Awatar użytkownika

Wyt

3

Sil

1

Zmy

2

Cha

1

Zre

2

Int

0

Szc

0

A teraz mam co innego
Pełnia zdrowia

Przy sobie:

A teraz mam co innego
Pełnia zdrowia
1
Pełnia zdrowia
A teraz mam co innego

Harmon Hall

Opis lokacji

Harmon Hall to jeden z głównych budynków administracyjnych US Air Force Academy, położony bezpośrednio przy Terrazzo. Pełnił funkcję centrum dowodzenia i zarządzania życiem akademii. Budynek jest dosyć spory. Wewnątrz znajdują się korytarze prowadzące do biur administracyjnych, sal odpraw, pomieszczeń kadry dowódczej oraz zaplecza biurowego. Widoczne są tablice informacyjne, oznaczenia kierunków oraz pozostałości oficjalnej identyfikacji jednostek i stanowisk. Część pomieszczeń nosi ślady intensywnego użytkowania: pozostawione dokumenty, segregatory, notatki oraz elementy wyposażenia biurowego. Na jednej ze ścian niedaleko głównego wejścia znajduje się ściana ze zdjęciami cywilów. Budynek sprawia wrażenie miejsca, które było używane długo po zamknięciu akademii jako punkt organizacyjny i decyzyjny.

ZABEZPIECZENIE

Budynek jest zamykany. Drzwi wejściowe są solidne i sprawne. Dostęp do wnętrza był kontrolowany, jednak nie widać prowizorycznych wzmocnień typowych dla stref stricte obronnych.

DODATKOWE INFORMACJE

Awatar użytkownika

Wyt

1

Sil

1

Zmy

2

Cha

2

Zre

2

Int

3

Szc

1

Pistolet + 3 magazynki (54szt), 2 noże wojskowe, latarka, papierosy, krótkofalówka, zapalniczka, dwie rolki bandaży, mała buteleczka płynu do dezynfekcji, morfina, zestaw chirurgiczny, 3 konserwy, 2 butelki wody
Zdrowy

Przy sobie:

Pistolet + 3 magazynki (54szt), 2 noże wojskowe, latarka, papierosy, krótkofalówka, zapalniczka, dwie rolki bandaży, mała buteleczka płynu do dezynfekcji, morfina, zestaw chirurgiczny, 3 konserwy, 2 butelki wody
Zdrowy
2
Zdrowy
Pistolet + 3 magazynki (54szt), 2 noże wojskowe, latarka, papierosy, krótkofalówka, zapalniczka, pusty plecak medyczny.
Wiadomość od gracza
Przejście z bramy wjazdowej.

Przez ostatnie tygodnie odwiedził Harmon Hall bardzo dużo razy. Każdy jednak był inny, niósł ze sobą nowe doświadczenia i przeszkody. Dogadywali się w sprawach przenosin ludzi z Zoo, wspólnych polowań, patroli, przekazywania informacji – byli w jakimś sensie zespołem, choć wciąż zachowywali swoją niezależność. Nie dało się jednak ukryć, że to Akademia znajdowała się w znacznie lepszym położeniu, niż grupa z Zoo. To coś, co sprawiało, że Malcolm nie do końca był zadowolony z warunków współpracy – Caroline zapewne zabrałaby wszystko, co mogliby jej zaoferować, ale co dałaby w zamian?
Gdy mijali ścianę pamięci, nie pozwolił sobie nawet na krótkie spojrzenie. Nie powinien się dekoncentrować. Temat Joy był chwilowo zamknięty. To jaką rolę odgrywała w Aerosec nie miało znaczenia. Nie było jej tutaj, ale byli inni, którzy wymagali od Malcolma skupienia. Coraz lepiej szło mu spychanie prywatnych rozterek na dalszy plan. Panowanie nad emocjami, nawet tymi skrajnymi, wydawało się wtedy znacznie prostsze.
— Jak idzie wam przygotowywanie tego miejsca pod obronę? — spytał, niewinnie rozpoczynając temat, dla którego w pierwszej kolejności tu przybył. — Gdyby Aerosec uderzyło dzisiaj, bylibyście gotowi na odparcie ataku? — Nie. Potwierdzały to słowa Rayne, jak i same obserwacje Malcolma, gdy przechadzał się placem, ale musiał usłyszeć to od Caroline. Słowa wypowiedziane na głos mają zupełnie inną moc. — Rozmawiałem z Loganem i Ashley, podzielili się informacjami na temat Aerosec. Nie są bardzo szczegółowe, ale dają lepszy wzgląd na działanie grupy. Chyba że też już otrzymałaś te same informacje? — Dwójka uciekinierów równie dobrze mogła przekazać Taylor dokładnie ten sam zestaw danych. Jeśli nie – punkt dla Malcolma, jeśli tak – od razu przejdą dalej, nie rozdrabniając się nad strukturą wrogiej grupy.

@Mistrz Gry Maggie
Awatar użytkownika

Wyt

0

Sil

0

Zmy

0

Cha

1

Zre

2

Int

0

Szc

0

Pistolet SIG Sauer M17 z pełny magazynkiem (21 naboi), bagnet OKC-3S, latarka, notatniczek i ołówek, multitool, zegarek z kompasem, lornetka, krótkofalówka
Pełnia zdrowia

Przy sobie:

Pistolet SIG Sauer M17 z pełny magazynkiem (21 naboi), bagnet OKC-3S, latarka, notatniczek i ołówek, multitool, zegarek z kompasem, lornetka, krótkofalówka
Pełnia zdrowia
3
Pełnia zdrowia
Pistolet SIG Sauer M17 z pełny magazynkiem (21 naboi), bagnet OKC-3S, latarka, notatniczek i ołówek, multitool, zegarek z kompasem, lornetka, krótkofalówka
Przybywam z lotniska.

Sullivan miała nadzieję ominąć całą kurtuazyjną, mniej lub bardziej, część wstępną. Jak to w polityce, wpierw miłe słówka, a dopiero potem zamknięcie się w kuluarach i faktyczne negocjacje. Yada, yada, yada, oby początkowe przekomarzanki miały miejsce akurat wtedy gdy rudowłosa musiała pokonywać kolejne metry dzielące ją od budynku administracyjnego. Nie aby specjalnie ociągała się z przyjściem tutaj. Krok miała taki sam jak zawsze, marszowy. Mimo to drobna odskocznia w postaci eliminacji trupów musiała to wszystko nieco opóźnić.
Prosty umysł „jarheada” nie pozwalał na cieszenie oczu salką pamięci, ścianą z podobiznami zapewne pracujących tutaj niegdyś osób ani doszukiwaniu się podobieństw między urządzeniem pomieszczeń lotników oraz żołnierzy piechoty morskiej. Rayne znała ten budynek na tyle by mieć orientację, które pomieszczenia były jako tako wykorzystywane oraz w których wcześniej Caroline zwykła gawędzić z Hopkinsem. Tym samym skierowała kroki mniej więcej tam gdzie powinna, traktując to niczym kolejny cel z listy rzeczy do wykonania na dzień dzisiejszy. Zadaniowe podejście do życia miało swoje zalety, szczególnie dla kogoś lubiącego mieć wszystko ładnie zorganizowane.
Dwoje dyskutujących osób w opustoszałym budynku, z definicji, nie należało do rzeczy trudnych w lokalizacji. Temu Sullivan nastawiła uszy na odbiór cudzej treści, choć wcale nie kwapiła się do dyskrecji w kierowaniu się do tejże dwójki. Krok miała tradycyjny, żołnierski, zapewne wkrótce dający im znać o obecności osoby trzeciej w okolicy.
Przy odrobinie szczęścia może wpadnie na nich akurat gdy przejdą do sedna tematu tego spotkania...

@Mistrz Gry Maggie @Malcolm Hopkins
Awatar użytkownika

Wyt

1

Sil

1

Zmy

1

Cha

1

Zre

1

Int

1

Szc

0

wszystko i nic
Boli głowa

Przy sobie:

wszystko i nic
Boli głowa
4
Boli głowa
wszystko i nic
Caroline ucieszyła się, słysząc, że z Gaby wszystko OK. Cóż więcej lekarz chciałby wiedzieć o pacjencie, którego pozszywał do kupy? Co do jej słuchu, to raczej tego się właśnie spodziewała, ale kto wie — może jednak go odzyska? Choć jako że jeszcze się to nie wydarzyło, to teraz tym bardziej nie.

Cień Harmon Hall padał na nich i był całkiem przyjemny, bo robiło się nieco chłodniej. Słońce wreszcie nie grzało ich w głowy, a gdy weszli do środka budynku, to już w ogóle zrobiło się zimnawo. Jak to ten Walter mówił? „Znajdź budynek, który łatwo będzie ogrzać?”. Co prawda nikt tutaj nie żył jeszcze zimą (prócz pewnie Aerosec wcześniej), ale raczej cały ten kompleks nie będzie najłatwiejszy do ogrzania... Ale to problem na później. Teraz były inne.
Idzie. Mamy trochę osób, więc staramy się przygotować przynajmniej punktową obronę. Zastawiać pułapki i używać plusów tego miejsca, czyli widoczności i wielkości.
Odpowiedziała mu. Nie brzmiała ani specjalnie pozytywnie, ani negatywnie. Raczej podchodziła do tego neutralnie — robili, co mogli, cholera wie, ile jeszcze czasu przy tym mieli, i tyle. Caroline nie bała się słuchać sugestii innych, szczególnie gdy dotyczyły one tego, gdzie kopać, żeby wykopać taki dół, do którego może wpaść wróg... Starała się wcielać w życie wszystkie tego typu plany, nawet te dziwne, które serwowała Elena, Elizabeth czy Harvey. Szukali przewag i starali się grać tymi kartami, jakie dał im los.
Prawdopodobnie nie, choć z drugiej strony Aerosec pewnie też nie jest gotowy do ataku.
Stwierdziła, mając na myśli to, że oni stracili wtedy sporo ludzi... Więc pewnie też chwilę zajmie im odbudowanie tego całego batalionu. Minęło już parę tygodni, więc zdecydowanie byli na plus, jednak to oni znali to miejsce od A do Z i wiedzieli, jak je napaść i wykopać tamtych... Caroline miała nadzieję, że uda im się opracować podobny plan obrony.
Logan mówił mi kilka rzeczy o rekrutacji ludzi, przymusowej. Wiem, że będą mieli sporo, ekhm, „wojska”...
Powiedziała, marszcząc czoło. Oczywiście zastanawiała się nad tym wszystkim.
Zastanawiam się nad tym i pewnie największą bronią będzie strach.
Zaproponowała, spoglądając na Malcolma. Czekała, kiedy ten nazwie ją okrutną i tak dalej, ale naprawdę miała zamiar używać tutaj jakichś brudnych metod, rzucać granaty pod nogi cywilów, a nawet posługiwać się nabojami, które mogłyby być czymś naszpikowane. To, co przede wszystkim chciała zrobić, to nastraszyć tych ludzi krwawym konfliktem i nasłać na nich coś, z czym nie będą mieli szans.

Wtem do pomieszczenia weszła Rayne, a Caroline pokiwała do niej głową na przywitanie. Ciekawa była, jak ona odpowiedziałaby na to pytanie.
Rayne, gdyby Aerosec uderzyło dzisiaj, bylibyśmy gotowi na odparcie ataku?
Spytała nadal neutralnym głosem. Chciała najzwyczajniej w świecie zrozumieć, co kobieta o tym myśli. Miała większe przeszkolenie wojskowe niż Caroline, więc pewnie będzie też miała więcej do powiedzenia.

No i takich ludzi Caroline lubiła mieć w swoich szeregach...


@Malcolm Hopkins
@Rayne Sullivan
Awatar użytkownika

Wyt

1

Sil

1

Zmy

2

Cha

2

Zre

2

Int

3

Szc

1

Pistolet + 3 magazynki (54szt), 2 noże wojskowe, latarka, papierosy, krótkofalówka, zapalniczka, dwie rolki bandaży, mała buteleczka płynu do dezynfekcji, morfina, zestaw chirurgiczny, 3 konserwy, 2 butelki wody
Zdrowy

Przy sobie:

Pistolet + 3 magazynki (54szt), 2 noże wojskowe, latarka, papierosy, krótkofalówka, zapalniczka, dwie rolki bandaży, mała buteleczka płynu do dezynfekcji, morfina, zestaw chirurgiczny, 3 konserwy, 2 butelki wody
Zdrowy
5
Zdrowy
Pistolet + 3 magazynki (54szt), 2 noże wojskowe, latarka, papierosy, krótkofalówka, zapalniczka, pusty plecak medyczny.
Przynajmniej punktowa obrona – to nie brzmiało idealnie. Wielkość placówki była jej zaletą, ale również wadą. Niemożliwe było obstawienie każdego miejsca, zabezpieczenie wszystkich ewentualnych wejść, patrolowanie całości terenu. Mogą zrobić wąskie gardła, odciąć część skrzydeł, ale musiały być to działania bardzo przemyślane. Aerosec mógł nie być gotowy na atak, jeszcze nie, ale to tylko kwestia czasu. Jeśli zbiorą wystarczającą ilość ludzi i broni, zapewne spróbują szturmu. Chyba że to oni uderzą pierwsi, jednak podobno prościej jest się bronić, niż nacierać, prawda?
— Główne dowodzenie obejmują tam ludzie, którzy mają coś wspólnego z wojskiem. Najbliższe im grono to kilkanaście osób. Może myślą, że mają władzę i czują się z tym dobrze, ale reszta personelu to zwykłe mięso armatnie. Łapanka, która została zmuszona do pracy. Nie zmienia to faktu, że jest ich blisko sześćdziesiąt osób, więc całkiem sporo. To, jak wiele z nich potrafi trzymać broń nie ma znaczenia, nawet jeśli strzelasz na oślep, w końcu i tak w coś trafisz. A sprzęt mają z pewnością. — Zaczął podsumowywać rzeczy, których dowiedział się od Logana i Ashley. — Stacjonują w motelu, zablokowali główną drogę wrakami. Nie wiem jak wygląda dokładne ułożenie tego miejsca, ale mamy ogólny pogląd. — Oparł się o jeden ze stołów, milcząc przez krótką chwilę. — Ich silną stroną jest zaopatrzenie i ilość, oczywiście jeśli żołnierze będą posłuszni. Znają też układ Akademii, w końcu tu stacjonowali. Słabość to arogancja i fakt, że ich siła opiera się na ludziach z łapanki. Jeśli damy im dobry powód, być może zdecydują się zbuntować przeciw swojemu oprawcy.
Wiedział, że Caroline była gotowa na wszystko. Malcolm również, choć zdecydowanie dużo bardziej wolał ograniczyć straty w ludziach, którzy być może stali się ofiarami konfliktu obu stron.
— Strach to obusieczny miecz. Możesz dzięki niemu kontrolować ludzi. Ale rządy strachu zwykle nie kończą się zbyt dobrze. Sądzę, że Aerosec też stosuje te metody. Dajmy ich ludziom powód, by zobaczyli w nas mniejsze zło. Jeśli to nie poskutkuje, jestem gotowy na inne metody. — Na wojnę i ofiary. Rzeź, której chciałby uniknąć. Był jednak zbyt zdeterminowany, by się wycofać.
Rayne wkroczyła do pomieszczenia w trakcie rozmowy. Udało się jej dotrzeć, niemal w idealnym momencie. Pytanie Caroline zawisło w powietrzu, a Malcolm zerknął w stronę Sullivan, unosząc brwi. No właśnie, pani Kapitan, bylibyście gotowi na odparcie ataku już teraz?

@Rayne Sullivan @Mistrz Gry Maggie
Awatar użytkownika

Wyt

0

Sil

0

Zmy

0

Cha

1

Zre

2

Int

0

Szc

0

Pistolet SIG Sauer M17 z pełny magazynkiem (21 naboi), bagnet OKC-3S, latarka, notatniczek i ołówek, multitool, zegarek z kompasem, lornetka, krótkofalówka
Pełnia zdrowia

Przy sobie:

Pistolet SIG Sauer M17 z pełny magazynkiem (21 naboi), bagnet OKC-3S, latarka, notatniczek i ołówek, multitool, zegarek z kompasem, lornetka, krótkofalówka
Pełnia zdrowia
6
Pełnia zdrowia
Pistolet SIG Sauer M17 z pełny magazynkiem (21 naboi), bagnet OKC-3S, latarka, notatniczek i ołówek, multitool, zegarek z kompasem, lornetka, krótkofalówka
"... i pewnie największą bronią będzie strach”. Dopiero na tym etapie Rayne była w stanie usłyszeć to o czym Caroline dyskutowała z Malcolmem. Tym samym trochę musiało ją ominąć, choć zapewne trafiła akurat w idealnym dla siebie momencie. Wszystko zgodnie z, khem, planem.
Sullivan nie musiała długo myśleć nad odpowiedzią, niejako wcześniej udzieliła jej w rozmowie z Malcolmem. Teraz zostało jedynie ją powtórzyć, z ewentualnym dopowiedzeniem w aspekcie który został tutaj napoczęty i wpadł do jej uszu.
- Nie. Uderzenie całością dostępnych sił i braki w defensywie dałyby im zwycięstwo. Nie bez strat ale marne to pocieszenie dla wszystkich z tej strony, którzy by tutaj polegli i tym co zdołaliby zbiec. Jeśli doliczyć kilku, do kilkunastu dodatkowych napastników z racji sieci kontaktów Aerosac, sytuacja z dramatycznej stałaby się beznadziejna.
Co najmniej sześćdziesiąt osób znajdowało się po przeciwnej stronie, co w praktyce dałoby ponad czterdziestu do udziału w szturmie. W praktyce pewnie i więcej. Kiepsko Rayne to widziała, szczególnie że nie wszyscy w Akademii byli wyszkolonymi zabijakami. W przypadku posiadanego sprzętu, tutaj nie mogło być mowy nawet o naciąganym remisie.
- Przy założeniu zrealizowania wszystkich założeń obrony pasywnej i umocnieniu głównego budynku, może udałoby się ich odeprzeć. Nadal ze stratami po tej stronie, bez perspektyw na kontratak i z kolejnym zasadniczym problemem. Nieumarłymi. Wcześniej fajerwerki ściągnęły nielichą hordę w ten rejon. Długotrwała strzelanina zrobiłaby to samo. Setki trupów przeciwko wymęczonej garstce ludzi, kiepski scenariusz i gwarant utraty tej lokacji.
To czysta spekulacja, lecz biorąc pod uwagę ilość pewnych informacji, rozpisywanie innych potencjalnych zakończeń trwałoby za długo. Z tego powodu Sullivan skupiała się na najważniejszym, z obecnie posiadanymi środkami ekipa Caroline miała przesrane tak czy inaczej.
Podsumowanie mogło być jedno i tuż przed jego wygłoszeniem Rayne wbiła wzrok w Taylor.
- Potrzebujesz ludzi, czy tego chcesz czy nie. Do obsiania ogrodzenia i strefy między nim a zabudową i poletkiem rolniczym pułapkami, wzmocnienia okolicy budynków użytkowych, patrolowania i eliminacji nieumarłych, wreszcie zajęcia pozycji ogniowych i walki z Aerosac. Nawet gdyby większość była porównywalna z tymi rzucanymi na front przez przeciwnika, to zawsze dodatkowa siła ognia i kolejne cele, które będą musiały zostać zneutralizowane. Na co dzień nie wszyscy muszą być tak utalentowani jak Elizabeth czy Violet, byle umieli słuchać poleceń i nie uciekali od roboty.
Jak ten kretyn Jude.
Zmieniając nieco temat, Rayne niejednokrotnie bywała bezwzględna, Caroline również miała skłaniające się w tym kierunku usposobienie. Stąd celowe porównywanie innych ludzi do żywych celi, chłodna kalkulacja i argument skrojony pod rozmówcę w jednym.
- O reszcie zaplecza logistycznego nie wspominając. Przy czym do zabawy w rolnictwo, zbieractwa wody i do innych bardziej trywialnych zadań wybitnie sprawnych jednostek nie potrzeba i te lepiej wtedy oddelegować do bardziej wymagających zajęć. Zwłaszcza teraz, na etapie rozbudowy i fortyfikowania placówki.
Tyle miała do powiedzenia w ramach odpowiedzi na zadane pytanie, zapewne znacznie bardziej rozbudowanej niż Taylor w pierwszej chwili założyła. Sullivan co prawda była tutaj jedynie najemniczką, lecz poprzez brak związków z Zoo miała ten unikatowy bo startowo niesprzyjający im wgląd w sytuację. Konkluzja w postaci tego, że Akademia ich potrzebowała, była więc prosta analizą sytuacji.
- Rządy strachu to jedno. Terror jako element w walce to drugie. Im więcej przykrych niespodzianek przeciwnik napotka na swej drodze, tym wolniej i mniej pewnie będzie nacierać. Oprócz tego jego następstwa nie tylko uderzą w morale Aerosac, lecz rykoszetem odbije się to na innych, zaprzyjaźnionych z nimi ugrupowaniach. O ile nie planujesz serii zamachów na ich przywództwo, Malcolmie, zgotowanie piekła wszystkim których tutaj rzucą to najlepsza forma obrony.
Rayne zbyt wiele przeżyła i widziała aby uznać humanitarny sposób prowadzenia wojny za właściwy bądź skuteczny, o ile nie chciało się żegnać towarzyszyi broni w trumnach. W obecnej sytuacji pojęcia mniejszego lub większego zła schodziły na dalszy plan, liczyło się przetrwanie.

@Mistrz Gry Maggie @Malcolm Hopkins
Awatar użytkownika

Wyt

1

Sil

1

Zmy

1

Cha

1

Zre

1

Int

1

Szc

0

wszystko i nic
Boli głowa

Przy sobie:

wszystko i nic
Boli głowa
7
Boli głowa
wszystko i nic
Caroline wychodziła z założenia, że najlepiej jest dać ludziom mówić. Mało kiedy komuś przerywała albo podnosiła rękę, by przypomnieć, że coś wiedziała. Nawet jeśli były to podobne bądź te same informacje, otrzymanie ich z innej strony zawsze było na plus. Dlatego też słuchała Malcolma i ewentualnie wypełniała luki, myśląc o rzeczach, o których Logan jej nie powiedział. Lub o tym, o czym mógł nie powiedzieć Malcolmowi. Ciekawe, ciekawe.
Tak, mają dosyć sporo. Nie byliśmy w stanie obliczyć wszystkich strat, bazując na tutejszych magazynach — to gruba sprawa. Ale my też mamy trochę sprzętu wojskowego. Akademia uzbroiła i nas, i ich, niestety.
Tak to już było — gdy jeden szympans miał bombę atomową i drugi szympans też, to walka dosyć mocno się komplikowała. Ja mogę zabić ciebie, ty mnie — ale kto wtedy wygrywa? Caroline zagryzła usta. Ciekawa była, czy mogą wykorzystać swoją przewagę w jeszcze jakiś inny sposób. No bo w gruncie rzeczy będzie to walka doświadczonych z tymi z łapanki.
A wiesz, gdzie jest ten motel?
Spytała. Taki motel raczej nie będzie zbyt duży, a do tego będzie łatwopalny. Może, jeśli wiedzą, gdzie to jest, dobrze będzie rozegrać to w ten sposób?
Tylko w mieście jest niebezpiecznie. Za każdym razem, jak się tam zapuszczaliśmy, witała nas salwa z różnych stron.
No i tutaj była ich przewaga — mieli przyjaciół w różnych stronach i trzymali to miejsce w ryzach. W sumie to całe miasto. Ciekawe, czy inni, ich znajomi, będą chętni na przekupstwo? Skoro jeszcze nie dołączyli do Aerosecu, to coś ich trzymało. Caroline zaczęła się zastanawiać, kombinując na różne fronty. Najlepszą obroną często jest atak.
My też znamy układ Akademii. Może masz tutaj całkiem dobry pomysł.
Zauważyła. Co do strachu, kobieta lekko zmarszczyła czoło.
Nie chcę kontrolować nikogo, nasi ludzie się nie boją. Chodzi o to, by przestraszyć ich. Mam kilka pomysłów w zanadrzu.
Zaczęła, ale nie dokończyła. Rayne dokończyła, a Caroline grzecznie słuchała, kiwając głową raz na jakiś czas.
Więc może nie ma sensu ich tutaj ściągać ani pozwolić im nas zaatakować i sprowadzić nie tylko swoich, ale też trupy.
Zauważyła. Dalsza część wypowiedzi nieco mniej ją interesowała, bo w głowie Caroline zaczął tworzyć się plan. Może powinni odwrócić karty i natrzeć na Aerosec w tym motelu? I tam zgnieść ich, przestraszyć i sprawić, że stracą nie tylko cywilów, których sobie przywłaszczyli, ale też broń i inne zapasy?
Tak, masz tutaj rację. Jeśli masz listę osób, które umieją słuchać poleceń i nie uciekają od roboty, to możemy to rozważyć. Zgaduje, że większość z tych osób już tutaj jest?
Stwierdziła, spoglądając na Malcolma. Och, nie chciała żeby to brzmiało jak atak, plus wiedziała, że Rayne tylko tak teoretyzuje! Taylor nie była przeciwna rekrutacji takich osób… Była przeciwna rekrutacji dzieci, starców, mocno rannych… i tak dalej, i tak dalej. Nie chciała tutaj armii nastolatków, którzy nie będą słuchać poleceń i będą kręcić nosem. Chyba że są już wyrobieni. To nie przedszkole.
O zaopatrzeniu tego miejsca pomyślimy niedługo. Wiem, że Felix zaczyna pracę nad farmą. Zobaczę, co będzie miał do powiedzenia po dzisiejszym dniu i ilu ludzi by widział.
Powiedziała. Nie chciała teraz o tym rozmawiać — mieli nieco większe problemy. Potem będą zastanawiać się nad zbieraniem wody i tak dalej. Poza tym im większa grupa, tym więcej trzeba zasobów, by ich napoić, nakarmić i tak dalej. Caroline wolała stawiać na powolny wzrost. Szczególnie jeśli grupa zawodowców mogłaby dostać się do miasta i wraz z nią czy Judem wrzucić kilka granatów w stronę ekipy z Aerosecu? Nie tak dawno widzieli, jak wyglądał pożar w Kolorado, w lasach. Jednak w mieście chyba aż tak bardzo by się nie rozprzestrzenił? Caroline zastanawiała się nad tym wszystkim. W walce o przetrwanie wszystko było na stole.


@Malcolm Hopkins @Rayne Sullivan
Awatar użytkownika

Wyt

1

Sil

1

Zmy

2

Cha

2

Zre

2

Int

3

Szc

1

Pistolet + 3 magazynki (54szt), 2 noże wojskowe, latarka, papierosy, krótkofalówka, zapalniczka, dwie rolki bandaży, mała buteleczka płynu do dezynfekcji, morfina, zestaw chirurgiczny, 3 konserwy, 2 butelki wody
Zdrowy

Przy sobie:

Pistolet + 3 magazynki (54szt), 2 noże wojskowe, latarka, papierosy, krótkofalówka, zapalniczka, dwie rolki bandaży, mała buteleczka płynu do dezynfekcji, morfina, zestaw chirurgiczny, 3 konserwy, 2 butelki wody
Zdrowy
8
Zdrowy
Pistolet + 3 magazynki (54szt), 2 noże wojskowe, latarka, papierosy, krótkofalówka, zapalniczka, pusty plecak medyczny.
— Dokładną lokalizację motelu z pewnością poda nam Ashley, ale nie sądzę, że dostanie się tam będzie proste. — To nie był teren, który znali. Aerosec z pewnością przygotuje się na ewentualne natarcie, więc nie mogli liczyć na prostą drogę do celu. Mieli też sojuszników, o których ani Akademia, ani Zoo, mogli nie mieć pojęcia – to kolejna niewiadoma, która mogła kosztować zbyt wiele. — Jak mówisz, mają swoich przyjaciół. Najbezpieczniejszą opcją będzie odparcie ich tutaj, skoro znamy słabe i mocne strony tego terenu. Ale Rayne ma rację, możemy ściągnąć sobie na głowę również trupy. Każda z opcji niesie ryzyko, pytanie brzmi, które jest większe.
Kobiety nie wydawały się zainteresowane delikatnymi, bardziej humanitarnymi rozwiązaniami. I Malcolm w pełni to rozumiał – jeśli przyjdzie im walczyć, odpierać wroga, strach stanowił największą siłę. Nie zamierzał umywać od tego rąk.
— Chętnie w takim razie posłucham twoich pomysłów na sianie terroru. Rozumiem, że to wojna i zdaję sobie sprawę, że oni zapewne nie będą obchodzić się z nami łagodnie. Zabili ludzi z mojego konwoju. — Zacisnął szczękę, patrząc gdzieś ponad kobietami. — Ale jest tam dwójka moich, których wolałbym ocalić, a nie skazać na śmierć w płomieniach. Jeśli reszta się nie wycofa, to cóż, to piekło na które jestem gotowy. — Szansę będą mieli zapewne tylko jedną i nie mogli jej zmarnować. Wyrzuty sumienia mogą przyjść później, o ile w ogóle nadejdą.
— Możemy spróbować natarcia na ich bazę, ale nasza liczebność jest mniejsza. Nie znamy ich terenu. Moglibyśmy spróbować wysłać tam kreta, ale to coś, czego też mogą się spodziewać. O ile ktoś nie odda się jako jeniec pod dobrym pretekstem, zapewne i tak zostanie stracony. Większe szanse mimo wszystko mamy tutaj. Jeśli ich odeprzemy i osłabimy, wtedy kontratak ma sens. — Myślał na głos, powoli krążąc po sali. Jego wzrok przeskakiwał między Caroline i Rayne, gdy wymieniały się spostrzeżeniami. — Dam ci ludzi, którzy mogą się przydać. Słuchać poleceń powinni wszyscy, bo zdają sobie sprawę, że to zagrożenie, którego musimy się pozbyć. Potrzebujesz ludzi, jeśli chcemy dobrze przygotować to miejsce. Ranni i dzieci zostaną w Zoo, zapewne z niewielką obstawą. To jednak znaczy, że prace nad tamtym miejscem chwilowo ustaną, a większość środków pójdzie na obronę Akademii. — W końcu stanął naprzeciwko Taylor, może bliżej niż powinien. — Jeśli uda nam się wygrać, nie możecie o tym zapomnieć. Wtedy to my będziemy potrzebowali ludzi i zasobów żeby odbudować Zoo. Czy jesteś w stanie obiecać mi, że kiedy kurz opadnie, dostaniemy waszą pomoc? To nie jest jednorazowe połączenie sił. To współpraca, długofalowa, wymagająca zaangażowania i wyrzeczeń po obu stronach, Caroline.

@Rayne Sullivan @Mistrz Gry Maggie
Awatar użytkownika

Wyt

0

Sil

0

Zmy

0

Cha

1

Zre

2

Int

0

Szc

0

Pistolet SIG Sauer M17 z pełny magazynkiem (21 naboi), bagnet OKC-3S, latarka, notatniczek i ołówek, multitool, zegarek z kompasem, lornetka, krótkofalówka
Pełnia zdrowia

Przy sobie:

Pistolet SIG Sauer M17 z pełny magazynkiem (21 naboi), bagnet OKC-3S, latarka, notatniczek i ołówek, multitool, zegarek z kompasem, lornetka, krótkofalówka
Pełnia zdrowia
9
Pełnia zdrowia
Pistolet SIG Sauer M17 z pełny magazynkiem (21 naboi), bagnet OKC-3S, latarka, notatniczek i ołówek, multitool, zegarek z kompasem, lornetka, krótkofalówka
Rayne nie wtrącała się w początkową wymianę zdań między Malcolmem i Caroline i zabrała głos dopiero w chwili zejścia na aspekty taktyczne. Jak rozegrać kwestię kooperacji lub zalążków fuzji, ten temat leżał w gestii liderów. Ona jedynie dorzuciła wcześniej swoje spostrzeżenia i jeśli miałaby znowu poprowadzić dłuższy dialog, to wtedy gdy któreś z nich nawijałoby makaron na uszy. Taki trącący zgnilizną.
- Gdyby motel leżał bardzo blisko miasta, wojna podjazdowa byłaby kłopotliwa. W przeciwnym razie jest to rzecz do rozważenia, choć wiążą się z tym dwa ryzyka. Pierwsze, mogliby odbić to na pojmanych waszych. I drugie, gorsze dla ogółu, im więcej strat poniosą tym mniej chętni będą to ataku i tym samym opuszczenia własnych pozycji defensywnych.
Już teraz powinno być jasnym, że w tym wypadku Rayne była zwolenniczką obrony. Przynajmniej jako pierwszej fazy konfliktu.
- Obrona jest mniej ryzykowna i dyskusyjnym jest czy Aerosac zdaje sobie sprawę z możliwości połączenia sił Akademii i Zoo. Przy większych możliwościach po tej stronie, wariant wyprowadzenia natychmiastowego kontrataku byłby opcją mogącą zostać zrealizowaną. Doświadczenie i historia wskazuje na jedno, przeciwnik rozbity miał ogromne problemy z kontynuacją walki, szczególnie jeśli nie posiada solidnej pozycji obronnej. Tę zresztą zawsze można wybadać dronem.
Wojskowy zapewniał obraz dobrej jakości i pozwalał na dokładną analizę. To pozostawiało jeden problem.
- Problem z trupami wystąpi niezależnie od tego, czy walka odbyłaby się w obronie tu lub natarciu tam. Od biedy można przemyśleć o stosie fajerwerków i innego gówna do wysadzenia, kawał od akademii, z jedną osobą która by nad tym czuwała i w razie „W” odpaliła kopiec. Wtedy przynajmniej część nieumarłych zacznie ściągać tam.
Luźna dywagacja, na co wskazywał jej ton głosu, nic ponadto.
W przypadku reszty wymiany zdań, wtrąciła się tylko w chwili gdy Malcolm poruszył sprawę jego dwójki ludzi będących jeńcami. W tej chwili w Sullivan znów uruchomiła się chłodna kalkulacja.
- Oni mają dwóch, ty na barkach masz dobrobyt znacznie większej ilości osób.
Okrutne? Z pewnością. Za to pragmatyczne.
Gdy Hopkins wyłożył na stół własną ofertę współpracy, Rayne lekko przekręciła głowę i gdyby nie jej kominiarka, widoczna byłaby mina pt. not bad. W jej opinii układ źle nie brzmiał, szczególnie że egzystencjonalne zagrożenie wisiało przede wszystkim na Caroline. Jeśli zostaną wykoszeni, żadna ugoda i tak nie będzie miała znaczenia. Z kolei wygrywając, zasobów do odbudowy zniszczeń tu i Zoo będzie i tak masa.

@Mistrz Gry Maggie @Malcolm Hopkins
Awatar użytkownika

Wyt

1

Sil

1

Zmy

1

Cha

1

Zre

1

Int

1

Szc

0

wszystko i nic
Boli głowa

Przy sobie:

wszystko i nic
Boli głowa
10
Boli głowa
wszystko i nic
To dobrze. Tak, to cenne informacje. I tak, dostanie się w konwencjonalny sposób może być trudne, ale na piechotę, w nocy, mogłoby nie być niemożliwe.
Zauważyła, zastanawiając się nad tym wszystkim. Przyłożyła sobie palec wskazujący do ust, rozmyślając i rozglądając się po pomieszczeniu. Powoli w głowie analizowała te wszystkie możliwości i informacja.
Dokładnie. Nie wiem jak Ty, Malcolm, ale jeśli ja mam sięgać po dosyć destrukcyjne metody, to chyba wolałabym to zrobić nie na swoim podwórku.
Zauważyła. Coraz bardziej podobała jej się opcja uderzenia jako pierwsi! Trupy też w jakimś sensie były tutaj sojusznikami, jeśli będą zwrócone ku ich wrogom, a nie im.
Czy ten motel jest na obrzeżu miasta? Jeśli udałoby nam się jakoś zwabić trupy do ich kryjówki...
Powiedziała, myśląc na głos. Spojrzała na Rayne, bo chciała znać jej zdanie na ten temat. Było tutaj sporo różnych możliwości. Teraz, jak znali ich lokacje, wszystko się w sumie zmieniało!

Caroline miała już zamiar przedstawić Malcolmowi wszystkie ze swoich makabrycznych pomysłów, które przyszły jej na myśl. Zastanawiała się, jak niewiele potrzeba, by zamienić spiżarnię w inkubator różnych wirusów czy patogenów. Nie szukała trucizn chemicznych, bo te były rzadkie, myślała o naturze. Wystarczyłoby wprowadzić do ich mąki czy suszonego mięsa odrobinę tego, co gniło w rowach za ich obozem. Woda była jednak najbardziej logicznym wyborem, ciekaw była, skąd ją brali. Jedno skażone ujęcie, a motel i może nawet inne części miasta, stałyby się zbieraniną ludzi, którzy nie mają siły trzymać broni. Caroline nie odczuwała przy tym satysfakcji ani niczego takiego, to była czysta ekonomia przetrwania. Sprawienie, by ich wróg umierał powoli, obciążając przy tym swoją grupę koniecznością opieki, zużywając resztki leków i szerząc strach...

Wtem jednak Malcolm powiedział, że ma kogoś w ich szeregach.
Czyli... Masz tam ludzi, tak? Kto to jest? Czy są to osoby, które byłyby w stanie nam pomóc w tej sytuacji?
Spytała. Musiała wiedzieć, czy ta osoba byłaby skłonna do współpracy. Jeśli dałoby się zdziałać tam coś od środka, to byłoby idealnie. Jednak też z drugiej strony, to mogła to być osoba zupełnie niezdolna do takich działań, a przekazanie jej informacji też wiązało się z ryzykiem.

Tutaj też Rayne miała jednak racje, ale czy właściwie Aerosec wie, że tamci są z tamtymi i tak dalej, i tak dalej? Cholera w sumie wie. Caroline zmarszczyła czoło.
Mówiliście, że nie jesteście stąd. Mi się wydaje, że Aerosec nie ma pojęcia o waszej obecności. O ludziach z Zoo.
Malcolmowi jakoś dziwnie to zabrzmiało w uszach. Kim właściwie teraz byli? Wcześniej byli tymi z Breckenridge, a potem ekipą z konwoju. A teraz widocznie tak identyfikowali ich inni. Ciekawe.

Nie zgadzam się. Ogólnie, uważam, że powinniśmy może wysłać tam kogoś na zwiad, a może nawet i na dłuższy pobyt, by obserwować to miejsce i zdać relacje.
Nie wykluczała tutaj siebie. Powinny to być dwie osoby, a najlepiej, by był to ktoś z Zoo, bo mają tam ludzi, i z Akademii...
Ach tak, dron. No jasne. Ashley go ma, prawda? Tylko wtedy pewnie od razu dowiedzą się, że dezerterowała. Chociaż może moglibyśmy ją namówić do takiej współpracy. Dron bardzo by się przydał.
Powiedziała, kiwając głową. A fajerwerki, to ciekawe. Caroline jednak myślała o nich jak o czymś, czego można użyć do ataku. Nie była w stanie wyrzucić sobie z głowy tego planu. Nienawidziła, nienawidziła, nienawidziła czekać!!! Chciała od razu działać, robić, atakować i mieć to z głowy.
Nie rozumiem, Rayne. Im więcej strat ponieśliby w wyniku naszego ataku, tym mniej chętni będą do ataku na nas. To dobry plan, nie?
Caroline doceniała szczerość Malcolma. Lubiła rozmawiać w takim właśnie tonie.
Malcolm. Jeśli Akademia przetrwa dzięki tobie, dług zostanie wpisany w nasze księgi. Nasza pomoc w odbudowie Zoo nie będzie naszym aktem dobrej woli, a inwestycją w waszą strukturę, która wcześniej nas ochroniła.
Oczywiście jeśli Aerosec ich nie zmiecie z powierzchni ziemi... Cóż, wtedy przyszliby do nich.
Masz moje słowo, ale tylko dopóki ta inwestycja pozostanie rentowna. Nie byłam w waszym Zoo. Nie podpiszę się pod odbudową czegoś, co jest tylko sentymentalną ruiną. Jeśli Zoo nie ma silnych fundamentów obronnych i strategicznego sensu, to każda godzina pracy tam byłaby marnotrawstwem.
Stwierdziła, marszcząc czoło. Miała nadzieje, że Hopkins zrozumie. Będą musieli się tam przejść i zobaczyć, jak to miejsce wygląda.


@Malcolm Hopkins @Rayne Sullivan
ODPOWIEDZ

Wróć do „Główny Kampus”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości

Zaloguj się