Podróż Zoo - Akademia Lotnicza

Awatar użytkownika

Wyt

1

Sil

1

Zmy

1

Cha

1

Zre

1

Int

1

Szc

0

wszystko i nic
Boli głowa

Przy sobie:

wszystko i nic
Boli głowa
1
Boli głowa
wszystko i nic
Ciąg dalszy podróży z Zoo do Akademii Lotniczej

Podróż Zoo - Akademia Lotnicza

Awatar użytkownika

Wyt

1

Sil

1

Zmy

1

Cha

1

Zre

1

Int

1

Szc

0

wszystko i nic
Boli głowa

Przy sobie:

wszystko i nic
Boli głowa
2
Boli głowa
wszystko i nic
Ludziki mają przejście z: viewtopic.php?t=573

Ekipa wsiadła do samochodów, z których większość była prowadzona przez ludzi z akademii, takich jak Rayne i Vi. Wśród osób, które wyjechały, była Vi, jak i inne osoby — Ethan, Audrey, Alice, Olivia i Lexie. Logan pewnie albo był już w Akademii, albo też gdzieś się skrył.

Olivia Chapman skończyła w samochodzie wraz z Malcolmem i Rayne. Kanapa z tyłu była dosyć duża, a na pace samochodu były ławki, na których można było usiąść — tam też była reszta ich ekipy. Rayne prowadziła samochód, bo taka była tutaj jej rola. W pewnym momencie Olivia, której udało się właśnie zająć miejsce w środku auta, a nie na pace, zwróciła się do niej.
Rayne, prawda? Cóż, miło mi cię poznać. Cieszę się, że Malcolm wyraził zainteresowanie współpracą między naszymi grupami. Jest wśród nas sporo specjalistów, a etap, na jakim jest zoo, jeszcze pewnie ich aż tak bardzo nie wymaga. Za to później... Cóż, przyda nam się i Wasza pomoc.
Zaczęła. Brzmiała dosyć przyjemnie, ewidentnie pracowała nad swoim stanem psychicznym od ostatnich wydarzeń...
Malcolm mi jeszcze nie zdążył powiedzieć, ale ilu was tam w sumie jest?
Spytała jej.

W innym samochodzie zaś, Vi siedziała z Audrey. Na tyłach zaś znajdowały się walizki i inne rzeczy osób z Zoo. Wyglądało na to, że to właśnie Vi była tutaj najlepiej uzbrojona i prawdopodobnie najlepiej przygotowana, aczkolwiek Audrey nie przestawała patrzeć się w jej stronę i się uśmiechać. Sama była ubrana w raczej cywilne ciuszki, z jakimś małym nożykiem przy pasku. Ewidentnie bardzo chciała do niej zagadać, jednak nie wiedziała jak.
Informacja od Mistrza Gry
Kolejka: @Rayne Sullivan i @Malcolm Hopkins , a w tej drugiej zaś @Violet Tate

Podróż Zoo - Akademia Lotnicza

Awatar użytkownika

Wyt

0

Sil

0

Zmy

0

Cha

1

Zre

2

Int

0

Szc

0

Pistolet SIG Sauer M17 z pełny magazynkiem (21 naboi), bagnet OKC-3S, latarka, notatniczek i ołówek, multitool, zegarek z kompasem, lornetka, krótkofalówka
Pełnia zdrowia

Przy sobie:

Pistolet SIG Sauer M17 z pełny magazynkiem (21 naboi), bagnet OKC-3S, latarka, notatniczek i ołówek, multitool, zegarek z kompasem, lornetka, krótkofalówka
Pełnia zdrowia
3
Pełnia zdrowia
Pistolet SIG Sauer M17 z pełny magazynkiem (21 naboi), bagnet OKC-3S, latarka, notatniczek i ołówek, multitool, zegarek z kompasem, lornetka, krótkofalówka
„Dzień jest krótki, kończcie pożegnania i ruszamy w drogę”, mniej więcej w ten sposób Rayne zarządziła wyjazd, gdy gadki między bywalcami Zoo zaczynały się przedłużać. Mieli co robić i im szybciej zaczną, tym prędzej będą mogli nabrać oddechu przed jeszcze większym szambem, które miało się wkrótce wylać na ich głowy. Parę minut później byli, na szczęście, w drodze.
Sullivan prowadziła ciężarówkę, na swój sposób, utartym szlakiem. Posłańcy z obydwu obozów nie raz tędy przemykali, z kolei cięższy sprzęt musiał jedynie od czasu do czasu wyłonić się na ubitą drogę, gdyż leśne ścieżki nie pozwalały kolosom na przejazd. Póki co dzień zapowiadał się na spokojny, ani śladu aerosac, zaprzyjaźnionych z nimi bandytów lub truposzy. Te ostatnie jedynie byłyby pewniakiem, gdyby dłużej tutaj zamarudzili. Te podstarzałe pojazdy nie należały do specjalnie dyskretnych.
- Siedmiu z ekipy Caroline, łącznie ze mną trzech w charakterze najemników, z czego jestem zestawem jednoosobowym i piątka od was co przeszła parę tygodniu temu. Łącznie piętnastu, o ile kogoś nie pominęłam.
Raczej nie więcej niż dwóch osób, na plus, jeśli już. Nie wymagajcie od trepa polowego zdolności do przeprowadzania zaawansowanych obliczeń matematycznych i to o tak wczesnej w porze, do tego w pamięci. Może Dewer, jej siostrzyczka albo Blackwood daliby z tym radę, ale nie jarhead pokroju Rayne. W tym wypadku widoczny pagon kapitański nie dodawał ilorazu inteligencji, w piechocie morskiej tak to nie działało.
- Z kolei Akademia desperacko poszukuje rąk do pracy. Dla specjalistów w tej chwili realizowane są dwa projekty, farma energetyczna oraz co ważniejsze, prace nad ładunkami wybuchowymi i bronią chemiczną, czyli prowizoryczne miny przeciwpiechotne i granaty. Te drugie w nieco bardziej wyrafinowanym wariancie aniżeli koktajle mołotowa. Do innych prac wystarczą kwalifikacje pokroju „wiem którą stroną młotka uderzać w gwoździe”. I zdrowy rozsądek.
Co prawda od końca, ale wpierw odpowiedziała na pytanie kobiety, a po momencie dodała własny komentarz o zapotrzebowaniu na ludzi. To oczywiste, że chcieli dostać później ogarnięte osoby do postawienia Zoo na nogi, lecz wpierw musieli sami dołożyć cegiełkę do umocnienia Akademii. Wojaczka była akurat, z perspektywy Sullivan, osobną kategorią bo wszyscy oni mieli wspólnego wroga.
- Odbijając piłeczkę, na czym znają się ci którzy siedzą na pace?
Spytała i jednocześnie machnęła lewą ręką, wskazując kciukiem na jadącą za nimi ciężarówkę. Chodziło jej o kwalifikacje całej ekipy. Większości przecież nie kojarzyła.
- I zagadnienie to możemy rozpocząć od ciebie.
Raczyła dopowiedzieć, nie odrywając wzroku od drogi i pobocza. Jednocześnie, w przeciwieństwie do Chapman i co z perspektywy Malcolma odkrywczym nie jest, głos Rayne nie był ani przyjemny ani melodyjny. Była żołnierzem, brzmiała rzeczowo, choć wielu cywili uznałoby to za wręcz agresywne. Tudzież może Chapman skojarzyłaby tego typu manierę ze swej przeszłości z Bliskiego Wschodu? To było niemal idealne przeciwieństwo tego, jak obnosili się ci z korpusu humanitarnego...

@Malcolm Hopkins @Mistrz Gry Maggie

Podróż Zoo - Akademia Lotnicza

Awatar użytkownika

Violet Tate

@spirit6264 | 244 postów

Wyt

2

Sil

3

Zmy

1

Cha

1

Zre

0

Int

0

Szc

0

Nóż M48 Cyclone, krótkofalówka, plecak (20l), latarka, kompas, mapa stanu Kolorado, papierośnica z papierosami (11 sztuk) oraz zapalniczka, M4A1 (60 naboi w dwóch magazynkach), saperka, suszone owoce, woda, bandaż
Poparzenia_(poprawa)

Przy sobie:

Nóż M48 Cyclone, krótkofalówka, plecak (20l), latarka, kompas, mapa stanu Kolorado, papierośnica z papierosami (11 sztuk) oraz zapalniczka, M4A1 (60 naboi w dwóch magazynkach), saperka, suszone owoce, woda, bandaż
Poparzenia_(poprawa)
4
Poparzenia_(poprawa)
Nóż M48 Cyclone, krótkofalówka, plecak (20l), latarka, kompas, mapa stanu Kolorado, papierośnica z papierosami (11 sztuk) oraz zapalniczka, M4A1 (60 naboi w dwóch magazynkach), saperka, suszone owoce, woda, bandaż
Poparzenia_(poprawa)
Nóż M48 Cyclone, krótkofalówka, plecak (20l), latarka, kompas, mapa stanu Kolorado, papierośnica z papierosami (11 sztuk) oraz zapalniczka, M4A1 (60 naboi w dwóch magazynkach), saperka, suszone owoce, woda, bandaż
Wszystko co miłe musiało się skończyć... i trzeba było wracać do akademii i brać się za uczciwą robotę; a przynajmniej płatną w potencjalnym przetrwaniu. Tym samym Vi wskoczyła do kabiny kierowcy i po upewnieniu się, że w lusterkach nie ma żadnych wiszących na ciężarówce, nieułożonych pasażerów, ruszyła za Rayne w drogę powrotną.
Cóż, walka z podstarzałym i nieserwisowanym sprzętem wojskowym nie była taka przyjemna; choć póki co ciężko to nazwać trudnością, prędzej upierdliwością. Pal licho wyboje, to nie limuzyna, ale musiała kręcić dość mocno kierownicą, bo coś wspomaganie ewidentnie szwankowało, a przecież nie jechała standardem sowieckim, który o takim cudzie techniki to nie słyszał. No i nie miała przecież uprawnień na pojazdy o takich gabarytach, co było w tym wypadku równoznaczne z dopiero co zdobywanym doświadczeniem w ich prowadzeniu...
Tak więc kilometry leciały, a Vi kręciła kółkiem i patrzyła to przed siebie, to zerk w lewo, zerk w prawo, przed siebie... sielanka, istna sielanka! Do czasu aż nie uświadomiła sobie, że Audrey cały czas się na nią wpatruje. Na dobrą sprawę tej kobiety nie znała, ot poza tym, że była wcześniej u tych pseudohipisów pod wodzą napakowanego buraka z Evergreen; gdzie miał miejsce ten cały pierdolnik rodzinny od strony Eklerka.
- To... co ci leży na wątrobie? Bo czaisz się jak jakaś surykatka i coś ci ewidentnie leży na wątrobie... - zaagadała w końcu Vi, na chwilkę zerkając na kobietę ukradkiem.

@Mistrz Gry Maggie

Podróż Zoo - Akademia Lotnicza

Awatar użytkownika

Wyt

1

Sil

1

Zmy

2

Cha

2

Zre

2

Int

3

Szc

1

Pistolet + 3 magazynki (54szt), 2 noże wojskowe, latarka, papierosy, krótkofalówka, zapalniczka, dwie rolki bandaży, mała buteleczka płynu do dezynfekcji, morfina, zestaw chirurgiczny, 3 konserwy, 2 butelki wody
Zdrowy

Przy sobie:

Pistolet + 3 magazynki (54szt), 2 noże wojskowe, latarka, papierosy, krótkofalówka, zapalniczka, dwie rolki bandaży, mała buteleczka płynu do dezynfekcji, morfina, zestaw chirurgiczny, 3 konserwy, 2 butelki wody
Zdrowy
5
Zdrowy
Pistolet + 3 magazynki (54szt), 2 noże wojskowe, latarka, papierosy, krótkofalówka, zapalniczka, dwie rolki bandaży, mała buteleczka płynu do dezynfekcji, morfina, zestaw chirurgiczny, 3 konserwy, 2 butelki wody
Dawno nie widział Olivii w akcji. Wiedział, że ostatni czas nie był dla niej łatwy, ale chyba można było tak powiedzieć o wszystkich z konwoju. Mimo wszystko cieszył się, że starała się działać i być bardziej aktywna – może wyjazd do Akademii mógł przynieść jej coś dobrego. Nie wtrącał się więc w rozmowę z Rayne, pozwalając aby Chapman chwilowo przejęła pałeczkę. Przysłuchiwał się po prostu wymianie zdań, zerkając w boczne lusterko. Ciężarówki wypakowane były ludźmi, którzy liczyli na to, że ich wyprawa do Lotników okaże się tylko chwilowym stanem. Jeśli dojdzie do ataku Aerosec, czy wszystkim uda się wrócić? Były na to niewielkie szanse. Miał więc nadzieję, że jak najlepiej ufortyfikują Akademię, zanim dojdzie do jakiegokolwiek starcia. Może wraz z Caroline uda im się zdobyć informacje, które zapobiegną przelewowi krwi? Taylor wydawała się łaknąć konfliktu i gotowa była posłać swoich ludzi na tę wojnę, byleby wygrać i utrzymać pozycję. Dla Rayne takie stracie również nie byłoby pierwszyzną, a straty w żołnierzach zapewne były nieuniknionym bilansem. Czasami zazdrościł im tej prostoty i pragmatyczności, bo może życie byłoby prostsze, gdyby sam potrafił myśleć w ten sposób. Część rzeczy pozostawała jednak stała, niezależnie od tego, jak bardzo świat próbował je zmienić.
Pytanie o kompetencje grupy z Zoo sprawiło, że uśmiechnął się nieznacznie. Nie było w tym jednak nic radosnego. Czy naprawdę tak bardzo zależało im na specjalistach? Czy ludzie wyszkoleni byli lepszym zasobem od innych? Rayne przecież sama stwierdziła, że potrzebowali rąk do pracy, nie powinno mieć więc znaczenia, co te ręce robiły wcześniej. Każdy z nich mógł pracować i stać się przydatnym. Nie odezwał się jednak ani słowem, nadal pozwalając Olivii mierzyć się z nieugiętą Rayne. Jej rzeczowy ton zapewne nie zachęcał do zacieśniania więzi, ale nie po to tu byli.
Przyjechali pracować, przelewać pot i krew. Przypomniał sobie pytanie, które zadała mu Claire – czy Akademii można ufać? Nie sądził, że zaufanie było rzeczą, którą kierował się ktokolwiek z nich. Miał tylko nadzieję, że wspólny cel wystarczy, by utrzymać tę współpracę i wykorzystać ją jak najlepiej. Być może kiedyś przyjdzie czas, gdy zaczną budować coś więcej.

@Mistrz Gry Maggie @Rayne Sullivan

Podróż Zoo - Akademia Lotnicza

Awatar użytkownika

Wyt

1

Sil

1

Zmy

1

Cha

1

Zre

1

Int

1

Szc

0

wszystko i nic
Boli głowa

Przy sobie:

wszystko i nic
Boli głowa
6
Boli głowa
wszystko i nic
Ekipa z Akademii, pomimo iż nie była specjalnie lubiana w Colorado Springs, wiedziała, jak dostać się do Akademii bez zwracania niepotrzebnej uwagi. Dróg w tamtą stronę było sporo, niektóre bardziej, a inne mniej przejezdne. Jedne niedaleko małych skupisk ludzi lub czujek, a jeszcze inne dalej. Rayne, podobnie jak inni z tamtych okolic, wiedzieli, które wybrać, by podróż przebiegła bez większych problemów.
To sporo osób. Nigdy nie byłam jeszcze w Akademii. Macie tam jakieś inne udogodnienia? Nigdy w sumie nie widziałam nawet Cadet's Chapel, tylko na zdjęciach! Musi być tam bardzo ładnie, szczególnie jak Akademia robi się nieco mniej zadbana, co? A może rozmontowaliście już Cadet's Chapel?
Zapytała Chapman i mimo wojskowej przeszłości, kiełkowało w niej coś w rodzaju dziecięcego entuzjazmu. Jej twarz zdecydowanie nie pasowała do trepa, oj nie. Zresztą, daleko jej było do prawdziwego trepa — głównie zajmowała się przecież czymś w rodzaju PR, prawda...?
Tak, brzmi jak sporo zabawy, jak i coś, co pewnie zainteresuje wielu z naszych. Violet musi być w swoim żywiole, prawda? To samo zresztą Elizabeth.
Powiedziała, nadal się uśmiechając, i spojrzała na Malcolma.
Cóż, w większości można ich uznać za tak zwanych wojowników, prawda? Wiedzą, jak posługiwać się bronią i żyć w dziczy. Alice jest byłą wojskową, będzie mogła pomóc z radiem i komunikacją na miejscu. Cóż, Ethan i Audrey to raczej nowe nabytki... A Lexie? Lexie to Lexie.
Powiedziała, zdając sobie sprawę, że w sumie to niewiele o nich wszystkich wie, a w dodatku Audrey wcale nie była na pace, tylko z Vi!

Cóż, tak czy siak, nie mieli zbyt pokaźnego portfolio. Rayne jechała w tym wozie jeszcze z aptekarzem i...
Jestem pułkownikiem. Olivia Chapman. James Chapman to mój ojciec, możesz go kojarzyć. Służył w US Army od bardzo, bardzo dawna. Dorobił się wysokiego stołka w wywiadzie, i to już na tym poziomie, że o nim mówiono.
Powiedziała. Tak, najlepsi agenci wywiadu prawdopodobnie nie byli znani nikomu, a tacy jak James Chapman byli znani wszystkim, bo wybili się na wysokie stołki i wydawali rozkazy tym lepszym od nich samych, którzy wciąż pozostawali w cieniu...
Mam też dwóch braci, Daniela i Michaela. Jeden z nich to Marines. Ogólnie sporo u nas w rodzinie wojskowego rygoru, jak możesz zauważyć. Ja za to zajmowałaś się akcjami humanitarnymi, dyplomacją i tak dalej. Mówię w wielu językach.
Powiedziała, jak na rozmowie o pracę i w sumie ani przez moment nie pomyślała, że "miała" braci. Cholera wie, gdzie są i czy żyją...

W tym samym czasie zaś, w innym wozie, Audrey mierzyła wzrokiem Vi, oceniając ją z różnych stron. Choć siedziała obok niej i mogła patrzeć tylko i wyłącznie z jednej, w jej wyobraźni działy się inne rzeczy.
Na wątrobie? Dziś akurat nic, bo w Zoo zapasy raczej na to nie pozwalają.
Powiedziała i zaśmiała się ciszej. Następnie dodała, rozciągając się nieco na fotelu obok:
Ale może w Akademii to się zmieni? Już tam byłaś, Vi. Powiedz mi, jak tam jest. Ciekawie, fajnie? Lepiej niż w konwoju? Lepiej niż w Zoo?
Przekrzywiła lekko głowę, a jej wzrok zsunął się na dłonie Vi zaciśnięte na kierownicy. Przejechała palcem po krawędzi deski rozdzielczej, sprawdzając kurz i te sprawy.
Bo wiesz... bezpieczne miejsce to jedno, ale nie znam tamtych ludzi. Ty wyglądasz na kogoś, kto potrafi urządzić się wszędzie, Vi. Może oprowadzisz mnie po Akademii, jak już zajedziemy do bazy?
Informacja od Mistrza Gry

@Rayne Sullivan @Malcolm Hopkins

A druga koleja: @Violet Tate

Podróż Zoo - Akademia Lotnicza

Awatar użytkownika

Wyt

0

Sil

0

Zmy

0

Cha

1

Zre

2

Int

0

Szc

0

Pistolet SIG Sauer M17 z pełny magazynkiem (21 naboi), bagnet OKC-3S, latarka, notatniczek i ołówek, multitool, zegarek z kompasem, lornetka, krótkofalówka
Pełnia zdrowia

Przy sobie:

Pistolet SIG Sauer M17 z pełny magazynkiem (21 naboi), bagnet OKC-3S, latarka, notatniczek i ołówek, multitool, zegarek z kompasem, lornetka, krótkofalówka
Pełnia zdrowia
7
Pełnia zdrowia
Pistolet SIG Sauer M17 z pełny magazynkiem (21 naboi), bagnet OKC-3S, latarka, notatniczek i ołówek, multitool, zegarek z kompasem, lornetka, krótkofalówka
Rayne miała do sprawy podejście niemal bezuczuciowe, pod pewnymi względami typowe dla planistów widzących wszystko z perspektywy lotu ptaka. Potencjalna arena walki była mapą z naniesioną rzeźbą terenu, przeszkodami naturalnymi, zabudową i innymi zmiennymi. Każda osoba stanowiła figurę niczym w szachach, z modelem stosownym do domniemanej użyteczności w danej sytuacji. Nie aby sama poczuwała się do bycia kimś innym jak jedną z postaci znajdującej się na planszy. Wszelaki ruch musiał być zaplanowany, straty wliczone w koszta przedsięwzięcia. To jeden z sposobów na radzenie sobie ze stratą, kompletne odcięcie emocjonalne. W zwykłym wojsku to było proste, wkładając mundur należało pogodzić się z ryzykiem utraty życia. Z cywilami działało to troszeczkę inaczej i nie wszystkich szło podpiąć pod swego rodzaju bojówkę. Sytuacja komplikowała się jeszcze bardziej, gdy w grę wchodzili bliscy, niezależnie od stopnia skomplikowania relacji...
- Infrastruktura pozostała jako tako nietknięta, na głowę nie pada i idzie rozpoznać przeznaczenie pomieszczeń sprzed załamania się państwa. Wyposażenie to inna rzecz, część pomieszczeń zaniedbano i co najmniej kilkukrotnie szabrowano. Ciężko jest więc powiedzieć o porządku na całym kompleksie. Niemniej idzie się na spokojnie rozgościć oraz niektóre magazyny, mniejsza o stopień uporządkowania, pustkami nie świecą. Większość przedsięwzięć nie jest więc kwestią, czy mamy jak je zrealizować, ale gdzie danego złomu szukać.
Odpowiedziała bardziej technicznie, pomijając kwestię Cadet's Chapel. Stać stało i tyle, Sullivan ten obiekt nijak nie interesował i już na pewno nie spędziła godzin na jego podziwianiu. Płacili jej za twarde stanie na ziemi i pracę, z naciskiem na efekty. To dlatego spytała też o kwalifikacje innych, aby mieć jako taką koncepcję odnośnie tego, gdzie kogo skierować w pierwszej kolejności. Przykładowo posłanie teraz chemika do łopaty byłoby zwykłym marnotrastwem. Mieć zasoby, w tym ludzkie, to jedno. Umieć je skutecznie alokować, to drugie. Co prawda to nie jej działka, lecz miała na miejscu jeden i w okolicy drugi powód, aby wykroczyć ponad własne kompetencje.
- Zaadaptowały się bez problemu.
Podsumowała lakonicznie wkład Violet i Elizabeth w Akademię. Do tej pierwszej nikt nie miał o nic pretensji, siostra z kolei zawsze była bardziej charakterna. Jeśli szukać jakiś uwag to przesadnie długie grzebanie przy luksusowym autku niektórych nieco uwierało...
Kiwnęła głową gdy Olivia wymieniła kilka imion i póki co jedyne interesujące to Alice. Już teraz w głowie Rayne zaczęła tlić się myśl o zabezpieczeniu linii komunikacyjnych należących do Akademii jak i Zoo. Gawędzenie na kanałach wspólnych doprowadzało ją do szału, a raczej brak możliwości konkretniejszej wymiany informacji i poleganie na gońcach.
- SSG Michael Chapman z 31. Jednostki Ekspedycyjnej? Pamiętam jak on i jego chłopcy trzymali moją lewą flankę w czasie jednej z operacji. Żołnierze bardzo go sobie chwalili.
A do takich osób Sullivan miała dobrą pamięć. Do przeciwieństw tym bardziej.
- Lecz obawiam się, że jedyny język jaki teraz może się przydać, to ten spod znaku spuszczania łomotu. Humanitaryzm drugiej strony zdążył objawić się ostrzałem waszych ludzi tygodnie temu.
Widać było, że kapitan piechoty morskiej jakoś niespecjalnie będzie respektować stopień pułkownika zdobyty pracą biurową i papierkami. Humanitaryzm w mundurze to czyste zagrywki PR, w końcu wojsko zostało stworzone do dwóch celi, obrony ojczyzny i anihilacji strony przeciwnej.

@Malcolm Hopkins @Mistrz Gry Maggie

Podróż Zoo - Akademia Lotnicza

Awatar użytkownika

Violet Tate

@spirit6264 | 244 postów

Wyt

2

Sil

3

Zmy

1

Cha

1

Zre

0

Int

0

Szc

0

Nóż M48 Cyclone, krótkofalówka, plecak (20l), latarka, kompas, mapa stanu Kolorado, papierośnica z papierosami (11 sztuk) oraz zapalniczka, M4A1 (60 naboi w dwóch magazynkach), saperka, suszone owoce, woda, bandaż
Poparzenia_(poprawa)

Przy sobie:

Nóż M48 Cyclone, krótkofalówka, plecak (20l), latarka, kompas, mapa stanu Kolorado, papierośnica z papierosami (11 sztuk) oraz zapalniczka, M4A1 (60 naboi w dwóch magazynkach), saperka, suszone owoce, woda, bandaż
Poparzenia_(poprawa)
8
Poparzenia_(poprawa)
Nóż M48 Cyclone, krótkofalówka, plecak (20l), latarka, kompas, mapa stanu Kolorado, papierośnica z papierosami (11 sztuk) oraz zapalniczka, M4A1 (60 naboi w dwóch magazynkach), saperka, suszone owoce, woda, bandaż
Pytanie do filozofów... co konkretnie działo się w wyobraźni Audrey? Nie żeby cokolwiek to zmieniało i było Vi potrzebne do życia, jak dla przykładu tlen i zapewne to nie jej sprawa ale... serio, jakie obrazy się tam tworzyły? Bo kto wie, może będzie trzeba wezwać komisarza politycznego do naprostowania tego i owego... albo księdza egzorcystę?
- Wiesz, akademia to kompleks na jakieś pięć tysięcy osób, od uczniów, przez wykładowców, po pracowników cywilnych. Dla jakiś, strzelam, trzydziestu osób? Jest przestrzeń życiowa, wygodne łóżka z pościelą, na łeb nie leci, ściany nie gniją... a na brak żarcia nie narzekamy. Zostało tam sporo wojskowych racji żywnościowych, więc jak na obecne czasy to jesteśmy rozpieszczani... przynajmniej tak długo jak nikt nie dopuści Rayne do garów - odparła i zaśmiała się, bo pamiętała jej wyczyny kulinarne i wpadkę... z solą zdaje się? Trudno inaczej uzasadnić użycie tak dużej ilości najpaskudniejszej formy pyr (zaraz za gorzałą ale to ma działać a nie smakować!) aby zamaskować skrajne przeprawienie... a przecież ta sama latała po ten dodatek do kolacji. Nikt Tate nie wmówi, że to było dla samego powiększenia objętości posiłku! - Zoo nie jest narażone na atak w pierwszej kolejności, wiec atmosferę na pewno macie tam przyjemniejszą, no i więcej znajomych twarzy. Akademia jest pod tym względem... cóż, nieco cięższa. To i fakt, że ekipa nasza i Caroline w większości nie miała ze sobą styczności, to pierwsze dni będą typowym docieraniem się - dodała po chwili. - Konwój to osobna kategoria, ta z dna, jeśli już bawić się w porównania to jego z Instytutem - dorzuciła i nie chciała się bardziej rozwodzić... naginanie za resztą, mając hordę trupów za plecami i po bokach, to nie najmilsze wspomnienie. Tym bardziej jeśli spojrzeć na genezę ewakuacji z Breckenridge...
- Słuchaj, tam i tak pewnie będzie oprowadzanko grupowe, co byście mieli orientację gdzie jest jakie pomieszczenie użytkowe i miejsce do spanka. Z kolei poznanie reszty to pewnie dopiero przy obiedzie, tudzież kolacji, bo większość jest zawalona robotą i czasem ciężko jest się połapać, zważywszy na rozmiar kompleksu - odpowiedziała i po prawdzie to nie wiedziała kto będzie robił za oprowadzającza. Gdyby miała zgadywać, najprędzej będzie to Sandra; bo na bank Taylor zleci to komuś ze swoich. - Poza tym nikt tam nie gryzie... a przynajmniej nie tak, żeby były powody do skarżenia się - dopowiedziała jakże enigmatycznie; i przemilczała to, że rude koty od czasu do czasu drapały...
A tak poza gadką, to Vi skupiała się przede wszystkim na drodze, ciężarówka nie była wozem którego prowadzenia była pewna, to i wolała trzymać obie łapki na kierownicy.

@Mistrz Gry Maggie

Podróż Zoo - Akademia Lotnicza

Awatar użytkownika

Wyt

1

Sil

1

Zmy

1

Cha

1

Zre

1

Int

1

Szc

0

wszystko i nic
Boli głowa

Przy sobie:

wszystko i nic
Boli głowa
9
Boli głowa
wszystko i nic
Musi być gigantyczny!
Powiedziała, lekko podniecona tym faktem. Bo taka była prawda, akademia była dosyć sporych rozmiarów, a teraz, gdy znajduje się w niej tylko kilka osób, nawet znalezienie czegoś specyficznego musiało być trudne. Ilość magazynów, zapleczy i innych tego typu miejsc. Olivia nie mogła się powstrzymać i od razu pomyślała, że mogliby przecież sprowadzić tam jeszcze więcej osób. Taki obszar jest gigantyczny i wszyscy by się zmieścili... No cóż. Może lepiej było nie poruszać tego tematu, wiedziała, że pewnie jest drażliwy...
To dobrze, dobrze słyszeć.
Dodała i lekko się uśmiechnęła. Dobrze było słyszeć, że z tamtymi wszystko gra. Niedługo też spotka się z Eli. Vi oczywiście już widziała w Zoo.
To dobry dowódca. Mam nadzieję, że razem z moimi braćmi działa gdzieś tam, w innej części kraju. Zanim DKZ w Denver... Cóż, upadło, byliśmy w kontakcie. To były pierwsze tygodnie.
Wyjaśniła. Nadal nie brzmiała, jakby spisała go na straty, wierzyła, że wszystko jest z nim w porządku, gdzieś tam, daleko.
Ludzie muszą przestać się bać, żeby rozpocząć jakiekolwiek dyskusje o pokoju. Siąść przy stole, będąc w podobnych sytuacjach i gotowi, by coś poświęcić, coś wybaczyć i wiedząc, co chcą zyskać. Wiem o tym, Rayne. To dyplomacji jeszcze długa droga, ale na szczęście nasze grupy zdołały się dogadać. To już coś.
Powiedziała.





W drugim wozie zaś dyskusja była nieco inna. Audrey wciąż patrzyła na Vi, a Vi, niestety... Nie była w stanie czytać w myślach, więc niczego się nie dowie. Chyba, że zapyta.
To brzmi o wiele lepiej niż Zoo czy Instytut, prawda? Ach, nie dziwię ci się, Vi, że poszłaś. W bazie różnie mówiono o tych, co poszli, ale ja tam uważam, że trzeba korzystać.
Zauważyła i wzruszyła ramionami. Sama zrobiła tak samo, gdy Kate zaproponowała jej odłączenie się od tamtych, którzy i tak już powoli upadali. Evergreen to był prawdziwy koszmar, życie w konwoju było tego przedłużeniem... Teraz czas na coś lepszego i Audrey była wyraźnie podekscytowana tą perspektywą. Nie zastanawiała się nawet jakoś szczególnie, czym będzie tam się mogła zajmować. Kompleks jest duży, uda jej się zniknąć w jakimś jego zakamarku...
Wiesz, Vi, daleko mi do Generała, ale wolałabym być w Akademii podczas ataku niż w Zoo, nawet jeśli ten drugi miałby mniejsze szanse na wydarzenie się. Och, zdecydowanie.
Powiedziała, unosząc brwi.
Też wolałabym być niedaleko takich ludzi jak ty, którzy rzeczywiście mają jakiekolwiek szanse na przeżycie. Cóż, wszystko to można podsumować w jeden sposób! Dobrze być tutaj. Jestem wdzięczna, że mnie wybrano.
Wyznała, uśmiechając się do Vi. Pewnie chciała powiedzieć nieco więcej, ale tutaj się zatrzymała.

Kobieta odmówiła prywatnego oprowadzanka, więc zaloty Audrey nieco się ostudziły. Cóż, Vi i tak była dosyć młoda, więc kobieta może i nie powinna się przymilać. W jej głowie szukała tylko jakiegoś wspólnego tematu, czegoś, co mogłoby je połączyć. Audrey była dosyć samotna od czasu opuszczenia Evergreen i odejścia Kate. No, oczywiście to pierwsze było jej świadomą decyzją i pewnie drugi raz zrobiłaby to samo... Aczkolwiek fakt, że czuła się samotna, nadal był prawdą.
Czuję się bardzo samotna, odkąd moi przyjaciele z Evergreen odeszli...
Powiedziała i westchnęła, robiąc oczka smutnego pieska do Tate. Może to zadziała?

Kolejka:

@Violet Tate w swojej kolejce

a w drugiej @Rayne Sullivan i @Malcolm Hopkins w wolnej chwili

Podróż Zoo - Akademia Lotnicza

Awatar użytkownika

Wyt

0

Sil

0

Zmy

0

Cha

1

Zre

2

Int

0

Szc

0

Pistolet SIG Sauer M17 z pełny magazynkiem (21 naboi), bagnet OKC-3S, latarka, notatniczek i ołówek, multitool, zegarek z kompasem, lornetka, krótkofalówka
Pełnia zdrowia

Przy sobie:

Pistolet SIG Sauer M17 z pełny magazynkiem (21 naboi), bagnet OKC-3S, latarka, notatniczek i ołówek, multitool, zegarek z kompasem, lornetka, krótkofalówka
Pełnia zdrowia
10
Pełnia zdrowia
Pistolet SIG Sauer M17 z pełny magazynkiem (21 naboi), bagnet OKC-3S, latarka, notatniczek i ołówek, multitool, zegarek z kompasem, lornetka, krótkofalówka
- Na oko ma nie mniej niż 40 metrów wysokości.
Rayne nie rozumiała entuzjazmu związanego z tym kościółkiem, ot świątynia, tyle że w nowoczesnym stylu mającym podbudować prestiż całego kompleksu. Tym bardziej nie zagłębiała się w architektoniczne szczegóły i z rozmiarem zwyczajnie strzelała.
- Nigdy nie wiadomo gdzie mógł skończyć. Pierwsze tygodnie spędziłam w stolicy i później w Nowym Yorku. Teraz jestem tutaj. Nie zdziwiłoby mnie gdyby wyszło, że chłop gania nieumarłych na Florydzie, dosiadając aligatora.
Sullivan pokusiła się o lekki humor i darowała sobie uwagi odnośnie tego, że ci którzy przebywali w Denver mieli małe szanse na przetrwanie. Z tego co słyszała o tym mieście, sytuacja tam szybko stała się synonimem szamba. Z kolei Chapman wyglądała na osobę podobną do szczeniaczka, gdzie wystarczyło go lekko pogłaskać i będzie cała w skowronkach, z kolei pacnięcie oznaczało lament.
- Nasze grupy nie otworzyły do siebie ognia na dzień dobry, co jest szczytem cywilizowanego. Przynajmniej na tym etapie, z braku lepszego określenia ujmę to tak, rozwoju. To nie zmienia faktu, że przyjemnie nie było i wszystko zaczęło się od wymiany zasobów w zamian za podleczenie i zwrot dwóch członków waszego zespołu.
Chodziło oczywiście o Gaby i Elizabeth, o ironio losu jej dwie siostry. Sporo trudu Sullivan musiała włożyć w zachowanie kamiennej twarzy, gdy zobaczyła je w Akademii po raz pierwszy. Do dziś ma wrażenie, że stanowiło to ekwiwalent trafienia szóstki w totka. I czego nie powiedzieć o Caroline, zachowała się pragmatycznie. Większość innych lokalnych zgromadzeń rozstrzelałaby obie panny na miejscu i ogołociła z tego co miały przy sobie i to w tym najłagodniejszym dla nich scenariuszu.
- Teraz nastawiałabym się jedynie na dyplomację z pozycji siły, choć i tak wpierw polecą głowy zarządców. Czy to nasze, czy to ich. Pole do niewielkiego manewru, o ironio, będą mieć ci na dole, zależnie jeśli nie od własnej przydatności to wkładu w działalność na rzecz własnej frakcji.
Między Akademią i Aerosac było zbyt wiele przelanej krwi, tutaj Rayne nie widziała żadnego otwarcia na dialog. Już prędzej szło dogadać się z bandytami, w końcu ci zazwyczaj byli wiedzeni interesem, a łatwy zarobek brzmiał lepiej niż poważne ryzyko uszczerbku na własnym zdrowiu. Podobnie jest z najemnikami, są wierni dopóki czują się bezpieczni.

@Malcolm Hopkins @Mistrz Gry Maggie
ODPOWIEDZ

Wróć do „WYPRAWY”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości

Zaloguj się