Awatar użytkownika

Wyt

3

Sil

1

Zmy

2

Cha

1

Zre

2

Int

0

Szc

0

A teraz mam co innego
Pełnia zdrowia

Przy sobie:

A teraz mam co innego
Pełnia zdrowia
1
Pełnia zdrowia
A teraz mam co innego

Brama Serwisowa

Opis lokacji

Brama Serwisowa to boczne wejście techniczne na teren zoo, wykorzystywane wcześniej przez personel, dostawy i pojazdy obsługi. Składa się z metalowej bramy wjazdowej oraz przylegającego fragmentu ogrodzenia, prowadzącego bezpośrednio do zaplecza technicznego i magazynów. Okolica bramy jest bardziej surowa i pozbawiona ozdób czy dekoracji.

ZABEZPIECZENIE

Brama jest zamykana i zabezpieczona łańcuchem oraz kłódką. Ogrodzenie w jej rejonie jest w dobrym stanie.

DODATKOWE INFORMACJE

Awatar użytkownika

Wyt

2

Sil

0

Zmy

1

Cha

1

Zre

2

Int

1

Szc

1

Nóż myśliwski, beretta m9 + 2 magazynki (30 naboi), zdjęcie rodzinne, stary, zmodyfikowany iPod, słuchawki douszne, krótkofalówka, plecak trekkingowy, ładowarka Dynamo, prowiant (batonik miodowo-żurawinowy, kawałek suchego mięsa, czekolada - 1 RŻ), latarka, karabinek Ruger 10/22-FS kal .22LR + 3 magazynki (23 naboje)
Zdrowa

Przy sobie:

Nóż myśliwski, beretta m9 + 2 magazynki (30 naboi), zdjęcie rodzinne, stary, zmodyfikowany iPod, słuchawki douszne, krótkofalówka, plecak trekkingowy, ładowarka Dynamo, prowiant (batonik miodowo-żurawinowy, kawałek suchego mięsa, czekolada - 1 RŻ), latarka, karabinek Ruger 10/22-FS kal .22LR + 3 magazynki (23 naboje)
Zdrowa
2
Zdrowa
Nóż myśliwski, beretta m9 + 2 magazynki (30 naboi), zdjęcie rodzinne, stary, zmodyfikowany iPod, słuchawki douszne, krótkofalówka, plecak trekkingowy, ładowarka Dynamo, prowiant (batonik miodowo-żurawinowy, kawałek suchego mięsa, czekolada - 1 RŻ), latarka, karabinek Ruger 10/22-FS kal .22LR + 3 magazynki (23 naboje)
Wiadomość od gracza
Claire przychodzi z Pokój Ochrony - Śpiwory —> viewtopic.php?p=9186#p9186
Po zostawieniu Jen samej z dziećmi, Claire przez jakiś czas szukała Gaby, wypytując osoby, które napotkała po drodze. Na szczęście dość szybko została nakierowana w stronę ogrodzenia, gdzie ponoć krążyła. Kroki dziewczyny nakierowały ją w tamtym kierunku, ale w żadnym razie się nie spieszyła. Nie chciała niepotrzebnie kogokolwiek martwić, bo przecież na razie nie było jeszcze powodów do paniki. Do ostrożności, tak. Po drodze miała też chwilę nad zastanowieniem się nad sytuacją Jen. No i nad Naomi. Zdecydowanie będzie musiała porozmawiać z Rosą, jak już tylko będzie mieć czas. O ile ta w ogóle będzie chciała rozmawiać. Williams nigdy nie była matką i raczej nie zapowiadało się na to w najbliższej przyszłości, jeśli w ogóle. No ale martwiło ją to, że Rosa w taki sposób ciągle odstawiała swoją córkę innym osobom, które równie dobrze mogły się przysłużyć grupie w inny sposób. Tymczasem sama Rosa... no ostatnimi czasy nawet nie była pewna, co takiego robiła w grupie. To też po części wina Claire, bo jednak mniej się tymi sprawami interesowało. Może powinna zmienić nastawienie? Oznaczałoby to jednak powrót do stresowania się wszystkim i wszystkimi, a czy tego chciała? Nie, czy była gotowa? Nie była pewna.
Długo już nad tym nie myślała, bo wkrótce zobaczyła w oddali Gaby. Odchrząknęła swoje gardło lekko i pomachała w jej stronę, by zwrócić na siebie uwagę.
— Cześć, Gaby. Jesteś zajęta? Jest coś, co muszę z tobą omówić, zanim wyruszę w trasę. Swoją drogą, nie wiem, czy słyszałaś, ale grupa Maddie już się z nami skontaktowała. Wkrótce będziemy tam zmierzać — przywitała się z kobietą i czekała na jej reakcję. Miała nadzieję, że w niczym nie przeszkadzała jej teraz.

@Mistrz Gry Maggie
Awatar użytkownika

Wyt

1

Sil

1

Zmy

1

Cha

1

Zre

1

Int

1

Szc

0

wszystko i nic
Boli głowa

Przy sobie:

wszystko i nic
Boli głowa
3
Boli głowa
wszystko i nic
Gaby patrolowała okolicę bram z tyłu, bo była przekonana, że ta główna jest już przez kogoś obstawiona. Poza tym gdzie indziej ktoś miałby się przekradać, jak nie przez boczne wejścia i tak dalej? Gaby przedzierała się przez krzaki tu i tam, prowadząc inspekcję ogrodzenia. Wszyscy w tym zoo byli tak potwornie zajęci swoimi sprawami…
Nie… znaczy, tak. Prowadzę patrol?
Powiedziała, a może raczej i spytała, bo jej odpowiedź brzmiała trochę twierdząco, trochę pytająco — ciężko do końca stwierdzić.

Poza tym DeShawn miała lekko napuchnięte policzki i oczy, jakby niedawno płakała. Jednak ewidentnie nie należała do osób, które chciałyby o tym rozmawiać, co Claire pewnie też szybko zrozumiała.
Słyszałam co nieco. W porządku. Ja i Rosa utrzymamy to miejsce w ryzach. Tak obiecałam Malcolmowi.
Powiedziała, a w sumie ostatnie słowa nieco jej się wyrwały… Nie miała mu tego za złe, nic z tych rzeczy. Ale fakt, że zostawili ich tutaj samych, ewidentnie był czymś, o czym myślała.

@Claire Williams
Awatar użytkownika

Wyt

2

Sil

0

Zmy

1

Cha

1

Zre

2

Int

1

Szc

1

Nóż myśliwski, beretta m9 + 2 magazynki (30 naboi), zdjęcie rodzinne, stary, zmodyfikowany iPod, słuchawki douszne, krótkofalówka, plecak trekkingowy, ładowarka Dynamo, prowiant (batonik miodowo-żurawinowy, kawałek suchego mięsa, czekolada - 1 RŻ), latarka, karabinek Ruger 10/22-FS kal .22LR + 3 magazynki (23 naboje)
Zdrowa

Przy sobie:

Nóż myśliwski, beretta m9 + 2 magazynki (30 naboi), zdjęcie rodzinne, stary, zmodyfikowany iPod, słuchawki douszne, krótkofalówka, plecak trekkingowy, ładowarka Dynamo, prowiant (batonik miodowo-żurawinowy, kawałek suchego mięsa, czekolada - 1 RŻ), latarka, karabinek Ruger 10/22-FS kal .22LR + 3 magazynki (23 naboje)
Zdrowa
4
Zdrowa
Nóż myśliwski, beretta m9 + 2 magazynki (30 naboi), zdjęcie rodzinne, stary, zmodyfikowany iPod, słuchawki douszne, krótkofalówka, plecak trekkingowy, ładowarka Dynamo, prowiant (batonik miodowo-żurawinowy, kawałek suchego mięsa, czekolada - 1 RŻ), latarka, karabinek Ruger 10/22-FS kal .22LR + 3 magazynki (23 naboje)
Uwadze Claire nie umknęły oznaki, że Gaby nie tak dawno musiała płakać. Jeśli chciała ją o to zapytać, to nie miała takiej okazji, bo gdy tylko otworzyła usta, to dziewczyna już kontynuowała dalej rozmowę. Jakby nie chciała pozwolić na poruszenie tego tematu. Williams podeszła do niej bliżej i westchnęła lekko, przez moment się jej przyglądając.
— Mhm. Ja mu obiecałam, że sprowadzę naszych do domu i że będę ich... nas wszystkich pilnować, by nic się nikomu nie stało. Ostatnio wielu obietnic nie dotrzymałam, ale tą zamierzam — odpowiedziała Gaby, jakby i jej też nieco się wyrwało z duszy. Może najwyraźniej obie potrzebowały tej krótkiej chwili, by powiedzieć, co leżało im na sercach. Żadna jednak specjalnie nie paliła się do rozwijania tych myśli. Zresztą Claire nie po to tutaj przyszła.
— Dobrze wiedzieć, że zostawię chwilowo zoo w dobrych rękach. Dlatego też przyszłam, bo musisz o czymś wiedzieć — powiedziała, spoglądając za siebie, jakby się upewniała, że nikt ich tutaj nie podsłuchuje. To co ma zamiar powiedzieć nie było specjalnie tajemnicą, ale po co niepotrzebnie rozsiewać panikę?
— Chodzi o Maddie, tą którą mamy wymienić na Mię, Axela i Jeffa. Nie wiem, czy wam cokolwiek mówiła, ale... przyznała mi i Echo, że wie o nas więcej niż sądziłam. Wie, że przez pewien czas żyliśmy w Breckenridge. Wie, że przejeżdżaliśmy przez Woodland Park. No i zdecydowanie wygląda na to, że ma obsesję na punkcie brata Olivera, którego myli ze swoim synem. Eh, co za bajzel — westchnęła masując sobie czoło lewą ręką. Na moment zamknęła oczy, by wziąć głęboki wdech i wydech — Wciąż musimy ja oddać, bo inaczej kto wie, co tamci zrobią z naszymi ludźmi. Nie zmienia to faktu, że wciąż mi się to nie podoba. Ona lub jej grupa nas śledzili i nawet o tym nie wiedzieliśmy. Byłam u Jen jej powiedzieć, żeby ukrywała się z Connorem i Naomi aż stąd Maddie nie weźmiemy. Skoro patrolujesz, to pewnie będziesz nas widzieć. Będziesz mogła Jen dać znać, gdy już będzie bezpiecznie wyjść? — zapytała się Gaby, otwierając oczy i zerkając na nią z wyczekiwaniem na jej reakcję.

@Mistrz Gry Maggie
Awatar użytkownika

Wyt

1

Sil

1

Zmy

1

Cha

1

Zre

1

Int

1

Szc

0

wszystko i nic
Boli głowa

Przy sobie:

wszystko i nic
Boli głowa
5
Boli głowa
wszystko i nic
Mam nadzieję.
Odpowiedziała sucho na słowa Claire. Informacja o tym, że wielu obietnic ostatnio nie dotrzymała, raczej nie wprawiała rudej w dobry nastrój, a wręcz przeciwnie. Jednak nie chciała tego dać po sobie poznać, bo już i tak była smutna i sfrustrowana, co bardzo starała się ukryć.

Mimo to doceniała szczerość Claire i było jej żal, że ona sama nie potrafi odpowiedzieć jej tym samym i też powiedzieć, co jej tam leży na sercu. No trudno.

Gaby wysłuchała słów Claire, uważnie analizując każde z nich, delikatnie kiwając przy tym głową. Niektóre z tych wieści były dla niej nowe, a o innych coś tam, mniej więcej, wiedziała. Maddie mogła być kimś z Breckenridge (mieli przecież całkiem pokaźną liczbę osób...) lub krewnym kogoś? Nie dziwiło jej wcale to, że ktoś wiedział o ich grupie, nawet w tak wielkich detalach. Wiadomo, nie było to tak do końca normalne, ale też wiedziała, że inni wiedzieli i że podczas pożaru ludzie rozbiegli się jak mrówki z mrowiska, w które ktoś włożył patyk. Tak czy siak, miała zamiar działać na jeszcze bardziej podniesionych obrotach i być jeszcze bardziej uważną.
Zaopiekuję się Jen i przekażę jej, kiedy już was nie będzie. Będę też pilnować. Jest w weterynarii?
Spytała, starając się ułożyć sobie taki plan patrolu, by móc mieć na widoku i bramę, i okolice, i to, gdzie jest Jen... Cholera, przecież się nie rozdwoi! Choć sytuacja wymagała, by się w sumie roztroiła albo poczwórkowała... Jakkolwiek to określić. Zmarszczyła czoło. Musiała się brać do pracy, a nie siedzieć tutaj i rozmyślać nad swoim życiem miłosnym. Nie było to coś, co dawna Gaby by zrobiła...
Coś jeszcze, Claire? Weźmy się za to, co trzeba dziś zrobić.
Zadecydowała, prostując się i przybierając nieco lepszą postawę, jakby miała wyglądać na pewniejszą siebie, niż rzeczywiście była.

@Claire Williams
Awatar użytkownika

Wyt

2

Sil

0

Zmy

1

Cha

1

Zre

2

Int

1

Szc

1

Nóż myśliwski, beretta m9 + 2 magazynki (30 naboi), zdjęcie rodzinne, stary, zmodyfikowany iPod, słuchawki douszne, krótkofalówka, plecak trekkingowy, ładowarka Dynamo, prowiant (batonik miodowo-żurawinowy, kawałek suchego mięsa, czekolada - 1 RŻ), latarka, karabinek Ruger 10/22-FS kal .22LR + 3 magazynki (23 naboje)
Zdrowa

Przy sobie:

Nóż myśliwski, beretta m9 + 2 magazynki (30 naboi), zdjęcie rodzinne, stary, zmodyfikowany iPod, słuchawki douszne, krótkofalówka, plecak trekkingowy, ładowarka Dynamo, prowiant (batonik miodowo-żurawinowy, kawałek suchego mięsa, czekolada - 1 RŻ), latarka, karabinek Ruger 10/22-FS kal .22LR + 3 magazynki (23 naboje)
Zdrowa
6
Zdrowa
Nóż myśliwski, beretta m9 + 2 magazynki (30 naboi), zdjęcie rodzinne, stary, zmodyfikowany iPod, słuchawki douszne, krótkofalówka, plecak trekkingowy, ładowarka Dynamo, prowiant (batonik miodowo-żurawinowy, kawałek suchego mięsa, czekolada - 1 RŻ), latarka, karabinek Ruger 10/22-FS kal .22LR + 3 magazynki (23 naboje)
— Albo możesz też kogoś posłać, byle nie musiała tam siedzieć cały dzień. No i nie, jak ją widziałam, to była w pokoju ochrony, tym co się znajduje na zapleczu technicznym. Wiesz, gdzie je znaleźć, nie? — dopytała się Gaby, bo choć ich grupa żyła już w zoo od jakiegoś czasu, to jednak Claire wolała niczego nie pozostawiać dla przypadku, zwłaszcza nie dzisiaj. Podobnie jak ona, także i Williams miała wrażenie, że będzie się musiała dzisiaj rozdwajać lub nawet roztroić, ale z drugiej strony, nie była w tym wszystkim sama. Wszyscy mieli sporo na głowie i jedyne, co można było zrobić, to po prostu skupić się na swoich obowiązkach i wykonać je jak najlepiej. Tak czy siak chyba największą rolę dzisiaj ma do odegrania Malcom i reszta ekspedycji, która wyruszyła.
Oby wrócili cali i zdrowi. Oby.
— Nie nic. Muszę jeszcze przygotować część rzeczy do wyjazdu, więc nie marnujmy czasu. Jakby co, to będziemy pod radiem. Aha i jak Malcolm wróci, to będziemy musieli wreszcie ustalić sobie jakieś pseudonimy do komunikacji radiowej, bo prawie na pewno ktoś może nas słuchać. Lepiej nie zdradzać za wiele o tym, kto akurat rozmawia, ale jest to problem na potem. Dobra to lecę — powiedziała, po czym nie chcąc zajmować Gaby więcej czasu, poszła zająć się resztą spraw. Musiała jeszcze się upewnić, że mają odpowiednie mapy okolic, no i jakąś wodę na podróż. Potem poszukać Echo, zabrać Maddie i jechać na to spotkanie, bo mieli tylko kilka godzin, by tam dotrzeć.

@Mistrz Gry Maggie
Wiadomość od gracza
z/t dla Claire
Awatar użytkownika

Riley Hayes

@mikaxad | 8 postów

Wyt

0

Sil

0

Zmy

1

Cha

0

Zre

1

Int

1

Szc

0

Solidny nóż survivalowy, niewielka siekierka, pistolet Glock 19 z niewielkim zapasem amunicji.
Pełnia zdrowia

Przy sobie:

Solidny nóż survivalowy, niewielka siekierka, pistolet Glock 19 z niewielkim zapasem amunicji.
Pełnia zdrowia
7
Pełnia zdrowia
Solidny nóż survivalowy, niewielka siekierka, pistolet Glock 19 z niewielkim zapasem amunicji.
Zjazd ze zbocza zdecydowanie nie był częścią jej planu. Przez kilka sekund.. a może i minut, leżała bez ruchu, próbując złapać oddech i przede wszystkim upewnić się, że żadna z kości nie postanowiła właśnie zakończyć z nią współpracy. Bolało. Nie jakoś szczególnie mocno, ale wystarczająco, żeby wiedziała, że przez najbliższe godziny będzie miała kilka nowych siniaków.

⸺ Kurwa.. – wymamrotała pod nosem.

Powoli uniosła się na łokciach. Włosy miała pełne drobnych gałązek, na kurtce kolejne zabrudzenia, a spodnie prawdopodobnie właśnie zyskały kilka nowych rozdarć. Otrzepała je pobieżnie, po czym spróbowała wstać.

I wtedy zobaczyła bramę.. no po prostu świetnie. Zamiast oddalić się od zoo, jak miała zamiar, w jakiś magiczny sposób znalazła się jeszcze bliżej niego. Aż pzymknęła oczy na krótką chwilę, jakby myślała, że kiedy je otworzy.. bramy jednak nie będzie. Niestety ta nadal tam stała.. a wraz z nią, kobieta.

Riley od razu zesztywniała. Dłoń odruchowo powędrowała w stronę noża, ale zatrzymała się, zanim zdążyła zacisnąć palce na rękojeści. Kobieta nie miała broni. Co więcej, otworzyła bramę i podeszła do niej zamiast próbować ją zaatakować. Dalej jednak wydawało się jej to podejrzane.

Charlotte? Zdecydowanie nie miała tak na imię.. zresztą nawet, gdyby miała, nie znała kobiety. Przez moment tylko na nią patrzyła, próbując poukładać sobie w głowie sytuację. Najwyraźniej została z kimś pomylona. To akurat mogło być korzystne.. albo wręcz przeciwnie.

⸺ Kim jesteś? – spytała od razu.

Odruchowo obejrzała jeszcze kobietę od góry do dołu, szukając czegoś, czego nie zauważyła wcześniej. Broni, ukrytego noża, czegokolwiek. Nic. Dopiero wtedy jej wzrok przesunął się za kobietę, w kierunku otwartej bramy. Zoo. Czyli właśnie weszła w miejsce, którego tak bardzo chciała wcześniej uniknąć.

⸺ Chyba.. trochę źle wybrałam drogę.

Kącik ust drgnął jej ledwie zauważalnie, choć trudno było powiedzieć, czy był to uśmiech, czy raczej rezygnacja z własnych decyzji. Nie drgnęła jednak ani w tył ani do przodu. Stała w miejscu. Czemu? Było już późno. Ona była zmęczona i obolała. Nie tak, że zamierzała zaufać kobiecie. Ludziom w tych czasach nie można było ufać. Jeśli jednak była jakaś szansa na odpoczynek.. chciała ją wykorzystać.


@Mistrz Gry Maggie
Awatar użytkownika

Wyt

1

Sil

1

Zmy

1

Cha

1

Zre

1

Int

1

Szc

0

wszystko i nic
Boli głowa

Przy sobie:

wszystko i nic
Boli głowa
8
Boli głowa
wszystko i nic
Przecież to ja, Carmen. Carmen Moore. Pracowałyśmy razem w wydawnictwie.
Powiedziała kobieta, pomagając lekko drżącą dłonią wyjąć Riley gałązki z włosów. Nawet jej to nie bolało, bo Carmen była delikatna. Riley mogła jej się przyglądać, ale naprawdę nie widziała niczego podejrzanego. Kobieta wyglądała tak, jakby Riley spotkała ją w kolejce w Walmartcie; miała zupełnie normalne ubrania, które w dodatku wyglądały dosyć czysto. Nie tak jak te należące do Riley. Kobieta lekko pachniała Zoo i jego zwierzętami, więc pewnie tutaj mieszkała i mieli dostęp do czystych ubrań albo do jakichś innych rzeczy, które pozwalały im zachować czystość.

Carmen uśmiechnęła się do niej znowu, a następnie pomogła jej wstać.
Myślałam, że już cię nigdy nie spotkam, wiesz? Wielu naszych przyjaciół niestety umarło przez to choróbsko. Zostałam tylko ja z Wilhelmem, straciliśmy Alana i innych... Nasze dzieci.
Zaczęła mówić kobieta, nadal wyciągając gałązki i odlepiając przylepce z włosów i ubrań Riley. Nie bała się jej i nie wyglądała tak, jakby miała jakikolwiek złe zamiary, a wręcz przeciwnie.
Powiedz mi, gdzie ty byłaś? Udało ci się uciec z Denver i z innych większych miast? Teraz trzeba się trzymać od nich z daleka, bo jest niebezpiecznie.
Mówiła. Riley czuła, że jeśli pozwoli jej mówić dalej, to wszystko to się jakoś unormuje, a kobieta wysypie jeszcze więcej informacji, które mogłyby się jej przydać... O ile uda jej się odsiać te mniej istotne od ważniejszych. Jednak czy miała jakiekolwiek inne wyjście? Co prawda staruszka nie miała zamiaru jej tutaj przytrzymać, ale wykorzystanie jej było jakąś opcją. Oczywiście tak długo, jak reszta też uwierzy, że jest jakąś tam Charlotte...

@Riley Hayes
Awatar użytkownika

Riley Hayes

@mikaxad | 8 postów

Wyt

0

Sil

0

Zmy

1

Cha

0

Zre

1

Int

1

Szc

0

Solidny nóż survivalowy, niewielka siekierka, pistolet Glock 19 z niewielkim zapasem amunicji.
Pełnia zdrowia

Przy sobie:

Solidny nóż survivalowy, niewielka siekierka, pistolet Glock 19 z niewielkim zapasem amunicji.
Pełnia zdrowia
9
Pełnia zdrowia
Solidny nóż survivalowy, niewielka siekierka, pistolet Glock 19 z niewielkim zapasem amunicji.
Wydawnictwo. Riley nie miała pojęcia, o czym Carmen mówiła. Nie znała jej, nie pracowała w żadnym wydawnictwie i z całą pewnością nie była Charlotte. A jednak nie zamierzała jej tego mówić.

Pozwoliła kobiecie wyjąć kilka gałązek z włosów, choć początkowo była wyraźnie spięta, jakby każdy jej dotyk mógł w każdej chwili okazać się początkiem czegoś znacznie gorszego. Dopiero po chwili napięcie nieco zelżało. Carmen nie wyglądała na kogoś, kto chciałby zrobić jej krzywdę. Co więcej, była czysta. Miała czyste ubrania i.. przede wszystkim wyglądała jak ktoś, kto miał dostęp do rzeczy, których Riley dawno już nie widziała. Czystej wody. Normalnych ubrań. Bezpiecznego miejsca. To ostatnie było najważniejsze.

Dała się podnieść, choć gdy tylko stanęła na nogach, odruchowo sprawdziła, czy wszystko działa tak, jak powinno. Przeniosła ciężar z jednej nogi na drugą, poruszyła ramionami i dopiero wtedy uznała, że poza siniakami nic poważnego jej nie jest.

Słuchała kobiety dalej. Zapamiętywała przekazane przez nią informacje. Wilhelm. Alan. Dzieci. Denver. Układała sobie to w pamięci, nie dając po sobie poznać, że każde kolejne słowo jest dla niej czymś więcej.

⸺ Przykro mi.. – powiedziała na słowa o stracie.

Później skupiła się na tym, co powinna odpowiedzieć na pytNie kobiety. Z jednej strony czuła, że nie powinna brnąć w kłamstwo. Z drugiej.. wydawało się jej to kuszące. Mimo, iż stroniła od ludzi.. bardzo chciała odpocząć, umyć się, zjeść coś porządnego. A kobieta.. nie wydawała się zagrożeniem. Co jeśli to tylko złudzenie?

⸺ Udało mi się. – zamierzała w to brnąć. ⸺ Nie zatrzymywałam się jednak nigdzie na długo. – to nie było kłamstwo.. nie do końca.

Nie tylko nie zatrzymywała się nigdzie na dłużej, ale również unikała miast. Zgadzała się więc całkowicie z kobietą, ale te słowa jedynie skomentowała poprzez skinięcie głowy. Bała się mówić dużo. A raczej.. bała się zostać przyłapana kłamstwie, bo bo wie, co się stanie, gdy do tego dojdzie.

⸺ Nie pamiętam zbyt wiele.. – powiedziała spokojnie.

Kłamstwo przyszło jej łatwiej, niż się spodziewała. Z drugiej strony.. to co mówiło miało sens. Wydarzenia, które miały miejsce.. mogły przyćmić niektóre wspomnienia. Do tego dochodziły inna rzeczy. Głód, zmęczenie, liczne upadki.

⸺ Zmęczenie robi swoje.. Zero wytchnienia od dłuższego czasu.. – westchnęła cicho.

Słowa wypowiedziała specjalnie. Chciała usłyszeć propozycje schronienia tak, by w żaden sposób nie wzbudzić podejrzeń.



@Mistrz Gry Maggie
Awatar użytkownika

Wyt

1

Sil

1

Zmy

1

Cha

1

Zre

1

Int

1

Szc

0

wszystko i nic
Boli głowa

Przy sobie:

wszystko i nic
Boli głowa
10
Boli głowa
wszystko i nic
Wszystko było w porządku — tak, jak powinno być. Riley mogła stanąć na obu nogach, jej ręce też wyglądały na zdrowe. Oczywiście nadal była trochę poharatana, aczkolwiek piekące cięcia nie krwawiły, a jedynie zarumieniły się czerwono-ciemnym odcieniem. Ale nic, poza tym była zdrowa. Pomimo jej dobrego, ogólnego stanu zdrowia, w dużej mierze odstawała od tego, co prezentowała sobą Carmen. Kobieta była czysta, miała wyprane, ładne ubrania.

[carmen] Mnie też, ale co poradzisz, no co poradzisz. Tak mi przykro, jednak musimy iść do przodu, prawda? Ileż można żyć w przeszłości. [/carmen]

Stwierdziła smutnym tonem. Następnie na usta kobiety wpłynął uśmiech, jeden z tych naprawdę bardzo ciepłych i opiekuńczych.

[carmen] Tak się cieszę, że nic ci nie jest. Ciężko tutaj czasami znaleźć znajomą twarz, odezwać się do kogoś. [/carmen]

Wyjawiła jej.

[carmen] Chodźmy do środka w takim razie, odpoczniesz, zjesz coś, napijesz się wody. Proszę, kochana, musisz z nami zostać. W obliczu tego okropnego choróbska musimy trzymać się razem i dbać o siebie. [/carmen]

Powiedziała i zaczęła gestykulować w stronę dalszej części Zoo, zapraszając Riley, by ta weszła do środka i poszła wraz z nią alejką dalej. Kobieta cały czas ciepło się do niej uśmiechała. Czy mogło za tym kryć się coś więcej? Kto tam wie, Carmen naprawdę niczego nie zdradzała i zachowywała się tak, jakby rzeczywiście spotkała starą przyjaciółkę, co było dosyć… Niepokojące.



@Riley Hayes
ODPOWIEDZ

Wróć do „Wejścia i wyjścia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości

Zaloguj się