mają biznes. Ot, taki już system. Chwilę zajmie im domaszerowanie do wejścia do budynku, więc Lily mogła sobie ich chwilę poobserwować przez okno... Wyglądało na to, że była to kobieta i mężczyzna. Czyżby jedna z tych osób była pacjentem Rowana?

Wracając zaś do śniadania... Sophie poszła za Lily, która stała przy oknie. Dziewczyna mogła się podzielić z Sophie tym, co zauważyła, aczkolwiek nie musiała — wyglądało na to, że mają inne rzeczy do przegadania. No tak, rodzeństwo...

Dla Mayi było to jak między młotem a kowadłem, niestety. Takie uroki trzymania się z rodzinami, jednak przynajmniej wiedziała, że ze strony braci sprawa była jasna — mogła na nich liczyć, na obu. Prędzej rzuciliby się z pomocą jej niż sobie nawzajem, to zdecydowanie.

Gdy Maya wróciła do składu broni, Asher już tam na nią czekał. W pomieszczeniu było kilka skrzyń z różnym sprzętem, w większości z wymian albo do wymian. Jedna z nich była zdecydowanie nowa i odstawała od reszty.
Miałaś kiedyś karabin w dłoniach? Z takim to nikt nie będzie zadzierał. O, jeszcze jedno — można doczepić taki nóż do lufy i używać w razie czego, gdyby jakiś trup bliżej podszedł.
Stwierdził, demonstrując nowe zabawki, które sobie sprawili. Z jednej strony byli całkiem dobrze zgraną grupą, która siedziała na sporych zapasach. Z drugiej jednak strony wszystko to mogło runąć w sekundę. Rozglądając się po tym pomieszczeniu i po innych, mieli dużo do stracenia. Może zbyt dużo?
Jest też takie coś.
Powiedział, odkładając broń na moment (nie swoją, tę inną, którą pokazywał Fisher) i wyciągnął dosyć sporych wielkości maczetę w pokrowcu.
Pamiętaj, zawsze jest taka zasada — broń biała plus broń palna. Zresztą co ja tam mówię, wiesz o tym. Chcesz?
Spytał, a następnie wyciągnął ją z pokrowca, dodając:
Pa, jaki ma grawer.
Na maczecie wyryte było "Peacemaker".
Informacja od Mistrza Gry
Mamy tutaj dwie kolejki, jedna to @Lily Mercer i @Sophie Mercer a druga to @Maya Fisher i ja

Główny komisariat policji w Colorado Springs

Awatar użytkownika

Wyt

0

Sil

0

Zmy

0

Cha

0

Zre

0

Int

3

Szc

0

wszystko i nic
Pełnia zdrowia

Przy sobie:

wszystko i nic
Pełnia zdrowia
24
Pełnia zdrowia
wszystko i nic
Lynx zatrzymała się przy oknie, zanim zdążyła odejść dalej. Nie dlatego, że nagle zapomniała, po co wyszła z jadalni. Po prostu ruch na ulicy od razu przyciągnął jej uwagę. Dwójka ludzi szła w stronę komisariatu. Kobieta i mężczyzna. Okolica wyglądała względnie czysto. Nie widziała trupów kręcących się między samochodami ani niczego, co mogłoby od razu rzucić się im na plecy. To jednak nie znaczyło, że było bezpiecznie. W tych czasach względnie bezpiecznie oznaczało tylko tyle, że problem jeszcze nie wyjrzał zza rogu.

Lynx zmrużyła lekko oczy, przyglądając się im uważniej. Dopiero po chwili zauważyła wstążkę przy plecaku kobiety. Znak. Wiedzieli, do kogo idą i przyszli tutaj z konkretną sprawą. Czyli albo pacjent Rowana, albo ktoś, kto chciał nim koniecznie zostać. Usłyszała za sobą kroki Sophie, ale nie odwróciła się od razu. Dłoń odruchowo przesunęła jej się bliżej pistoletu w kaburze. Nie sięgnęła po niego, nie było takiej potrzeby. Jeszcze nie.

- Nie wiem, czy wszystko okej. - powiedziała w końcu, cicho, ale bez udawania. - Właśnie idą do nas goście.

Dopiero wtedy spojrzała na siostrę. Przez moment patrzyła na nią tak, jakby próbowała wybrać, od czego zacząć. Od złości? Od strachu? Od tego, że miała ochotę potrząsnąć Sophie za ramiona i zapytać, kiedy zamierzała powiedzieć jej o wyprawie? Zamiast tego wypuściła powietrze nosem i wróciła wzrokiem do okna.

- I nie, Sophie. Nie wszystko jest okej.

Powiedziała to spokojnie. Może zbyt spokojnie.

- Kiedy zamierzałaś mi powiedzieć, że idziesz na zewnątrz beze mnie? Jak już będziesz przy drzwiach? Czy może po powrocie, jeśli wszystko pójdzie dobrze?

Nie podniosła głosu. Właśnie to było chyba gorsze. Lynx rzadko robiła awantury wtedy, kiedy naprawdę ją coś ruszało. Złość była łatwa. Żarty były łatwe. Gorzej było mówić wprost, że coś zabolało.

- Ja wiem, że nie jesteś dzieckiem. Wiem. I nie mogę cię wiecznie pilnować. Tylko że to nie jest wyjście na spacer ani dyskoteka, gdzie najwyżej wrócisz później i będę marudzić pod nosem, albo odbiorę cię samochodem pijaną od koleżanki. Czasy się zmieniły.

Spojrzała na nią krócej, ale bardziej miękko niż wcześniej.

- Jesteś moją młodszą siostrą. Kocham cię nad życie, nawet jeśli czasem mam ochotę zamknąć cię w schowku na szczotki dla twojego własnego dobra. Kiedy jesteś blisko, żyje mi się trochę łatwiej. Kiedy wychodzisz bez mnie... nie mam nad tym żadnej kontroli. A ja bardzo źle znoszę brak kontroli.

Ostatnie zdanie zabrzmiało niemal jak przyznanie się do winy. Bo trochę nim było. Lynx nigdy nie lubiła myśleć o sobie jak o kimś, kto próbuje rządzić życiem innych. Nie chciała być matką Sophie. Nie wprost. Nie tak, żeby siostra czuła się zamknięta pod kloszem. Ale po śmierci ojca wiele rzeczy spadło na nią samo. Firma. Decyzje. Odpowiedzialność. Udawanie, że wie, co robi, nawet wtedy, kiedy wcale nie wiedziała.

I Sophie. Zawsze była Sophie. Lynx była kobietą, ale miała w sobie coś, co od lat kazało jej stawać twardo, nawet kiedy w środku wszystko się sypało. Umiała podwinąć rękawy, przejąć stery i nie czekać, aż ktoś ją uratuje, aż ktoś inny podejmie decyzje. To dzięki temu pociągnęła rodzinny biznes po stracie ojca. To dzięki temu potrafiła utrzymać ludzi w ryzach, naprawić to, co inni uznali za stracone, i iść dalej, choćby na samym uporze i hektolitrach kawy.

Tylko przy Sophie ten upór czasem robił się niewystarczający.

- Pomogę ci dobrać broń. - dodała po chwili. - I sprawdzę plecak. Ale najpierw pomożesz mi wprowadzić tych dwoje.

Skinęła głową w stronę okna.

- Standardowo. Klatka bezpieczeństwa, żadnego wpuszczania od razu do środka. Najpierw mają zdać broń przez okienko. Wszystko, co mają. Pistolet, nóż, cokolwiek. Dopiero potem wchodzą. Ty stoisz tak, żeby mieć ich na oku, ale nie wchodzisz im pod ręce. Musisz zachować dystans aby zdążyć zareagować. W razie problemów wiesz co robić, prawda? Wyciągasz pistolet i strzelasz po nogach. Lepiej mieć pacjenta zamiast trupa.

Mówiła już inaczej. Spokojniej, konkretniej. Jak ktoś, kto właśnie odsunął emocje na bok, bo pojawiło się zadanie do wykonania. Ale po chwili znowu spojrzała na Sophie.

- I jeszcze jedno. Nie musisz mnie zaskakiwać tym, że sobie radzisz. Ja wiem, że sobie radzisz. Naprawdę wiem. Tylko chcę wiedzieć wcześniej o takich sprawach, a nie jak dynamit do owsianki.

Nie czekała długo na odpowiedź, bo dwójka na zewnątrz była coraz bliżej wejścia. Lynx poprawiła kaburę przy pasie, ostatni raz zerknęła przez okno i ruszyła w stronę klatki bezpieczeństwa.

- Chodź, rudzielcu. Zobaczymy, czy to pacjent Rowana, czy kolejny problem którym trzeba się zająć.

@Sophie Mercer @Mistrz Gry Maggie
@Maya Fisher dla spójności

Główny komisariat policji w Colorado Springs

Awatar użytkownika

Maya Fisher

@gabomor | 9 postów

Wyt

0

Sil

0

Zmy

1

Cha

1

Zre

1

Int

0

Szc

0

Karabin, maczeta z grawerem "peacemaker", dwa noże wojskowe, papierosy, zapalniczka, Sig Sauer P320 + dwa magazynki, manierka z wodą, notes w formacie paszportowym i długopis, paralizator, krótkofalówka, tamagotchi, orzeszki, mapa, lornetka.
Pełnia zdrowia

Przy sobie:

Karabin, maczeta z grawerem "peacemaker", dwa noże wojskowe, papierosy, zapalniczka, Sig Sauer P320 + dwa magazynki, manierka z wodą, notes w formacie paszportowym i długopis, paralizator, krótkofalówka, tamagotchi, orzeszki, mapa, lornetka.
Pełnia zdrowia
25
Pełnia zdrowia
Nóż wojskowy, papierosy, zapalniczka, Sig Sauer P320 + dwa magazynki, manierka z wodą, notes w formacie paszportowym i długopis, paralizator, krótkofalówka, tamagotchi, orzeszki.
Zeszła do składu broni już cała ubrana. W bojówki, cięższe buty, obcisłą, lekką bluzkę, z wiatrówką obwiązaną w pasie, plecakiem na plecach, kaburą z pistoletem i czapką z daszkiem. Dla pewności spakowała jeszcze jeden magazynek, patrząc w międzyczasie co Asher jej proponował.
Używałam jak byłam w policji. Trenowałam na nim, ale nigdy w terenie nie wystrzeliłam, rzadko musiałam go ze sobą zabierać. — Wzruszyła ramionami, przyglądając się karabinowi. Był naprawdę ładny, no i faktycznie doczepienie ostrza miało dużo plusów. Podobała jej się ta opcja, zawsze większe bezpieczeństwo mieć takie coś nawet jako straszak. Oparła się o jedną ze skrzyń, przyglądając się temu co wyciąga w następnej kolejności i aż podniosła brwi, cofając się o pół kroku żeby przez przypadek nie oberwać z maczety.
Oh wow... skąd ty to wytrzasnąłeś? Oczywiście, że chce. — Zdała sobie sprawę, że nawet usta lekko otworzyła, więc od razu je zamknęła, wpatrując się w broń. Podeszła bliżej, ciekawa graweru, ale od razu parsknęła na jego widok.
Peacemaker? O ironio, ciekawe kto sobie tak graweruje maczety — zachichotała, wyciągając dłoń, by wziąć ostrze do ręki i zobaczyć, czy nie jest ciężkie na tyle, by sobie z nim poradzić. — Mega czad. Weźmiemy jeszcze coś dla Sophie? Nie będzie musiała schodzić.

@Mistrz Gry Maggie
I @Sophie Mercer @Lily Mercer

Główny komisariat policji w Colorado Springs

Awatar użytkownika

Wyt

1

Sil

1

Zmy

1

Cha

1

Zre

1

Int

1

Szc

0

wszystko i nic
Boli głowa

Przy sobie:

wszystko i nic
Boli głowa
26
Boli głowa
wszystko i nic
To prawda, jest też ciężki, więc raczej go nie noszą, chyba że na jakieś specyficzne akcje...
Zauważył, kiwając głową i przyglądając się broni. Dotknął jej lekko, jakby czule, co z jednej strony było pewnie dziwaczne, aczkolwiek bardzo w stylu Ashera. Uśmiechnął się do siebie, a potem popatrzył na Mayę.
Widzisz, wierz mi, to się wydaje, że to nie jest tak, że...
Zaczął wyjaśniać, jednak trochę się pogubił w słowach i nie był w stanie przekazać tego, co rzeczywiście chciał. Po chwili jednak machnął ręką i powtórzył już nieco jaśniej:
Chodzenie z takim gnatem nie znaczy, że wiesz, będziesz go używać. Chodzi tutaj o psychologiczną wojnę! Nie jestem głupi, Maya. Jeśli to wystrzelę w mieście, to zleci się tutaj nie tylko cała horda trupów, ale i ludzie z okolicy. Chodzi o sam pokaz. Jeśli mamy dostęp do takiej broni, to oznacza, że ogólnie jesteśmy dobrze wyposażeni. Jak na moje, to powinnaś to ze sobą wziąć, nawet niezaładowane.
Powiedział. Dostać postrzał z pistoletu to raczej nie aż taka draka — Rowan tutaj przykładem, który wyciąga ludziom kule po dziurach. Jednak dostać serię z takiej broni półautomatycznej to albo szybka śmierć, albo śmierć w męczarniach, będąc podziurawionym niczym ser szwajcarski. No, a wystrzał z takiej broni w okolicach jakiejkolwiek bazy to też niebezpieczeństwo. Więc... Można tak komuś pogrozić.
Z wymiany, rzecz jasna.
Wyjaśnił, zmieniając już temat i odpowiadając na pytanie Mayi. Tak, to od tamtych dostał ten sprzęt w zamian za kilka dosyć dobrze przyszykowanych części zamiennych do samochodów, których zaś trzeba było tamtym. I dobrze, to była uczciwa wymiana.

Asher rozejrzał się i znalazł jeszcze jakiś nóż wojskowy, po czym podał go Mayi. Lepsze to niż nic. Ufał Sophie i wiedział, że sobie poradzi, jednak wolał nie pakować w nią wielkich kalibrów, bo nie ufał jej na tym samym poziomie co Fisher, która bądź co bądź miała trening policyjny.
A teraz powiedz mi. Jakie zasady kontaktu z nową grupą?
Powiedział, ZANIM podał jej broń dla Sophie. Znaczy, wiadomo, wyciągnął ją w stronę kobiety, jednak zanim ją puści, ta musiała zdać jego teścik. Chciał wiedzieć, czy pamięta ich zasady bezpieczeństwa...
Informacja od Mistrza Gry
Jak coś nowego zabierasz, to zaktualizuj sobie ekwipunek w profilu! A te zasady to musisz wymyślić.
@Maya Fisher

Główny komisariat policji w Colorado Springs

Awatar użytkownika

Maya Fisher

@gabomor | 9 postów

Wyt

0

Sil

0

Zmy

1

Cha

1

Zre

1

Int

0

Szc

0

Karabin, maczeta z grawerem "peacemaker", dwa noże wojskowe, papierosy, zapalniczka, Sig Sauer P320 + dwa magazynki, manierka z wodą, notes w formacie paszportowym i długopis, paralizator, krótkofalówka, tamagotchi, orzeszki, mapa, lornetka.
Pełnia zdrowia

Przy sobie:

Karabin, maczeta z grawerem "peacemaker", dwa noże wojskowe, papierosy, zapalniczka, Sig Sauer P320 + dwa magazynki, manierka z wodą, notes w formacie paszportowym i długopis, paralizator, krótkofalówka, tamagotchi, orzeszki, mapa, lornetka.
Pełnia zdrowia
27
Pełnia zdrowia
Nóż wojskowy, papierosy, zapalniczka, Sig Sauer P320 + dwa magazynki, manierka z wodą, notes w formacie paszportowym i długopis, paralizator, krótkofalówka, tamagotchi, orzeszki.
Uśmiechnęła się, przewieszając karabin przez głowę.
Ja bym chociaż jeden nabój w to załadowała, ale masz racje, wygląda dość groźnie. — Sprawdziła czy jest zabezpieczony, pusty czy nie, zasady obchodzenia się z bronią nakazywały, żeby zawsze to sprawdzić i nie celować w kolegów. Dlatego właśnie uniosła go i wycelowała w ścianę, patrząc jak leży jej w dłoniach.
Cool — mruknęła, odwieszając broń i dekorując pas peacemakerem. Sztylet wsadziła w kieszonkę w kaburze na własną, sprawdzoną spluwę, sprawdzając jeszcze czy zapasowy magazynek jest na swoim miejscu. Oglądała się z każdej strony, by mieć pewność, że wszystko dobrze leży, nic nie spadnie, ani niczym się nie skrzywdzi, ale pod koniec tych oględzin delikatnie westchnęła.
Stresuje się trochę. Dawno nie wychodziłam tak daleko, patrzyłam na mapę, to Zoo jest kawał drogi stąd, musimy jechać autem — przyznała, w końcu patrząc mu w oczy. — Trzymaj przy sobie krótkofalówkę i nie wywołuj nas po imieniu. Pamiętaj, Burek do Owczarka, bo ostatnio jak wylazłeś to ci się zapomniało. — Zmierzyła go spojrzeniem, ale kącik jej ust drgnął lekko w górę, gdy wyciągnął broń dla Sophie wiszącą tak pomiędzy nimi. Przestąpiła z nogi na nogę i oparła dłoń na biodrze, biorąc lekki wdech.
Nie zbliżamy się jeśli nie musimy. Strzelamy w ostateczności. Nasze życie jest ważniejsze niż towar. Nie zdradzamy kim jesteśmy, skąd jesteśmy, ile nas jest, póki nie będziemy pewni, że możemy zaufać, aby zaproponować handel. Uciekamy i ukrywamy się najpierw w wyszabrowanych sklepach lub na obrzeżach, by zgubić ogon i nie sprowadzić problemów do domu. Coś zapomniałam? — Przechyliła głowę w bok.
@Mistrz Gry Maggie

Główny komisariat policji w Colorado Springs

Awatar użytkownika

Wyt

1

Sil

1

Zmy

1

Cha

1

Zre

1

Int

1

Szc

0

wszystko i nic
Boli głowa

Przy sobie:

wszystko i nic
Boli głowa
28
Boli głowa
wszystko i nic
Nie, bo jeszcze go odbezpieczysz i sobie strzelisz w stopę. A wtedy to jeszcze gorzej, bo nie dość, że trupy, to jeszcze uraz. Nie chcesz, uwierz mi. Nie dam ci tej broni załadowanej, Fisher.
Powiedział, a brzmiał na aż tak pewnego siebie, jakby to wszystko było zupełnie odwrotnie i to on miał za sobą policyjne szkolenie. Cóż, taki już był! Czasem był z niego taki dżentelmen i nie pozwoliłby damie się skrzywdzić, nic z tych rzeczy.

Broń rzeczywiście była pusta i tak dalej, więc gdy Maya ją sprawdziła, to mogła to potwierdzić.
Weźcie jakiegoś gruchota, żeby w razie czego szkoda nie było. Dobra? Jakby coś się działo, to powiecie po prostu, jaki sektor i ja po was przyjadę albo dogadam się z kimś. Pierwszym, najbardziej wartościowym towarem, jaki macie przynieść, to informacja. Co to za ludziska, skąd są i tak dalej.
Stwierdził. Też nie do końca chciał, żeby one szły, no ale cóż poradzić. Podział obowiązków w ich szeregach był czymś niezwykle istotnym, a on musiał ubezpieczać swojego pożal-się-Boże brata. Taki urok.
Tak, będę pamiętał.
Potwierdził, i tutaj Maya miała rację, bo raczej największym bystrzakiem to on w kwestii kodów na radiu nie był. Zresztą i tak nie do końca lubił całe to ukrywanie się i kody, bo po cholerę?
Nie, wszystko dobrze. Pamiętaj o kodach na radiu, dobra? W sensie, chodzi mi o muzykę.
Dodał do niej. Czasem audycje zawierały jakąś muzykę, a specyficzne piosenki też coś oznaczały... Więc dobrze było to przećwiczyć.
Uważajcie na siebie.
Powiedział, a następnie po przyjacielsku objął Mayę, bo nawet taki brutal jak Asher potrzebował czasem jakichś czułości ze strony drugiej osoby. Ponadto to właśnie Fisher mogła czuć się tutaj nieco sama, bo on miał Rowana, a tamte były siostrami. Chciał, by Maya czuła się tutaj dobrze, też jak w rodzinie.
Idź, znajdź Sophie i idźcie. Ja idę do Rowana, żeby upewnić się, że wszystko gra, a potem będę na patrolu na dachu.
Powiedział i pokiwał głową do Mayi.

@Maya Fisher

Główny komisariat policji w Colorado Springs

Awatar użytkownika

Maya Fisher

@gabomor | 9 postów

Wyt

0

Sil

0

Zmy

1

Cha

1

Zre

1

Int

0

Szc

0

Karabin, maczeta z grawerem "peacemaker", dwa noże wojskowe, papierosy, zapalniczka, Sig Sauer P320 + dwa magazynki, manierka z wodą, notes w formacie paszportowym i długopis, paralizator, krótkofalówka, tamagotchi, orzeszki, mapa, lornetka.
Pełnia zdrowia

Przy sobie:

Karabin, maczeta z grawerem "peacemaker", dwa noże wojskowe, papierosy, zapalniczka, Sig Sauer P320 + dwa magazynki, manierka z wodą, notes w formacie paszportowym i długopis, paralizator, krótkofalówka, tamagotchi, orzeszki, mapa, lornetka.
Pełnia zdrowia
29
Pełnia zdrowia
Karabin, maczeta z grawerem "peacemaker", dwa noże wojskowe, papierosy, zapalniczka, Sig Sauer P320 + dwa magazynki, manierka z wodą, notes w formacie paszportowym i długopis, paralizator, krótkofalówka, tamagotchi, orzeszki.
Nie była taka głupia żeby strzelać sobie w stopę, ale i tak wzięła karabin, choć miała nadzieję, że nigdy nie będzie musiała go używać, bo jakby była zmuszona do strzelania, to mogłoby być słabo. Spakowała sprzęt dla Sophie, złapała jeszcze za lornetkę i składaną w broszurkę mapę, które wpakowała do plecaka i poprawiła czapkę z daszkiem.
Weźmiemy to małe, osobowe. — Nie było najgorszym gratem, ale nie było też takie ogromne jak ich główny jeep, więc nie będzie zwracać na siebie aż takiej uwagi.
I ten uścisk był miły. Zapominała czasem jak cenna była obecność drugiego człowieka, a ta była bardzo ważna, bo mieli się rozchodzić. To zawsze było ryzyko, choć miała nadzieję, że wrócą całe i zdrowe. Objęła go, przesuwając dłonią po jego plecach.
Dziękuję, do zobaczenia. — Uśmiechnęła się i odwróciła, by wbiec na górę. Nie wiedziała gdzie była Sophie, ale miała nadzieję, że jest już gotowa i że sobie wszystko z Lynx zdążyła wyjaśnić.
Sophie! — zawołała tak, by ją usłyszała, gdziekolwiek była — Mam dla ciebie sprzęt, czekam w aucie na parkingu! — dodała i poszła opalić auto.
Chyba że mam jechać sama.. — To już mruknęła do samej siebie, gdy maszerowała na parking za komisariatem.
@Sophie Mercer @Mistrz Gry Maggie

Wiadomość od gracza
Maya out, bez odbioru.
Informacja od Mistrza Gry
To dalej już tutaj: viewtopic.php?t=658

Główny komisariat policji w Colorado Springs

Awatar użytkownika

Wyt

1

Sil

0

Zmy

1

Cha

0

Zre

1

Int

0

Szc

0

wszystko i nic
Pełnia zdrowia

Przy sobie:

wszystko i nic
Pełnia zdrowia
30
Pełnia zdrowia
wszystko i nic
Słysząc o zbliżających się gościach, Sophie zmarszczyła lekko brwi i spojrzała przez okno.
-Och. Mają wstążki.
Przez chwilę obserwowała sylwetki w oddali, jednak szybko wróciła spojrzeniem do siostry. Dopiero teraz dotarło do niej, że Lily była naprawdę zdenerwowana. Entuzjazm, z którym jeszcze chwilę temu wbiegła do kuchni wyraźnie przygasł.
-Chciałam ci powiedzieć. Naprawdę. Po prostu najpierw chciałam sama się przygotować.- Powiedziała, przesuwając dłonią po pasku plecaka zawieszonego na ramieniu.-Pomyślałam, że jak wszystko ogarnę, spakuję się, dobiorę sprzęt to... no nie wiem. Będziesz ze mnie dumna i przestaniesz się tak martwić… bo sobie radzę.- Mruknęła, przegryzając lekko dolną wargę.

Wiedziała, że nie musi niczego udowadniać. Lily nigdy nie patrzyła na nią jak na ciężar ani nie dawała jej odczuć, że jest od niej gorsza. Mimo to Sophie od dawna nosiła w sobie potrzebę pokazania że potrafi poradzić sobie sama. W jej głowie wyglądało to prosto - przygotuje się do wyprawy sama i pokaże, że wyrosła z dziewczyny, która na początku apokalipsy bała się wyjść ze swojego pokoju. Chciała, żeby Lynx zobaczyła w niej partnerkę, a nie osobę, którą trzeba bez przerwy chronić. Tyle że życie rzadko układało się tak, jak tego chciała. Zamiast zrobić na siostrze dobre wrażenie, sprawiła jej przykrość. Naprawdę nie chciała niczego przed nią ukrywać.
-Przepraszam… n-nie chciałam, żeby tak wyszło.- Powiedziała szczerze, przesypując w nogi na nogę.

Kiedy Lily się do niej uśmiechnęła, odwzajemniała gest. Skinęła głową.
-Też cię kocham, hehe. Chodźmy…

@Lily Mercer
ODPOWIEDZ

Wróć do „MIEJSCA”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości

Zaloguj się